29 lutego
czwartek
Lecha, Lutoslawa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Piłkarska depresja

Ocena: 0
1088

Wychowałem się na Żuławach Wiślanych, dość blisko miałem więc do najniżej położonego punktu w Polsce.

fot. pexels.com

I kiedy jako młody chłopak przeżywałem niepowodzenia piłkarskiej reprezentacji (a w latach 90. było ich więcej niż sukcesów), mogłem sobie żartobliwie tłumaczyć, że moje łzy oraz kiepski nastrój wynikają z tego, że żyję na terenach depresyjnych. Jako dorosły facet szybko zrozumiałem, że muszę znaleźć sposób na to, by tak bardzo nie przeżywać porażek piłkarzy. A tych, niestety, wciąż nie brakowało. Bo Polska nigdy nie była piłkarską potęgą. Wyczyny drużyn Kazimierza Górskiego oraz Antoniego Piechniczka stały się wyjątkami potwierdzającymi regułę. Regułę smutną, nieprzyjemną, trudną do przyjęcia dla kogoś, kto zakochał się w futbolu. A mówi ona o tym, że nad Wisłą nie potrafimy zbyt dobrze grać w piłkę. Mijają dekady, lecz w tym temacie niewiele się zmienia. Od czasu do czasu dostajemy powody do radości. Najczęściej jednak musimy obchodzić się smakiem, podczas gdy Hiszpanie, Włosi, Niemcy oraz inni walczą o najważniejsze trofea. I tak od lat.

Od lat nie zmienia się również coś innego: w jakiś dziwny i niezrozumiały sposób rozbudzamy w sobie nadzieje. Tyle tylko, że najczęściej są one niczym nieuzasadnione. Dlatego też później ból po niepowodzeniach jest tak dotkliwy. Dziś, po przegranych eliminacjach do mistrzostw Europy, nie znam kibica, którego nie bolałaby głowa. Polska skompromitowała się w słabej grupie. I naprawdę, trzeba mieć mocny charakter, by po ostatnich wyczynach biało-czerwonych nie popaść w depresję. Odczułem to na własnej skórze. Ostatni mecz grupowy, z Czechami, oglądałem jak otępiały. Wpadłem w dziwny stan, nieznany mi od wielu, wielu lat. Brakowało mi wiary, nie czułem dreszczyku emocji. Reprezentacji Polski kibicuję zawsze, lecz teraz znalazłem się na zakręcie.

Nie chcę rozgrzebywać jednej, drugiej czy trzeciej przyczyny tego stanu rzeczy. Każdy, kto śledzi polską piłkę, wie, że od miesięcy nie dzieje się dobrze na naszym podwórku. I te wszystkie sprawy złożone do kupy sprawiły, że jestem w takim, a nie innym stanie. Najgorsze zaś, że znikąd nie widzę ratunku. Nie widzę go także, patrząc na to, co czeka nas w marcowych barażach o Euro. Polska najpierw zagra z Estonią, a jeśli zwycięży, to zmierzy się z Walią lub Finlandią. Wszyscy ci rywale jeszcze niedawno nie budziliby w nas wielkich obaw. Dziś jest zupełnie inaczej. Nie wiemy bowiem, jaką twarz za kilka miesięcy pokaże reprezentacja. To oblicze, które poznaliśmy ostatnimi czasy, jest mocno odpychające. I trudno znaleźć logiczne argumenty przemawiające za tym, że będzie lepiej.

Dlatego proszę się nie dziwić, że ta piłkarska depresja tak bardzo mnie boli. Charakteryzuje ją bezsilność i smutek. Sam dla siebie szukam nadziei. Czy wiosna przyniesie zmiany na lepsze? Chcę wierzyć, że tak – chociaż ta wiara oparta jest na bardzo chwiejnych podstawach.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP Sport od 2008 r., wcześniej zaś Radia Warszawa, Radia Plus, TV Puls, TV 4 i Polsatu

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 lutego

Czwartek, II Tydzień Wielkiego Postu
Błogosławieni, którzy w sercu dobrym i szlachetnym zatrzymują słowo Boże
i wydają owoc dzięki swojej wytrwałości.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Łk 16, 19-31
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

+ Nowenna zawierzenia woli Bożej - o. Dolindo

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter