12 grudnia
czwartek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Armagedon

Ocena: 0
1310

Jedyne, co pozostanie na wieki, to dusza ludzka.

fot. Pixabay, CC0

W Apokalipsie św. Jana (Ap 16,16) Har-Magedon to miejsce zapowiadanej ostatecznej bitwy między siłami dobra i zła, w której w zażartej walce hordy szatana zetrą się z anielskimi hufcami pod wodzą Chrystusa. W jej wyniku demoniczne siły i ich sprzymierzeńcy zostaną ostatecznie pokonani, a Boże zwycięstwo rozpocznie okres tysiącletniego panowania Chrystusa. Walkę wygrywają słudzy Boga. Szatan zostaje uwięziony na tysiąc lat w czeluści. Po upływie tysiąca lat szatan zostaje uwolniony i wtedy siły zła ostatecznie przegrywają. Wszyscy źli ludzie razem z diabłem zostają zrzuceni do „jeziora ognia”. Bóg tworzy nowe miasto, w którym nie ma chorób ani śmierci, głodu, płaczu i smutku. Żyją tam wyłącznie dobrzy ludzie.

Armagedon stał się błędnie synonimem kataklizmu powodującego zagładę całej ludzkości. Przyroda wie, jak zabijać. Oferuje globalny armagedon za pomocą asteroidy, komety, czarnej dziury, supernowej, rozbłysku promieniowania gamma, burzy słonecznej, antymaterii, zatrzymania rotacji planety, zaniku grawitacji czy erupcji wulkanu. W ostatnim stuleciu rasa ludzka dorównuje przyrodzie w dziedzinie zabijania. Wojna nuklearna, bunt sztucznej inteligencji, załamanie się systemów ekonomicznych, awaria sieci internetowej, globalne ocieplenie, broń biologiczna, chemiczna i genetyczna. W powieściach i filmach dochodzi możliwość ataku Obcych. Aż dziwne, że cywilizacja gatunku homo sapiens przetrwała tyle czasu. Pozostaje jedno pytanie: jak długo?

Świadomość przemijania może prowadzić do postawy: „używajmy póki czas, bo za sto lat nie będzie nas”. Można też uznać za zbawienne inne akurat modne hasła: jakiś zdrowy styl życia, który rzekomo ma nadać mu ostateczny sens. Natomiast dla człowieka wierzącego przemijanie mobilizuje do nadziei. W wieczności – co przetrwa?

Kardynał Joseph Ratzinger na rozpoczęcie konklawe z 2005 r. zastanawiał się nad słowami Jezusa: „przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał” (J 15,16). Tak je komentował: „Każdy chciałby pozostawić po sobie trwały ślad. A co pozostaje? Na pewno nie pieniądz. Także nie ostoją się budowle ani książki. Po pewnym, dłuższym lub krótszym czasie to wszystko zniknie. Jedyne, co pozostanie na wieki, to dusza ludzka, człowiek stworzony przez Boga dla wieczności. A zatem owocem, który trwa, jest to, co zasialiśmy w ludzkich duszach – miłość, poznanie, gest zdolny dotknąć serca, słowo, które wzbudza w duszy Bożą radość”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest duchownym Prałatury Opus Dei w Warszawie

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 12 grudnia

Kto ma uszy, niechaj słucha!
Dziś w Kościele:
+ czwartek, II tydzień Adwentu, wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Guadalupe
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 41,13-20; Ps 145,1bc.9-13; Mt 11,11-15
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -