22 czerwca
sobota
Pauliny, Tomasza, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Brzemię Atlasa

Ocena: 0
924

Mija 800 lat od śmierci bł. bp. Wincentego Kadłubka. Ten „ojciec kultury polskiej” – jak nazwał go kard. Karol Wojtyła – przez stulecia kształtował nie tylko obraz polskiej historii, ale też model oddanego ojczyźnie obywatela. Czy jest nauczycielem na nasze czasy?

fot. Cyfrowe Zbiory Muzeum Narodowego w Warszawie/Wikipedia

„Była, była ongi cnota w Rzeczpospolitej” – tak zaczyna się „Kronika polska” Wincentego Kadłubka. Słyszy się niemal w tym zdaniu ciężkie westchnienie autora za utraconą cnotą Polaków. Kadłubek pisał swoje dzieło w ciężkich dla Polski czasach, na przełomie XII i XIII w., kiedy książęta wydzielonych w testamencie Bolesława Krzywoustego dzielnic nieustannie rywalizowali ze sobą o władzę. Jeden z nich, najpewniej Kazimierz Sprawiedliwy, zlecił Kadłubkowi napisanie kroniki, aby – jak tłumaczył mistrz Wincenty – „dopuścić potomnych do udziału w cnotach pradziadów”.

Skromny kronikarz, który sam nazywał się „kruchym jak trzcina piórem”, nie spodziewał się zapewne niebywałego sukcesu, jaki odniesie jego „Kronika”. Bardzo szybko stała się na ziemiach polskich podręcznikiem szkolnym, na jej podstawie uczono historii aż do XIX w. na wszystkich poziomach nauczania – od wykładów na Akademii Krakowskiej po szkoły parafialne. Ideał cnotliwego obywatela kształtował kolejne pokolenia Polaków przez ponad sześć stuleci.

 


SAME ZAGADKI

Mimo że Wincenty Kadłubek jest jednym z najbardziej wpływowych polskich pisarzy, o jego życiu wiemy bardzo niewiele. Mediewiści spekulują na temat jego pochodzenia, miejsca i daty urodzenia. Błogosławionym szczycą się dwie miejscowości: Karwów i Kargów, w których miał się urodzić około 1150 r. Jako kilkunastoletni chłopiec trafił do Krakowa, gdzie uczył się w szkole katedralnej. Tam poznał arcybiskupa gnieźnieńskiego Jana i biskupa krakowskiego Mateusza, których uczynił narratorami w pierwszych trzech częściach swojej „Kroniki”. Pierwszemu z nich przypisuje się fundację Drzwi Gnieźnieńskich, drugi, gruntownie wykształcony, uchodził nawet przez długi czas za autora Kadłubkowej „Kroniki”. To właśnie bp Mateusz opowiada w niej dzieje Polski, podczas gdy abp Jan komentuje je przykładami z historii starożytnej. Zapewne w ich dialogu, wspaniale przez Kadłubka rozpisanym, pobrzmiewa echo rozmów wybitnych hierarchów.

Większość badaczy zgadza się jednak, że erudycja mistrza Wincentego daleko wykracza poza to, co dziejopisarz dowiedział się w Krakowie. Kadłubek czytał z pewnością dzieła najważniejszych autorów, będące podstawą ówczesnej wiedzy: Platona, Arystotelesa, Boecjusza, Seneki, Cycerona, rzymskich historyków. Za najbardziej prawdopodobne uznaje się jego studia w Paryżu, ale z uwagi na rozległą wiedzę prawniczą przypuszcza się, że mógł studiować także prawo w Bolonii. Po studiach został prawdopodobnie pracownikiem kancelarii książęcej Kazimierza Sprawiedliwego, a później pozostawał na dworze Leszka Białego, który wsparł jego kandydaturę na biskupa krakowskiego. Poparł ją również papież Innocenty III, pisząc o Kadłubku w bulli przyznającej biskupstwo jako o „mężu przesławnym wieloraką chwałą”. Niewiele wiadomo o okresie jego rządów biskupich między 1208 a 1218 r. Z pewnością wspierał obóz reformy Kościoła pod kierownictwem Innocentego III i uczestniczył w IV soborze laterańskim w 1215 r. Z nieznanych przyczyn ustąpił z biskupstwa w 1218 r. i usunął się do cysterskiego klasztoru w Jędrzejowie, gdzie zmarł 800 lat temu – 8 marca 1223 r.

 


NAUCZYCIEL CNÓT

„Kronika” pozostaje jedynym źródłem historycznym, które pozwala bliżej poznać Wincentego Kadłubka. Wiemy, że sam odznaczał się życiem pełnym cnót, skoro został w 1765 r. beatyfikowany. Jednak jego życiorysy, powstałe przy okazji starań o beatyfikację, dzieli od życia mistrza Wincentego tyle lat, że historycy niewiele z informacji w nich zawartych uznają za wiarygodne. Miłość Kadłubka do cnoty poznajemy więc z jego pism.

Kadłubek stawia przed czytelnikiem przykłady nieoczywiste, wymagające własnej oceny. Pokorę Kazimierza Sprawiedliwego obrazuje sceną z gry w kości o wysoką stawkę, podczas której dworzanin Jan, wzburzony porażką, uderza księcia w twarz. Kiedy wszyscy domagali się śmierci dla śmiałka, książę, zamiast go ukarać, obdarzył go łaskami: „Nauczył mnie bowiem, abym pamiętał, że dla księcia niebezpiecznie jest wdawać się w gry, jeszcze niebezpieczniej nawet w najmniejszych sprawach zdawać się na łaskę niepewnego losu”. W innym miejscu Kadłubek pisze jednak: „sprawiedliwość bez miłosierdzia jest okrucieństwem, a miłosierdzie bez sprawiedliwości głupotą”. Dlatego, choć często chwali łagodność, przedstawia również przykładnie ukarane zbrodnie.

Szczególną cechą, której Kadłubek pragnął nauczyć swoich czytelników, była odwaga w walce. Jego opisy bitewnych wyczynów piastowskich książąt z pewnością działały na wyobraźnię nastoletnich uczniów czytających je na lekcjach historii. Przykładem niech będzie szarża Kazimierza Sprawiedliwego: „Kazimierz (…) chwyta za broń, żwawo dosiada rumaka, nieustraszony, na nic niebaczny rusza na niespodziewanego nieprzyjaciela (…). Zdumiewająca wprost odwaga, żebym nie powiedział lekkomyślność! Z tak szczupłą garstką (…) nie boi się niemal w pojedynkę walczyć z tyloma tysiącami nieprzyjaciół (…). Rozbiwszy więc niczym piorun spadający pierwszą linię bojową przeciwników, żelazny mur oręża włócznią przebija, mieczem rozrąbuje, nieprzyjaciół po ziemi kładzie niby trawę na polu”.

 


ZARZUTY

Opis waleczności Kazimierza Sprawiedliwego pokazuje wyraźnie, że dla Kadłubka moralna nauka płynąca z ojczystych dziejów była znacznie ważniejsza niż dosłowne przekazanie faktów. „Kronika polska” nie jest wyczerpującym i bezstronnym opisem wydarzeń, jakiego można by oczekiwać od współczesnego historyka. Jest dziełem literackim, w którym nie brak bajek, poezji, filozoficznych dygresji i popisów erudycji. To stało się przyczyną zjadliwych ataków na „Kronikę” w XIX i XX w. Do dziś niektórzy historycy nie mogą wybaczyć Kadłubkowi legend o władcach Lechitów: przebiegłym Lestku I, który miał pokonać wojska samego Aleksandra Wielkiego, czy o pogromcy Juliusza Cezara, Lestku III. Szczególnie dużo kontrowersji wzbudzał pełen cudownych wydarzeń opis męczeństwa św. Stanisława, krakowskiego biskupa zabitego w wyniku konfliktu z królem Bolesławem Śmiałym. Zasłużony historyk Tadeusz Wojciechowski posunął się nawet do stwierdzenia: „Kronika jest to książka, której nie można traktować serio (…). Kadłubek nie umiał podać czytelnikowi ani jednej trzeźwo wypowiedzianej wiadomości o dziejach ojczystych, tak natomiast umiał doskonale tworzyć i wymyślać przeróżne historie”.

Samego Kadłubka ostra krytyka w XIX i XX w. dziwiłaby zapewne mniej niż niebywały sukces „Kroniki” we wcześniejszych wiekach. Zdawał sobie sprawę z tego, że opis dziejów ojczystych przekracza jego siły. W prologu do „Kroniki” tłumaczył, że robi to jedynie z posłuszeństwa wobec księcia, który „na barki karzełka brzemię włożył Atlasa”. Nawet prosił o krytykę, wiedząc, że ciężko być sprawiedliwym sędzią we własnej sprawie: „nawet małpie jej własna szpetność nie wydaje się szpetna”. Prosił jedynie o życzliwą i dogłębną lekturę, „tylko bowiem rozgryziony imbir smakuje i nic nas nie zachwyci, na co spojrzymy mimochodem”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest historykiem, pracownikiem Centrum Myśli Jana Pawła II

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 czerwca

Piątek, XI Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Alojzego Gonzagi, zakonnika
Błogosławieni ubodzy w duchu,
albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mt 6, 19-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter