22 maja
wtorek
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wyścig żółwi

Ocena: 0
1762

Nie lubię tytułowego określenia, które w odniesieniu do walki o tytuł piłkarskiego mistrza Polski pojawia się od wielu lat

fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Bo już nieraz zdarzało się, że zespoły z ligowej czołówki często i gęsto, w najmniej oczekiwanych momentach, traciły punkty. Teraz byliśmy jednak świadkami czegoś niebywałego. Trzej najważniejsi kandydaci do tytułu jak jeden mąż przegrali swoje mecze. I to na własnych stadionach.

Niepokonany dotychczas w Poznaniu Lech uległ Koronie, przy okazji marnując rzut karny i kilka innych okazji do strzelenia gola. W stolicy Wielkopolski głośno zaczęto mówić, że najgorsze w tym sezonie za nimi, że czują się silni i gotowi do zdobycia mistrzostwa Polski. A rundę mistrzowską zaczęli od wielkiej wpadki. Klops także w Białymstoku. Po Jagiellonii, która zachwycała na początku roku, nie ma już śladu. Co mecz, to strata punktów i kłopoty. Tym razem na Podlasie przyjechał Górnik i wrócił do Zabrza z wygraną. Wydawało się, że z potknięć rywali musi skorzystać najpóźniej grająca Legia. Nic z tych rzeczy. Przy Łazienkowskiej od tygodni dzieją się rzeczy w klimacie kabaretu. Przesadzam?

Fakty mówią same za siebie. Odsunięcie od drużyny Michała Kucharczyka – z niejasnych i dziwnych przyczyn – a następnie przywrócenie go do zespołu to szczyt góry problemów. Problemów, z którymi nijak nie radził sobie Romeo Jozak. A udowodnił to przy okazji meczu z Zagłębiem Lubin – przegranego 0:1. Mistrz Polski w niczym nie przypomina drużyny, która choćby próbuje obronić tytuł. Gra źle lub bardzo źle. Pan Jozak po kolejnej przegranej zapowiedział męskie rozmowy z zespołem. Jeśli do nich dojdzie, to chyba telefonicznie, bo do szatni ten szkoleniowiec już nie wejdzie. Ale że kabaretowe klimaty w stolicy mają się dobrze, to Legię poprowadzi teraz Dean Klafurić. Dotychczasowy asystent Jozaka wcześniej pracował głównie z drużynami kobiecymi. Jako pierwszy szkoleniowiec prowadził tylko klub NK Gorica – w pięciu (!) meczach. Tak to właśnie próbują przy Łazienkowskiej ratować twarz.

Gdzie w maju będą świętować mistrzostwo? Niestety, nie ma to wielkiego znaczenia. W Poznaniu, Białymstoku, a może Warszawie? Nie ma to wielkiego znaczenia. Bo ten piłkarski wyścig żółwi oznacza jedno: w eliminacjach najbliższej Ligi Mistrzów Polskę będzie reprezentował zespół niedający nadziei na sukces. Będzie to po prostu zespół najlepszy z listy takich sobie drużyn.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły