23 lutego
sobota
Romany, Damiana, Polikarpa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pośmiewisko

Ocena: 0
1369

Przypadek Wisły uderza we wszystkich, którzy dobrze życzą polskiej piłce. 

fot. PAP/Jacek Bednarczyk

W latach 90. ubiegłego wieku wśród kibiców piłki nożnej furorę robiły filmy wideo pod wspólnym tytułem „Futbolowe jaja”. Był to zbiór piłkarskich pomyłek, błędów, kuriozalnych goli samobójczych i nieprawdopodobnych wpadek bramkarzy. Jednym słowem – boki zrywać. Teraz, na przełomie roku, mieliśmy nową edycję piłkarskiego kabaretu. Niestety, polskiej produkcji, i niestety, z udziałem jednego z najbardziej zasłużonych klubów w naszym kraju.

O kłopotach Wisły Kraków mówiono od miesięcy. Koniec roku miał przynieść zmiany na lepsze – dzięki nowemu inwestorowi. Ten rzeczywiście się pojawił, a wraz z nim zaczęła się komedia. Bo od początku było widać, słychać i czuć, że panowie z Kambodży i Szwecji do rekinów finansowych nie należą. Nazywanie ich biznesmenami pełną gębą było sporym nadużyciem. Dlatego musiało stać się to, co w tych czasach jest, niestety, normą. Zalała nas fala komentarzy, opowieści, rozmów, wywiadów, uszczypliwości. Media społecznościowe rozgrzały się do czerwoności. Śmichom-chichom nie było końca.

Nowi właściciele krakowskiego klubu bowiem wzięli się znikąd i nie okazali się poważnymi ludźmi z pełnymi portfelami. A to mogło oznaczać jedno: ciąg dalszy problemów Wisły. Co teraz? Ktoś zrobił poważny skok na kasę, zostawił klub w poważnych finansowych tarapatach. Wydaje się, że najlepszą drogą dla „Białej Gwiazdy” byłby upadek i rozpoczęcie wspinaczki od ligi amatorskiej. Bo trzeba powiedzieć jasno: nie Wisła pierwsza i nie ostatnia. W historii polskiego futbolu takich przykładów jest aż nadto. Polonia Warszawa, Ruch Chorzów czy oba łódzkie kluby: Widzew i ŁKS. Kibice każdego z nich przeżywali lub nadal przeżywają to, co dziś spotyka Wisłę. I w każdym z tych przypadków z osobna można znaleźć wątki, które teraz przerabia się w Krakowie. Niegospodarność, brak pomysłu na piłkarski biznes, myślenie tylko o tym, co tu i teraz, oraz przejadanie środków. To wszystko już znamy.

Przypadek Wisły tak naprawdę jednak uderza we wszystkich, którzy dobrze życzą polskiej piłce. Krakowskie wydarzenia boleśnie pokazały, że ani PZPN, ani spółka zarządzająca Ekstraklasą nie mają pomysłu, a być może także narzędzi, by w naprawdę poważnych sytuacjach wcześnie zareagować i pomóc uchronić klub przed wystawieniem na pośmiewisko. Wizerunkowo nasza liga znów straciła. I to bardzo. Kabarety dobrze się sprzedają w halach widowiskowych, ale nie na stadionach.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -