25 stycznia
poniedziałek
Pawła, Miłosza, Elwiry
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zejdźmy na ziemię

Ocena: 4.93846
1218

Burzliwy był to listopad dla Jerzego Brzęczka. Selekcjoner piłkarskiej reprezentacji Polski zajmuje stanowisko bardzo eksponowane.

fot. PAP/Łukasz Gągulski

Niektórzy twierdzą, że szef futbolowej kadry jest trzecim najważniejszych człowiekiem w kraju.

Nawet jeśli to przesada, to na pewno jest jedną z osób zbierających najwięcej słów krytyki. A jeszcze nad Wisłą jest tak, że negatywnych komentarzy trener reprezentacji zbiera o wiele więcej niż pochwał. Dzieje się tak, bo nasza najważniejsza kadra rzadko ma na tyle dobry okres, by chwalić ją i za wyniki, i za grę. Przykłady najświeższe: Ukraina pokonana, ale to rywal grał lepiej, chwalić nie było więc specjalnie za co. Włochy nas ograły, a zespół polski zagrał dramatycznie źle – no to jedziemy.

A ta jazda przypomina coraz częściej jazdę bez trzymanki. I o ile kibiców – złych, sfrustrowanych – jestem w stanie zrozumieć, o tyle ocen niektórych fachowców (czy to dziennikarzy, czy byłych piłkarzy) już nie pojmuję. Robert Lewandowski milczał po meczu z Italią? O ho! No to zaczynamy wyliczać, ile trwała cisza, co ona oznacza itd. Ten przykład jest wręcz doskonały do zilustrowania tego, co dzieje się wokół reprezentacji i samego trenera. Niemal odpoczątku swojej pracy nie ma on tak zwanej „dobrej prasy”. Ktoś powie: I co z tego? Z tym przecież da się żyć, aBrzęczek zawsze może się obronić. Czym? Wynikami. No to trener broni się regularnie (awans na Euro, teraz pozostanie w Lidze Narodów).

Ataki jednak nie ustają, bo nie podoba się styl drużyny. I tutaj zgoda – trudno powiedzieć, by reprezentacja Polski wyróżniała się czymkolwiek w piłkarskiej Europie. Ale niby dlaczego miałaby się wyróżniać? Opowieści o zdolnym pokoleniu proponuję włożyć między bajki. Mamy genialnego napastnika, ale to nie znaczy, że wokół niego są sami wyjątkowi piłkarze. Jerzy Brzęczek tak naprawdę utrzymał stan, do którego doszliśmy za czasów Adama Nawałki. Iwyliczanie mu tego, że w okresie swojej pracy nie pokonał żadnego poważnego rywala, jest śmieszne. A niby kiedy to reprezentacja Polski regularnie ogrywała światową czołówkę? Tylko w czasach legendarnego Kazimierza Górskiego. Wtedy faktycznie mieliśmy złote pokolenie. I tylko wtedy. Później zdarzały nam się wielkie zwycięstwa, ale da się je łatwo policzyć. Kadra Antoniego Piechniczka ograła Francję na mundialu i towarzysko Włochy, zespół Leo Beenhakkera pokonał Portugalię, a ekipa trenera Nawałki – Niemców. Te mecze przychodzą do głowy od razu i proszę mi wierzyć, lista wyjątkowych sukcesów jest niewiele dłuższa. Zejdźmy więc na ziemię i nie oczekujmy, że drużyna Brzęczka nagle zacznie regularnie wygrywać z potęgami. Tak nie będzie i nie jest to wina selekcjonera.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 stycznia

Poniedziałek, III Tydzień zwykły
+ Święto Nawrócenia św. Pawła Apostoła
Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem,
abyście szli i owoc przynosili.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Dz 22,3-16 albo Dz 9,1-22; Ps 117,1-2; Mk 16,15-18
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter