26 maja
piątek
Filipa, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Szacunek dla Legii

Ocena: 0
314

Wielka część piłkarskiej Polski bardzo nie lubi warszawskiego klubu. Ja to rozumiem. Nie tylko w naszym kraju futbolowe animozje są bardzo silne. I zawsze najmocniej dotykają tych najlepszych – na przykład Bayern Monachium w Niemczech poza swoim miastem też uwielbiany raczej nie jest.

Na Legię zawsze zwrócone są oczy nie tylko kibiców. My dziennikarze też mamy czasami trudne relacje, bo gdy przy Łazienkowskiej robi się z różnych powodów nerwowo, nam obrywa się w pierwszej kolejności.

Do tego trzeba dołożyć zachowanie fanów, tych podobno „najbardziej zagorzałych”, nie zawsze zainteresowanych wydarzeniami na boisku. Legia z powodu chuliganów sporo już wycierpiała. W europejskiej centrali piłkarskiej nadal jest na cenzurowanym. I przez to też sympatii nie budzi. Pamiętając o tym wszystkim i mając w głowie niedawne obrazki (choćby po klęsce 0:6 z Borussią), trzeba inaczej spojrzeć na to, czego dokonano w tym sezonie. Targany różnymi problemami klub osiągnął wymarzony awans do Ligi Mistrzów. A w niej mimo kilku srogich lekcji zajął trzecie miejsce i na wiosnę zagra w Lidze Europejskiej! Przypomnę: w grupie z Borussią Dortmund, Sportingiem Lizbona oraz wielkim Realem Madryt.

Dla porównania: rozpoznawalny nie tylko w Belgii FC Brugge miał takich rywali: Leicester City, FC Porto i FC Kopenhaga. I co? Drużyna z Brugii zajęła ostatnie miejsce, strzeliła dwa gole, a po stronie zdobyczy punktowych ma jedno, za to bardzo wielkie zero. W przeciwieństwie do belgijskiego klubu o legionistach mówiło się bardzo dużo. I nawet gdy były to komentarze po bolesnej przegranej 4:8 w Dortmundzie, pojawiała się w nich mieszanka zaciekawienia i szacunku. Szacunku, bo mały klub z Polski najpierw strzelił trzy gole Realowi, a potem nie przestraszył się czołowej drużyny Bundesligi. W Dortmundzie niektórzy niemieccy dziennikarze zaczepiali nas słowami: „niech UEFA da Legii dziką kartę, wtedy Champions League będzie ciekawsza”. Nawet jeśli była w tym nuta złośliwości, to nikt mi nie powie, że lepiej oglądać nudny mecz zakończony wynikiem 1:0 od nieco szalonego futbolu, w którym gole padają niemal co pięć minut.

Dlatego. Za piękną walkę z Realem przy pustych trybunach. Za pierwszy od 20 lat wygrany mecz w Lidze Mistrzów. Za to, że wiosną zobaczymy w pucharach polski klub. Szacunek, Legio!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły