17 stycznia
poniedziałek
Antoniego, Rościsława, Jana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Spojrzenie z dystansu

Ocena: 4.9
719

Musiało upłynąć naprawdę dużo czasu. Musiałem naprawdę porządnie ochłonąć.

fot. PAP/EPA/PHILIPP GUELLAND

A i tak nie mam pewności, czy moje spojrzenie jest już pozbawione niezdrowych emocji. Mam nadzieję, że tak. Uważam bowiem, że sprawa Paulo Sousy to świetna lekcja. Dla całej polskiej piłki nożnej.

Tuż po tym, jak mleko się rozlało, przestrzeń publiczną zalała fala komentarzy. Głos zabierali wszyscy, a większość robiła to z przekonaniem, że ma rację. Ogromna część tych fachowców starała się przekonywać, że portugalski trener od początku był dla nich tylko bajerantem o takim, a nie innym kolorze włosów. Zero umiejętności, zero charyzmy, zero pomysłu na pracę z polską kadrą. Tylko bajer, tylko zagrania godne najlepszego fachowca od dbania o wizerunek, tylko słowa rzucane na wiatr i pod publiczkę. Skoro było aż tak bardzo źle, to gdzie byli ci wszyscy ludzie? Nikt nie miał odwagi zadziałać? Wpłynąć na działaczy PZPN, by pogonili z Polski tego pseudofachowca? Każdy tylko szeptał po kątach, czekając na katastrofę?

Dla mnie od początku sprawa z zatrudnieniem Sousy była trudna do przyjęcia. I Portugalczyk nigdy mnie do siebie nie przekonał. Cudem wywalczone miejsce w barażach o mundial, katastrofa na Euro. Minusów w trakcie tej kadencji było zdecydowanie więcej niż pozytywów. Ale nawet mimo tego, gdy po mistrzostwach Europy w rozmowach z kolegami z redakcji TVP Sport podnosiłem kwestię pożegnania Portugalczyka – byłem w mniejszości. Pokornie schylałem więc głowę. A w niej tłukły się myśli, że jednak z wiekiem coraz mniej znam się na piłce nożnej.

Dziś nie ma we mnie nawet cienia satysfakcji. Nie cieszę się, nie opowiadam wokół, że wyszło na moje. Jest mi tylko smutno. Okazało się bowiem, że polski futbol nadal jest traktowany jak zaścianek. Dobitnie potwierdziła to sytuacja z Paulo Sousą.

Gdybyśmy zatrudnili fachowca, poważnego człowieka, nie doszłoby do takich manewrów. W naszym kraju jednak takich tuzów nie zatrudniamy. Dlaczego? Bo nas nie stać. Dlatego lekcja, jaką powinno odebrać całe środowisko, jest jedna: raz na zawsze zejdźmy na ziemię. Przestańmy wierzyć, że przyjdzie cudotwórca z obcego kraju i zrobi z nas piłkarską potęgę. Jeden selekcjoner reprezentacji tego nie dokona. Można, a nawet trzeba czerpać z wiedzy lepszych od nas. Na przykład przy przebudowie systemu szkolenia. A najważniejszą, narodową drużynę niech prowadzą najlepsi polscy trenerzy. Niech to będzie dla nich nagroda, ukoronowanie kariery. Największe sukcesy osiągnęli z kadrą nasi rodacy: Kazimierz Górski, Antoni Piechniczek, Janusz Wójcik i Adam Nawałka. Przypadek? Nie sądzę.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 stycznia

Poniedziałek, II Tydzień zwykły
Wspomnienie św. Antoniego, opata
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): Mk 2,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter