18 września
wtorek
Irmy, Stanislawa, Ireny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Polska antydopingowa

Ocena: 4.4
480

Musiałby być skończonym idiotą, by wziąć tę substancję – tak Adrian Zieliński, mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów, skomentował w Rio de Janeiro wykrycie dopingu u brata Tomasza. Niedługo potem okazało się, że Adrian także zażywał tę substancję

Minister Sportu Witold Bańka od 5 kwietnia br. jest oficjalnym przedstawicielem Europy w Światowej Agencji Antydopingowej, fot. MSiT

Ten sukces nieistniejącej już Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie był jednocześnie punktem zapalnym zmian, które weszły w życie na początku lipca. Wykrycie nandrolonu u Tomasza Zielińskiego i informacja o przyjmowaniu hormonu wzrostu przez rezerwowego olimpijczyka Krzysztofa Szramiaka były tylko początkiem jednej z największych afer dopingowych w historii polskiego sportu. Kilka dni później w organizmie starszego z braci Zielińskich wykryto podwyższony poziom nandrolonu. Dla ciężarowca był to niechlubny koniec marzeń o obronie mistrzostwa olimpijskiego.

 

Umiemy walczyć z dopingiem

O ile Tomasz Zieliński został przyłapany na stosowaniu nandrolonu przez WADA (Światowa Agencja Antydopingowa), o tyle przypadek Adriana to jeden z najgłośniejszych w historii efekt pracy polskiej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie. W styczniu tego roku Panel Dyscyplinarny Komisji zadecydował o czteroletniej dyskwalifikacji mistrza olimpijskiego z Londynu. Kara stawia pod znakiem zapytania jego start w igrzyskach w Tokio w 2020 r.

Pierwszy w Polsce przepis prawny zabraniający sportowcom korzystania z niedozwolonych środków farmakologicznych w czasie uprawiania sportu pochodzi jeszcze z 1984 r. Następstwem kolejnych regulacji było powołanie w 1988 r. Komisji Antydopingowej, która od 1993 r. do końca czerwca br. znana była właśnie jako Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Najogólniej była organizacją odpowiedzialną za walkę z niedozwolonymi substancjami w sporcie. Działała nie tylko przez prowadzanie badań, ale także programy edukacyjne. Swoje akcje kierowała do różnych grup – zarówno sportowców wyczynowych i ich trenerów, tych, którzy nie mają sprecyzowanych planów na przyszłość, jak i do młodzieży. Dzięki niej wiadomo było, w jakich sportach z dopingiem jest największy problem.

– Od kilkunastu lat w pierwszej trójce znajdują się takie dyscypliny jak podnoszenie ciężarów, kulturystyka czy trójbój siłowy. Niewątpliwie dyscyplinami najwyższego ryzyka są sporty siłowe albo sylwetkowe – ocenia Michał Rynkowski, który pełnił funkcję dyrektora biura Komisji.

Fakt, że o aferach dopingowych słychać, to dowód, że walka z substancjami niedozwolonymi w Polsce trwa i że zarówno kontrole, jak i inne działania podejmowane przez Komisję są skuteczne. Należy jednak pamiętać o tym, że w skład wyników pokazanych w tabelce włączone są nie tylko użycia niedozwolonych środków, ale także np. ucieczki z badania; według prawa niepoddanie się badaniu jest równoznaczne zażywaniu dopingu.

– Po pobraniu transportujemy próbkę do laboratorium, co czasem trwa nawet do kilku dni. Laboratorium później ma dwa tygodnie na przeprowadzenie analizy. Po otrzymaniu wyników wszczynamy wewnętrzną procedurę: sprawdzamy, czy zawodnik ma pozwolenie na stosowanie do celów terapeutycznych substancji, która została wykryta. Jeżeli są co do tego wątpliwości, to wszczynamy proces, a zawodnik jest o tym informowany – wyjaśnia Michał Rynkowski.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI