6 sierpnia
czwartek
Slawy, Jakuba, Oktawiana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Smaki

Ocena: 0
1069

Wiosna już jest. Za chwilę początek lata. W tych ciepłych okresach zawsze pojawiają się... smaki.

fot. PAP/EPA/LARS REINEFELD / POOL

Wiosna już jest. Za chwilę początek lata. W tych ciepłych okresach zawsze pojawiają się... smaki. Te dobrze znane i te zupełnie nowe. Lubią Państwo pierwszy w roku kalendarzowym niedzielny obiad z młodymi ziemniakami? Ja uwielbiam. Uwielbiam i szanuję. Dlatego że w głowie mam dom rodzinny i obiad, do którego Babcia zawsze przygotowywała niesamowicie odlotową mizerię. A ta z młodymi ziemniakami zawsze smakowała kosmicznie. Znają Państwo zapach truskawki zerwanej z krzaka? Ja uwielbiam. Uwielbiam i szanuję. Dlatego że w głowie mam pewien wiejski domek, przy którym Dziadek miał zasadzone truskawki. Ich smaku nie przebije nic. Totalne szaleństwo. A jak jeszcze można było do nich dodać gęstą śmietanę z odrobiną cukru to… po prostu niebo w gębie!

Wyjątkowe te smaki. Także dlatego, że bardzo często nie można ich już znaleźć. Smutne to, lecz niestety prawdziwe. Żal mi smaków, których często odnaleźć nie mogę. Dlatego mam obawy związane z powracającym „odmrażanym” sportem. Jeśli ktoś był na dowolnym wydarzeniu z kipiącymi emocjami kibicami wokół i atmosferą wielkiego święta, ten wie o czym mówię. Sport potrafi wznosić nas na wyżyny ekstazy, przyprawiać o gęsią skórkę. Taki był sport, który znaliśmy. Ale ten powracający, przynajmniej na razie, będzie niestety inny. I wiem, że gorszy. Bo dotknąłem rywalizacji bez publiczności. Nigdy nie zapomnę starcia piłkarzy Legii Warszawa z Realem Madryt w Lidze Mistrzów. Takie mecze to w naszym kraju zawsze święto. Tak miało być także wtedy, w listopadzie 2016 r. I poniekąd było. Super widowisko, zakończone remisem 3:3. Aż sześć goli, remis z murowanym faworytem. Czego więcej piłkarski fan potrzebuje do szczęścia? Ano tego, by takie wydarzenie zobaczyć na własne oczy. No właśnie. A kibiców, z powodu kar nałożonych przez UEFA na trybunach, nie było. Miałem okazję być wtedy w pracy i proszę mi wierzyć, mimo fajnego meczu i dobrego wyniku smak tego widowiska był trudny do określenia. To nie było to. To jak położyć na talerzu truskawkę od Dziadka Mietka i truskawkę przywiezioną z Chin. Tego nawet nie powinno się porównywać. Nie ma to sensu.

Dlatego teraz mam obawy. Sport wróci, ale – przynajmniej przez najbliższe miesiące – będzie smakował inaczej. Jak? Trudno to określić. Inaczej oznacza oczywiście gorzej. Ale okoliczności przyrody są takie, że nie mamy wyboru. Do tego smaku musimy się szybko przyzwyczaić, na inny na razie liczyć nie możemy.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 6 sierpnia

Czwartek, XVIII Tydzień zwykły
+ Święto Przemienienia Pańskiego
«To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dn 7,9-10.13-14; Ps 97,1-2.5-6.9; 2P 1,16-19; Mt 17,1-9
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

Nowenna do Matki Bożej Łaskawej w intencji Ojczyzny (5-14 sierpnia)
Dziś: parafia Miłosierdzia Bożego w Ząbkach

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter