28 czerwca
środa
Leona, Ireneusza
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szczegóły

Ocena: 4.9
329

Decydują o wielu rzeczach w naszym życiu. Drobne sprawy, małe wybory, szczegóły – przesądzające później o wydarzeniach ważnych i niezwykle ważnych. Tak stało się w przypadku warszawskiej Legii.

fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Najpierw okoliczności, czyli dobre losowanie sprawiły, że najlepszy polski zespół awansował do wyśnionej Ligi Mistrzów. Tam klub ze stolicy zarobił potężne sumy. To aspekt ważny, bo od lat powtarzano wszem i wobec, że ten, kto pierwszy dopcha się do finansowego koryta, z którego płacą działacze UEFA, ten ucieknie krajowym rywalom tak daleko, że „ich nie dogonią”.

Legia w Lidze Mistrzów nie tylko statystowała, ale zdobyła punkty, czyli zarobiła porządną premię. Teraz na szczęście historia się nie powtórzyła i nikt przy Łazienkowskiej nie zamierzał tych pieniędzy przejeść. Ale chyba wszyscy liczyli, że mając przed sobą mecze z Ajaxem Amsterdam w Lidze Europejskiej oraz walkę w obronie mistrzostwa Polski, Legia porządnie się wzmocni. Porządnie, czyli nie pójdzie w ilość, tylko w jakość. To, że klub opuścili najlepsi napastnicy i utalentowany obrońca, trzeba zrozumieć. Polska liga wciąż konkurencyjna pod wieloma względami nie jest. Trudno, z tym musimy się pogodzić.

Trudno natomiast zrozumieć brak mądrych transferów w drugą stronę. I wcale nie chodzi mi o super znane nazwiska. Legia musiała wzmocnić linię ataku. Nie na kolejny sezon, tylko na tu i teraz. Dlatego kupując napastników nie miała wyjścia – powinna zatrudnić graczy gotowych do gry, a nie takich, którzy przez dwa miesiące będą nadrabiać zaległości. Tak się nie stało. Nie mamy więc prawa się dziwić słabej skuteczności mistrza Polski. Źle to wyglądało w przedsezonowych sparingach, a pierwsze mecze w 2017 r. pokazały, że nie było w tym przypadku. W czterech lutowych, niezwykle ważnych spotkaniach Legia strzeliła dwa gole. Średnia – bardzo średnia. Legioniści mieli problemy z trafianiem do bramki rywali i głównie dlatego odpadli już z Ligi Europejskiej.

A to nie musi być koniec kłopotów. Bo w polskiej lidze też nie jest kolorowo. Gdy dodamy do tego kolejny szczegół, czyli trwające od miesięcy przepychanki między właścicielami – jestem przekonany, że mają one wpływ na klub i drużynę – to otrzymamy pełen obraz sytuacji. Z kilku szczegółów zrodziły się wielkie problemy. A przecież jeśli Legia nie obroni tytułu mistrza Polski, nikt nie powie, że to szczegół…

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły