16 stycznia
środa
Marcelego, Włodzimierza, Waldemara
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bóg ubogi

Ocena: 3.55
681

Muszę poradzić sobie z tajemnicą Boga, który zechciał być człowiekiem i zamieszkać pod ziemskim namiotem. Powinienem więc tak wyostrzyć rozum i wzmocnić wiarę, aby dzięki ich symbiozie móc podążać śladami słów, z których utkano Pismo Święte.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Tytuł mojej wypowiedzi jest piorunujący, zbijający z tropu. Powinienem od razu dać za wygraną i odesłać Czytelników do Ewangelii, dokumentów kościelnych bądź opracowań teologicznych. Nie mogę jednak tego uczynić, ponieważ sprawa dotyczy i mnie osobiście. Muszę poradzić sobie sam. Chrześcijaństwo nakłania do dwóch egzystencjalnych rozstrzygnięć: do przyjęcia orędzia objawienia i poświadczenia jego treści konkretnym działaniem. Wiara w to, co niesie słowo Boga, ma profilować ludzki styl życia i odnoszenia się do bliźnich. Gdy tego nie czyni, staje się kolorową błyskotką bez znaczenia.

Nic dziwnego, że wielu współczesnych traci ochotę na zgłębianie religijnej problematyki, uznając się za osoby obojętne na konfesyjne wzorce życia. Skoro Bóg niczego w nich, jak przekonują, nie zmienia, nie warto się Nim w ogóle interesować ani – tym bardziej – reagować na istnienie Kościoła, zwłaszcza kościelnej hierarchii, której reputacja ostatnimi czasy została dotkliwie nadszarpnięta. Oznacza to jednak tylko tyle, że nie znajdują oni w sobie na tyle siły, na tyle wewnętrznych impulsów, żeby wyruszyć w drogę, otworzyć się na płynącą z wielu stron łaskę. Bóg przecież, choć jest niewidzialną istotą, ma naturę duchową, poprzez swoje czyny-znaki ujawnia to, kim jest. Nie warto poszukiwać Boga na innej drodze niż duchowa, gdyż porządek transcendentny wyklucza materialny sposób istnienia, o którym starożytni filozofowie powiadali, że przypomina proch będący na granicy niebytu.

 

Czuły gest Boga

Chrześcijanie tymczasem odważają się z całą stanowczością twierdzić coś zupełnie przeciwnego. Przyjmują mianowicie wizję wszechświata stworzonego z miłości przez Boga, który zapragnął, by Jego stworzenia, wolne i narażone na grzech, mogły osiągnąć wyzwolenie i odkupienie. W zaskakujący jednak i trudny do pojęcia przez ludzki umysł sposób. Oto Trójjedyny Bóg (co samo w sobie stanowi powód zarówno do zachwytu, jak i do sprzeciwu) decyduje się na akt wcielenia, a wyrażając się bardziej precyzyjnie, swego Syna posyła na ziemię, by jako Bóg-Człowiek podjął zbawczy czyn Krzyża, przezwyciężając śmierć i w ten sposób otwierając przez ludźmi szansę wejścia w wieczną obecność Stwórcy.
 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 2 (691), 13 stycznia 2019 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 27 stycznia 2019 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -