18 czerwca
wtorek
Marka, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bóg ubogi

Ocena: 2.36667
1202

Muszę poradzić sobie z tajemnicą Boga, który zechciał być człowiekiem i zamieszkać pod ziemskim namiotem. Powinienem więc tak wyostrzyć rozum i wzmocnić wiarę, aby dzięki ich symbiozie móc podążać śladami słów, z których utkano Pismo Święte.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Tytuł mojej wypowiedzi jest piorunujący, zbijający z tropu. Powinienem od razu dać za wygraną i odesłać Czytelników do Ewangelii, dokumentów kościelnych bądź opracowań teologicznych. Nie mogę jednak tego uczynić, ponieważ sprawa dotyczy i mnie osobiście. Muszę poradzić sobie sam. Chrześcijaństwo nakłania do dwóch egzystencjalnych rozstrzygnięć: do przyjęcia orędzia objawienia i poświadczenia jego treści konkretnym działaniem. Wiara w to, co niesie słowo Boga, ma profilować ludzki styl życia i odnoszenia się do bliźnich. Gdy tego nie czyni, staje się kolorową błyskotką bez znaczenia.

Nic dziwnego, że wielu współczesnych traci ochotę na zgłębianie religijnej problematyki, uznając się za osoby obojętne na konfesyjne wzorce życia. Skoro Bóg niczego w nich, jak przekonują, nie zmienia, nie warto się Nim w ogóle interesować ani – tym bardziej – reagować na istnienie Kościoła, zwłaszcza kościelnej hierarchii, której reputacja ostatnimi czasy została dotkliwie nadszarpnięta. Oznacza to jednak tylko tyle, że nie znajdują oni w sobie na tyle siły, na tyle wewnętrznych impulsów, żeby wyruszyć w drogę, otworzyć się na płynącą z wielu stron łaskę. Bóg przecież, choć jest niewidzialną istotą, ma naturę duchową, poprzez swoje czyny-znaki ujawnia to, kim jest. Nie warto poszukiwać Boga na innej drodze niż duchowa, gdyż porządek transcendentny wyklucza materialny sposób istnienia, o którym starożytni filozofowie powiadali, że przypomina proch będący na granicy niebytu.

 

Czuły gest Boga

Chrześcijanie tymczasem odważają się z całą stanowczością twierdzić coś zupełnie przeciwnego. Przyjmują mianowicie wizję wszechświata stworzonego z miłości przez Boga, który zapragnął, by Jego stworzenia, wolne i narażone na grzech, mogły osiągnąć wyzwolenie i odkupienie. W zaskakujący jednak i trudny do pojęcia przez ludzki umysł sposób. Oto Trójjedyny Bóg (co samo w sobie stanowi powód zarówno do zachwytu, jak i do sprzeciwu) decyduje się na akt wcielenia, a wyrażając się bardziej precyzyjnie, swego Syna posyła na ziemię, by jako Bóg-Człowiek podjął zbawczy czyn Krzyża, przezwyciężając śmierć i w ten sposób otwierając przez ludźmi szansę wejścia w wieczną obecność Stwórcy.

Wydarzenie to nie dzieje się z zaskoczenia. Zostaje poprzedzone licznymi sygnałami, że należy ono do Bożego zamysłu, w zagadkowy sposób zapowiedzianego, zanim został zrealizowany. Zwłaszcza śmierć i zmartwychwstanie Jezusa nie byłyby wiarygodne, gdyby nie został dany żaden znak. Ale został dany, gdyż Biblia mieni się od najróżniejszych przeczuć, oczekiwań, nadziei. Wspomnijmy tylko zapowiedzi proroków czy sygnał skierowany do Maryi, że zostanie Matką Boga: „Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy Bóg z nami” (Mt 1,18–24). Należy ten fakt rozpoznawać jako czuły gest ze strony Stwórcy, który w ten sposób oznajmia, że kocha swoje stworzenie i nie może się pogodzić z panowaniem grzechu w ziemskiej rzeczywistości.

Obwieszcza również, że Maryja odegra wyjątkową rolę w historii zbawienia, że zostanie włączona w tajemnice Trójcy Świętej i z chwilą poczęcia będzie uczestniczyć w czuwaniu nad Bożym planem zbawienia. Wkroczy, jak określił Ryszard Przybylski, w sferę paradoksów i dzięki temu, podobnie jak sam Bóg, rzuci wezwanie naszej wierze. Dlatego nie wystarczy nam chyba lat, żeby uświadomić sobie tę prawdę do głębi, że Bóg zechciał przyjąć tak mizerny sposób istnienia. Mógł oczywiście inaczej całą rzecz rozegrać, inaczej zbawić człowieka, lecz postanowił w pokorze i uniżeniu Syna przemówić do świata, wyjść z odwiecznego milczenia. Z tego względu wcielenie zapoczątkowało w zupełności nową rzeczywistość nie tylko w wymiarze naszego osobistego życia, ale też w całym kosmosie. Powinniśmy jednak zgodzić się na tego rodzaju „egzystencjalny paradoks” i odważnie, w pokorze, uznać w Chrystusie i Boga, i człowieka.

 

Misterium wcielenia

Narodzenie Jezusa w betlejemskim ubóstwie to bolesne uderzenie w naszą dumną świadomość. Poszukujemy wszak Boga, wypatrując kogoś wszechpotężnego, na wzór pogańskich wyobrażeń. Popatrzmy na zachowania uczniów Jezusa, a więc tych, który naocznie rozeznali, kim jest i ku czemu zmierza. A jednak nie potrafili przezwyciężyć ciśnienia płynącego z tradycji religijnych, obyczaju, oczekiwań politycznych. Bóg nie może cierpieć, nie może uniżyć się przed człowiekiem, po prostu musi być Bogiem „potężnych zastępów”, twierdzili z narastającym niepokojem. Musi dokonać rewolucji, przynieść nam i wszystkim Żydom oczekiwany gospodarczy i społeczno-kulturowy cud.

Ale Bóg nie daje się wciągnąć w ziemskie intrygi, o wyraźnie szatańskim wymiarze. Podąża drogą, która zaprowadzi Go wprost na Golgotę. Wie przecież, że miłość oznakowana egoizmem nie może być autentyczną miłością. A Bóg jest Miłością, jest zatem pokorny, ubogi, peryferyjny. Oczywiście, w ten sposób nie pozbawiamy Boga rysu „wszechmocności”, do którego odnosimy się w naszym chrześcijańskim Credo. Pojmujemy tylko, że w tym nazewnictwie nie chodzi o zdolność do czynienia wszystkiego, czego się zapragnie. Wskazany termin wskazuje na aktualizację owej zdolności w perspektywie królewskiej władzy, majestatu, autorytetu, transcendencji i Opatrzności, która nieustannie „trzyma” cały wszechświat.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 czerwca

"Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują"

Dziś w Kościele: wtorek, XI tydzień zwykły
+ dzień powszedni lub wspomnienie dowolne św. Elżbiety z Schönau, dziewicy, zakonnicy
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 8,1-9; Ps 146 (145),1b-2. 5-6b.6c-7.8-9a; Mt 5,43-48.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)