27 listopada
piątek
Waleriana, Wirgiliusza, Maksyma
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

"Nieperfekcyjna Rodzina" - świadectwo o zaufaniu Bogu i oddaniu się Jego Woli

Ocena: 0
1094

„5 lat temu weszłam do Kościoła i kłóciłam się z Panem Bogiem – dlaczego zabrałeś nam naszą córeczkę? W czym jesteśmy gorsi, w czym zawiniliśmy? Przecież modlimy się, przyjmujemy sakramenty, jesteśmy wierzący i praktykujący, a małżeństwa, które są daleko od Ciebie – mają dziecko” – dzieli się Monika z (Nie)perfekcyjnej Rodziny. Zachęcamy do przeczytania kolejnego świadectwa w ramach kampanii  „Siedmiu dusz”.

Fot. Kampania "Siedem dusz"/graf. Weronika Porębska

– To był mój najpoważniejszy kryzys wiary. Czas próby. Strata naszego pierwszego dziecka to był najtrudniejszy moment w moim życiu. Obraziłam się na Boga, więcej było we mnie żalu, niż wdzięczności za całe dobro, które przecież działo się wokół nas każdego dnia, ale łatwiej było mi wtedy dostrzegać tylko nasze rany.

Żałoba po stracie Wiktorii trwała kilka miesięcy, był to czas bardzo potrzebny, bo pozwolił na łzy, na pogodzenie się z tym, co się wydarzyło. Udało mi się uniknąć depresji tylko dzięki mojemu mężowi Łukaszowi – on nigdy nie powiedział, że czas przestać płakać, że czas wrócić „do żywych”. Dał mi tyle czułości i wsparcia, ile był w stanie – choć wiele bólu znosił dzielnie w sobie, nie okazywał mi go, by być dla mnie opoką. Mężczyzna też traci dziecko, tylko mało o tym mówi, stara się być dzielny, ale to nie oznacza, że nie cierpi tak samo, jak kobieta.

Nadal modliliśmy się, chodziliśmy na Mszę świętą, ale powoli zaczęła wkradać się w nasze życie tak zwana letniość duchowa. Ja miałam problem z regularną modlitwą, ale dziś wiem, że bez niej, nawet kilka minut dziennie, nie byłabym tu teraz w tak dobrym stanie psychicznym.

Nie byłam w stanie spotykać się z przyjaciółmi, którzy mieli małe dziecko. Nie czułam zazdrości – cieszyłam się z ich szczęścia naprawdę szczerze, ale w tych maleństwach widziałam naszą córeczkę Wiktorię. Trwało to kilka miesięcy.

Kiedy nastąpiło moje nawrócenie? Wbrew pozorom wtedy, kiedy zaczęłam kłócić się z Panem Bogiem, zadawać tysiące razy pytanie „dlaczego my?” – zaczęłam budować z Nim prawdziwą relację. Rozmawiać o tym, co mnie boli i po jakimś czasie nauczyłam się też słuchać, co do mnie mówi, a nie tylko stawiać Mu warunki. Po kilku takich rozmowach z Nim, przeczytałam w internecie o Cudzie Eucharystycznym w Sokółce. I wtedy padła szybka decyzja – „pojedźmy tam”.

Rok 2016 i nasz pierwszy pobyt w Sokółce. Modlitwa, Msza święta i w końcu zaczęłam ufać Panu Bogu i oddałam się Jego Woli. Bo po ludzku już nie byłam w stanie żyć tu i teraz, uprawiałam taką mistykę gdybania – a co by było, gdyby… Podczas pobytu tam, popatrzyłam ukradkiem na mojego męża i przeszła mi taka myśl przez głowę – „a co jeśli nigdy nie będziemy mieć dzieci? Czy to oznacza, że będę już tylko żyła przeszłością, pełna goryczy i żalu?” I wtedy właśnie poczułam, że rozumiem o co chodzi w relacji z Panem Bogiem – nie mogę Go traktować jak kogoś, kto ma za zadanie tylko wręczać mi prezenty i spełniać moje wszystkie prośby tu i teraz. W końcu nabrałam pokory i spokoju.

Nawrócenie to nie jest zawsze moment pełen fajerwerków i doznań duchowych. Czasem przychodzi po cichu, wśród naszych codziennych spraw, tylko trzeba otworzyć swe serce i uszy i w końcu zacząć też słuchać natchnienia Ducha świętego, a nie tylko mówić i żądać spełnienia naszych pragnień.

Dziś jesteśmy rodzicami dwóch pociech: 4-letniej Marysi i 2-letniego Janka. Nasze dzieci to cud od Boga, bo za każdym razem, gdy byliśmy w Sokółce i prosiliśmy o dar potomstwa, jeśli taka jest wola Boga, to go otrzymywaliśmy. Ale co najważniejsze – nie pielgrzymujemy do Sokółki tylko po to, by o coś prosić – jeździmy tam przede wszystkim, by dziękować za to, co już mamy  – dzielą się Monika i Łukasz Trojanowscy z (Nie)perfekcyjnej Rodziny.

Czytaj także:

>> Czy człowiek "wierzący" może się nawrócić? - świadectwo dk. Oskara

>> Szczęśliwa Rodzinka - pierwsze świadectwo w ramach 2. edycji "Siedmiu dusz"!

>> "W Bożej Obecności" - przejmujące świadectwo Ani

>> Świadectwo s. Anieli o tajemnicy i głębi powołania

>> "Jezus dał mi nowe życie. Zbudował mnie od nowa" - mocne świadectwo Aleksandry

***

SKŁAD 2. edycji „Siedmiu dusz”, kampanii katolickich twórców:

  1. Maciek i Karolina, Anielka i Melania, rodzina nieidealna, która małymi krokami zmierza do świętości:  Szczęśliwa Rodzina - Miłosna Strona Internetu
  2. Anna Kasperek, Boża harcerka, katechetka, potrafi połączyć nawet chemię z Ewangelią:  W Bożej Obecności
  3. S. Aniela OSF, od 4 lat franciszkanka, szuka piękna i głębi - IG: @szukam.piekna
  4. Aleksandra Kisiel, artystka, malarka, prowadzi katolicki podcast: Aleksandra Kisiel
  5. Oskar Pryba, diakon, kleryk, grafik, liturgista
  6. Monika i Łukasz, rodzice 3 dzieci: Nieperfekcyjna Rodzina
  7. Zespół „Sezon na czereśnie”, 7 dusz, 7 ciał i 1 pasja do muzyki chrześcijańskiej: Sezon na czereśnie

Grafika: Weronika Porębska

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 listopada

Piątek, XXXIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Nabierzcie ducha i podnieście głowy,
ponieważ zbliża się wasze odkupienie.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ap 20,1-4.11-21,2; Ps 84,3-6a.8a; Łk 21,29-33
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter