25 kwietnia
czwartek
Marka, Jaroslawa, Wasyla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wyzwania nie dla wszystkich

Ocena: 5
1359

Do tablicy wywołał mnie kuzyn Szymon.

fot. Facebook.com/ironmantriPL

Fan i kibic sportu, biegacz amator, podziwiający najwybitniejszych zawodników, lecz przede wszystkim darzący szacunkiem ludzi podejmujących trudne wyzwania. Cenię Szymona bardzo, dlatego po wielu dyskusjach przyznaję mu rację.

Chodzi o wyczyny Roberta Karasia. To triathlonista, człowiek, który niedawno pobił rekord świata w dziesięciokrotnym Ironmanie. Co to znaczy? Jeśli ktoś z Państwa nie śledził tego wyczynu – Karaś musiał przepłynąć 38 kilometrów, przejechać 1800 kilometrów na rowerze oraz przebiec 422 kilometry. I Polak zrobił to w rekordowym czasie. Zajęło mu to 164 godziny, 14 minut i 2 sekundy. Pytany o koszt takiego wysiłku, Robert Karaś mówił między innymi o tym, że czuje się bardzo dobrze, są oczywiście mikrourazy, ale ogólnie jest w porządku. Jednocześnie przyznał, że ma problemy z chodzeniem. Powód? Przeciążeniowe złamanie piszczela. Ktoś powie: jedno drugiemu zaprzecza. Sam sportowiec uważa jednak, że jest okej. Liczy na to, że kontuzja pozwoli mu szybko wrócić do pełnej sprawności, bo ma przed sobą kolejne wyzwania. I będą one z rodzaju tych bardzo wyczerpujących.

W tym miejscu każdy przyzna: Robert Karaś robi rzeczy, które dla zwykłego śmiertelnika zakończyć się mogą kalectwem. W jego przypadku jest inaczej. Jak sam mówi, trening, wysiłek to jego życie. Od zawsze. Jego organizm jest przyzwyczajony do ekstremalnych prób. I daje radę. Ja przez długi czas nie mogłem tego pojąć. Dla mnie te próby, sprawdziany podejmowane przez Karasia i innych zawodników, graniczyły z szaleństwem. Dziś, także za sprawą wielu dyskusji z kuzynem, zmieniam zdanie. To są rzeczywiście wyzwania z pogranicza zdrowego rozsądku. Ale! Jeśli ktoś się do nich przygotowuje, jest zdrowy, wytrenowany, to dlaczego miałby nie próbować? Wiadomo, że ryzykuje. Wiadomo, że za kilka lat może się okazać, że w organizmie zostały jednak ślady lub spustoszenia, które mogą mieć negatywne skutki. Dlatego powtórzę: to nie są próby dla wszystkich.

A jeśli ktoś nadal uważa, że Robert Karaś przesadza oraz igra z własnym zdrowiem, to może warto w tym miejscu pomyśleć o innych sportowcach. Co powiedzieć o zawodnikach trenujących podnoszenie ciężarów, czyli uprawiających sport przez lata obarczony piętnem dopingu? Przecież to także dyscyplina pozostawiająca ślady w postaci poważnych kontuzji. Jak skomentować słowa wielkiego tenisisty Rafaela Nadala? Hiszpan przyznał między innymi, że dzień rozpoczyna od stoczenia się z łóżka na roller. Dopiero półgodzinny masaż pozwala mu jako tako funkcjonować. A przecież Nadal nie podejmował szaleńczych wyzwań. On po prostu jest zawodowym tenisistą. Co myśleć o himalaistach, podejmujących często wielkie ryzyko? Czy wszyscy ci ludzie są szaleni? Myślą tylko o zrobieniu sobie krzywdy? Nie. Oni, podobnie jak Robert Karaś, podejmują się trudnych zadań. Nie możemy im tego zabronić. Musimy tylko pamiętać, że są to wyzwania dla wybitnych jednostek, a nie dla każdego.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP Sport od 2008 r., wcześniej zaś Radia Warszawa, Radia Plus, TV Puls, TV 4 i Polsatu

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 kwietnia

Czwartek, IV Tydzień wielkanocny
Święto św. Marka, ewangelisty
My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego,
który jest mocą i mądrością Bożą.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 16, 15-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter