21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Chrzciciel nieznany (2)

Ocena: 4.7
278

Nieprzypadkowe miejsce rozpoczęcia działalności i charakterystyczny płaszcz z sierści wielbłądziej to nie wszystko. Jest wiele innych znaków, których objaśnienie pomaga lepiej zrozumieć proroka znad Jordanu i zapowiadanego przez niego Chrystusa.

fot. Cathopik/Public Domain

Nieprzypadkowe miejsce rozpoczęcia działalności i charakterystyczny płaszcz z sierści wielbłądziej to nie wszystko. Jest wiele innych znaków, których objaśnienie pomaga lepiej zrozumieć proroka znad Jordanu i zapowiadanego przez niego Chrystusa.

Wyznanie św. Jana, że zapowiadanemu Mesjaszowi nie jest on godzien rozwiązać rzemyka u sandała (por. Mk 1, 7; Łk 3, 16; J 1, 27), zazwyczaj bywa interpretowane w kazaniach jako wyraz pokory Chrystusowego poprzednika. Jest to tylko częściowo słuszne. Wynika bowiem z przyłożenia do słów św. Jana naszych europejskich skojarzeń, w których zdejmowanie butów panom było zadaniem sług.

 


RZEMYK U SANDAŁA

W Piśmie Świętym sandał i jego zdejmowanie komuś ma trochę inne znaczenie. Po pierwsze, sandał, podobnie jak szata, jest wyrazem godności. Przypomnijmy, że przyjmując powracającego syna marnotrawnego, miłosierny ojciec każe mu dać najlepszą szatę, pierścień i sandały na nogi (por. Łk 15, 22). Wszystko to oznaczało przywrócenie mu godności i pełnego udziału w dziedzictwie, chociaż nie kosztem starszego brata. Zgodnie z logiką Starego Przymierza sandały były ważnym atrybutem w relacjach dziedziczenia obowiązków i praw, w szczególności zaś w przejmowaniu obowiązków i praw małżeńskich.

Prawo Starego Przymierza w ramach lewiratu nakazywało, żeby w przypadku bezdzietnej śmierci Izraelity jego najbliższy krewny pojął wdowę po nim za żonę, a pierwsze urodzone z tego związku dziecko było uznawane prawnie za potomka owego zmarłego (por. Pwt 25, 5-6). Równocześnie ów krewny posiadał prawo pierwokupu w stosunku do nieruchomości pozostawionych przez zmarłego. W przypadku odmowy podjęcia tych praw i obowiązków ów mężczyzna prowadzony był do bramy miasta, gdzie wdowa na znak zerwania więzów rodzinnych i pozbawienia go godności zdejmowała mu sandał z nogi i publicznie spluwała mu w twarz (por. Pwt 25, 7-10). Mówiono o tym człowieku: „Ten, któremu kobieta zdjęła sandał”.

Barwny opis tej praktyki znajdujemy w Księdze Rut (Rt 4, 1-13). W tym przypadku znany z rodowodu Chrystusa Booz chce poślubić owdowiałą Rut. Jednak prawo do poślubienia jej miał bliższy krewny jej zmarłego męża. Na potwierdzenie odmowy poślubienia Rut i wykupienia pola po jej zmarłym mężu ów najbliższy krewny oddaje Boozowi swój sandał w bramie miasta, w obecności dziewięciu świadków ze starszyzny. To oznacza, że Booz legalnie nabywa prawo do poślubienia Rut i do wejścia w dziedzictwo po jej mężu.

Słowa Jana o zdejmowaniu sandała z nogi przychodzącego Mesjasza trzeba rozumieć w tym właśnie kontekście. Jan wypowiada je w odpowiedzi na domysły, jakoby to on był Mesjaszem. Na pytanie o to odpowiada wprost: „Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany. Ten, kto ma oblubienicę, jest oblubieńcem, a przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha, doznaje największej radości na głos oblubieńca” (J 3, 28-29). Nawiązuje w ten sposób do częstych w Biblii obrazów, gdzie sam Bóg jest Oblubieńcem, a Lud Boży Starego Przymierza jest oblubienicą. W tym duchu Boga jako oblubieńca ukazują Pieśń nad Pieśniami i księgi prorockie. U Ozeasza znajdujemy zapowiedź: „I poślubię cię sobie [znowu] na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność, a poznasz Pana” (Oz 2, 21-22).

Jan, który wbrew prawdzie ogłosiłby się oczekiwanym Mesjaszem, zachowałby się jak ktoś, kto Bogu, prawowitemu Oblubieńcowi jego ludu, zdjął z sandał z nogi, próbując Boga pozbawić Jego praw. Jan tymczasem zna swoje miejsce. Jest jak przyjaciel oblubieńca, który raduje się, że może odegrać swoją rolę wobec przyjaciela w przygotowaniu jego zaślubin.

 


GODNOŚĆ KAPŁAŃSKA

Ważnym, a prawie niezauważalnym faktem jest kapłańska godność Jana. Kapłaństwo związane było z przynależnością do rodu Aarona i dziedzicznie przechodziło z ojca na syna. Zachariasz, ojciec Jana, był kapłanem (por. Łk 1, 5). Z kapłańskiego rodu była również jego żona Elżbieta. Zachariasz należał do oddziału Abiasza – ósmego z kolei spośród 24 oddziałów kapłańskich, którym rotacyjnie powierzona była posługa w świątyni. Tygodniowe dyżury przypadały dwa razy w ciągu roku. Wyznaczanie jednego z kapłanów w ramach dyżurującego oddziału do przewodniczenia konkretnym obrzędom w tym czasie dokonywało się przez losowanie, żeby uniknąć podejrzeń o stronniczość. Na tej zasadzie Zachariaszowi przypadło złożenie wieczornej ofiary kadzielnej (por. Łk 1, 9).

Nie wiemy, czy Jan wypełniał funkcje kapłańskie. Wątpliwości może budzić zdanie z Ewangelii św. Łukasza: „Chłopiec zaś rósł, wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem” (Łk 2, 80). O jakie ukazanie przed Izraelem chodzi? Od kiedy żył „na pustkowiu”, bo chyba nie od niemowlęctwa? Czy pustkowie to to samo co pustynia? Chyba niekoniecznie, bo w innym miejscu Łukasz pisze wprost o pustyni. Faktem jest natomiast, że wśród pobożnych ludzi w grupie esseńczyków, którzy wzgardzili zepsutym światem i w pokucie oczekiwali Mesjasza, byli także kapłani.

Bezpośrednie przygotowanie do samodzielnego wypełniania funkcji kapłańskich zaczynało się w świątyni, gdy potomek z kapłańskiego rodu osiągnął dwudziesty rok życia. Trwało około czterech lat i kończyło się uroczystym namaszczeniem. Warunkiem dopuszczenia do tego obrzędu był brak jakiejkolwiek skazy. Do tego stopnia, że przeszkodą w dopuszczeniu do służby kapłańskiej mogła być nawet łysina! Przy czym niedopuszczenie do funkcji liturgicznych nie oznaczało pozbawienia przywilejów kapłańskich, jak choćby korzystania z dziesięcin i innych świadczeń. Nie mamy żadnych powodów, by sądzić, że pierworodny i jedyny syn kapłana Zachariasza miałby być z tego wszystkiego wykluczony. Oprócz tego Jan Apostoł pisze o sobie, że „był znany arcykapłanowi” (por. J 18, 15). Czy nie dlatego, że wcześniej był uczniem Jana – jednego z kapłanów? (por. J 1, 35-41). Z pewnością jako wychowany w rodzinie kapłańskiej Jan doskonale znał świątynne obrzędy i ofiary, choćby nawet z jakichś przyczyn osobiście ich nie sprawował. Ale czy nie sprawował?

 


ROZPOZNANIE BARANKA

Świadectwo Jana o Chrystusie: „Oto Baranek Boży, który gładzi grzech świata” (J 1, 29) nabiera w tych okolicznościach szczególnego znaczenia. Oto bowiem na Chrystusa jako Baranka ofiarnego wskazuje ten, który z racji dziedziczenia starotestamentalnego kapłaństwa wielokrotnie czynnie uczestniczył w ofierze baranka. Ale jest jeszcze jeden wątek. W tradycji żydowskiej z początku pierwszego wieku przed Chrystusem istniało przekonanie, że Mesjasz, kiedy przyjdzie, zostanie rozpoznany i ogłoszony przez kapłanów – pisze o tym David Stern.

Ta sama tradycja wypracowała katalog cudów i znaków, którymi Mesjasz uwiarygodni się wobec kapłanów. Wykaz ten powstał głównie z analizy proroctw Izajasza. Do wymaganych cudów należało między innymi uzdrowienia paralityka, przywrócenie wzroku niewidomemu i słuchu głuchemu, oczyszczenie trędowatego itd. Nieprzypadkowo zatem, kiedy uczniowie uwięzionego już przez Heroda Jana pytają w jego imieniu: „Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać” (Mt 11, 2), Jezus odpowiada: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11, 4-5). Prezentuje znany kapłanom wykaz znaków i cudów, po których mieli rozpoznać Mesjasza i ogłosić Go ludowi.

Chrystus mówi: „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela” (por. Mt 11, 11). Zatem nie byli od niego więksi nawet Abraham i Mojżesz! Pojęcie wielkości i misji Jana pomaga nam zbliżyć się do zrozumienia wielkości i godności Chrystusa oraz cudownego wypełnienia Bożych obietnic zbawienia człowieka.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktor naczelny tygodnika "Idziemy"


henryk.zielinski@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 21 lipca

XVI Niedziela zwykła
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz „Idziemy” - Stwórz się na nowo
Nowenna do św. Anny 17-25 lipca
+ Nowenna do św. Szarbela 19-27 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter