19 października
piątek
Ziemowita, Jana, Pawla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

A ja go nie zauważę

Ocena: 4.84546
1615

Żyjemy w czasach rewolucji moralnej, polegającej nade wszystko na relatywizowaniu pojęć dobra i zła.

fot. pixabay.com

Choć jest „Nie zabijaj!”, niektórzy udowadniają, że mogą pojawić się okoliczności, w których to przykazanie ulega zawieszeniu. Choć „mężczyzną i kobietą stworzył ich”, coraz częściej można usłyszeć, że tożsamość mężczyzny lub kobiety to tylko wykwit kultury. Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że prawda i dobro są wartościami obiektywnymi. Istnieją mimo dyktatu przyjemności i poprawności politycznej.

Gdy nadejdzie czas Sądu Ostatecznego, ludzie zostaną podzieleni na dwie grupy – tych, którzy pełnili dobre czyny, i tych, którzy je zaniedbali lub wprost czynili zło. Nie będzie oddzielnej kategorii dla tych, którzy przykazań nie rozumieli lub którym się nie chciało. Nie jest to jednak zachęta do radykalnej oceny postępowania wszystkich wokół, lecz przede wszystkim własnych czynów. Osąd wyborów innych ludzi przychodzi nam łatwo, znacznie trudniej konkretnie ocenić własne działania. Chrystus udziela nam w tym względzie pouczenia.

Kryteriami oceny na Sądzie Ostatecznym mają być pełnione przez nas czyny miłosierdzia. Te najprostsze gesty ludzkiej dobroci i solidarności, o które w codzienności najtrudniej. W chwilach zmęczenia i nawarstwiających się problemów zabiegamy zwykle wpierw o własne dobro i wygodę. Drugi człowiek, nawet najbardziej potrzebujący, schodzi na dalszy plan. Okazuje się jednak, że to właśnie on może otworzyć nam drogę do nieba. Wedle słów Ewangelii podstawą podziału na „owce i kozły” jest postawa czynnej miłości.

W ciągu życia zmagamy się z wieloma grzechami i wadami. Jest w nas pragnienie nawrócenia, ale mimo to upadamy. Demon może w nas siać niepokój, że słabość stanie się źródłem potępienia. Dzisiejsze słowo jest zachętą, by nadzieję na życie wieczne pokładać nie w biernym wypełnianiu prawa i w lęku, że wciąż nie jestem dość doskonały, lecz w nieustannym szukaniu tych, którzy są w potrzebie: głodnych, spragnionych, nagich. Nie tylko materialnie, ale też duchowo – tych, którzy potrzebują nasycić się słowem nadziei i pocieszenia lub przyodziać poczuciem troski. To w nich możemy odnaleźć żywego Boga, który przyszedł na ziemię do tych, którzy się źle mają. Święty Augustyn napisał: „Drżę na myśl, że któregoś dnia Chrystus przejdzie obok mnie, a ja Go nie zauważę, i On już nie wróci”. Obyśmy i my Go nie przegapili.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Wikariusz w parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie, prowadzi Duszpasterstwo Akademickie „Sandał”



Najczęściej czytane komentarze

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -