20 stycznia
niedziela
Fabiana, Sebastiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wspomnienie

Ocena: 0
1217

Wystarczyło spojrzeć jej w oczy, by dostrzec w nich spokój i dobroć. 

fot. Pixabay, CC0

W tym roku polski sport stracił kogoś wyjątkowego i niepowtarzalnego. Irena Szewińska była jedną z najważniejszych osób w całej jego historii. Siedem medali olimpijskich dało jej poczesne miejsce wśród najwybitniejszych lekkoatletów świata. Po zakończeniu kariery pozostała przy sporcie. I dzięki temu miałem szczęście spotkać ją na swej zawodowej drodze.

Nigdy nie zapomnę pierwszego wywiadu z Panią Ireną. Jako nieopierzony reporter radiowy zostałem wysłany na nieco nudną konferencję w Polskim Komitecie Olimpijskim. Wydarzenie było mało istotne, ale chciałem coś z tego „wykroić”, więc postanowiłem nagrać pierwszą damę polskiego sportu. I proszę mi wierzyć, nie była to łatwa decyzja. Gdy już się odważyłem, grzecznie poprosiłem o chwilę rozmowy i, ku mojej radości, Irena Szewińska wyraziła zgodę. Już samo spotkanie twarzą w twarz było dla mnie wydarzeniem. Nasza mistrzyni zawsze wyróżniała się dumną postawą, wysoko uniesioną głową. Ale to wcale nie znaczyło, że się wywyższała. Wprost przeciwnie. Wystarczyło spojrzeć jej w oczy, by dostrzec w nich spokój i dobroć. Rozmawiała ze mną długo, wyczerpująco odpowiadała na pytania. Materiał mogłem zrobić od razu po powrocie do redakcji. Nie to było jednak najważniejsze. Pamiętam swoją reakcję: o tym spotkaniu opowiedziałem wszystkim. Dosłownie wszystkim. Rodzinie, znajomym, kolegom ze studiów i z pracy. Byłem pod wrażeniem osobowości mojej rozmówczyni, i pewnie w niezłym szoku, że w ogóle ktoś tak wybitny chciał ze mną rozmawiać. Ktoś może powiedzieć: a cóż to za wielka sprawa? Była konferencja, więc jej uczestnicy rozmawiali z dziennikarzami. Zwykła rzecz. To prawda. Prawdą też jest jednak to, że o taką rozmowę indywidualną wcale nie jest łatwo. I żeby ona się odbyła, ten ktoś musi tego chcieć. A Pani Irena chciała. Wtedy i niemal zawsze, gdy w późniejszych latach, przy różnych okazjach, ją o to poprosiłem. Po prostu tak była wychowana, a przy okazji dobrze wiedziała, że taka jest też jej rola.

Była do końca swoich dni ambasadorką lekkiej atletyki. Zawsze starała się wspierać polskich sportowców. Była blisko najważniejszych wydarzeń, gdy jako działaczka MKOl-u wręczała medale olimpijskie. Dwa lata temu otrzymała najwyższe polskie odznaczenie państwowe – Order Orła Białego. Była kimś wyjątkowym. Nawet walcząc z chorobą, starała się wypełniać jak najwięcej obowiązków. Naprawdę, trudno uwierzyć, że już jej z nami nie ma…

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -