27 stycznia
środa
Przybysława, Anieli, Jerzego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Mam szczęście w życiu

Ocena: 3.94
2264

Wstaje Pan rano i myśli o kolejnych wyzwaniach?

Myślę o tym, co mam zrobić tego dnia. Mam marzenia sportowe i życiowe, ale mam też cele i obowiązki. Jeśli jest to dzień, w którym mam trening, to myślę o tym, na co mam zwracać uwagę podczas treningu – na czym mam się skupić, nad czym pracować. A jak jestem w domu, to mam swoje prywatne sprawy.

Ale w domu jest Pan dość rzadko...

Wyjeżdżam na kilka dni, wracam na kilka dni, i jest to dość systematyczne. Nie ma takich wyjazdów, kiedy nie ma mnie w domu przez trzy miesiące. Najdłuższe wyjazdy trwają nie dłużej niż 10-11 dni. Dziś żyjemy też w innym świecie: jest internet, telefon, więc bliski kontakt jest łatwy.

Jedno ze sportowych marzeń się spełniło niedawno: Sven Hannawald został symbolicznie pokonany?

Nie można mówić o pokonywaniu Svena. On był niesamowity w swoim czasie, kiedy odnosił sukcesy. Skoki narciarskie bardzo się zmieniły w ciągu ostatnich pięciu lat – są inni zawodnicy, inny sprzęt, inne skocznie. A co dopiero w ciągu dwudziestu lat? Ja osiągnąłem ten sam sukces, co Sven Hannawald, tylko w innym czasie.

Kiedy Sven zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni – marzył Pan o tym, aby za kilka lat zrobić to samo?

Oczywiście, ale nie było to przekonanie, że muszę tak zrobić. Przez lata kariery nauczyłem się, że trzeba bardziej pracować i wierzyć w sukces, ale nie myśleć o tym cały czas. Najlepiej jest pracować i czekać cierpliwie. Cierpliwość to jest główna cnota, którą warto posiadać w sporcie – nie tylko w skokach.

Do tej pory miał Pan tylko jeden upadek, który wstrzymał karierę sportową?

Przestałem liczyć upadki (śmiech). Prawie co roku mam jakiś upadek mniej lub bardziej groźny, z większymi bądź mniejszymi potłuczeniami, ale taki, który wyeliminował mnie na dłużej – był tylko jeden. I chociaż z pozoru wyglądał niegroźnie, w skutkach był fatalny.

Doświadczenia okazały się cenne?

Oczywiście: trzeba być zawsze skoncentrowanym, do samego końca. Z drugiej strony – bywa różnie. Nie na wszystko mamy wpływ, bo na przykład warunki atmosferyczne od nas nie zależą. Nie wszystko kończy się tak, jak sobie zaplanowaliśmy.

Co zmieniły w Pana życiu złote medale olimpijskie?

Nigdy nie uważałem, że jestem od kogoś lepszy i zasługuję na więcej, niż człowiek, który stoi obok mnie. Uważam, że każdy zasługuje na to, na co sam sobie zapracuje. To jest kwestia wiary – nie tylko wiary w Boga, ale wiary w to, co się chce osiągnąć. I sposób, w jaki chce się to osiągnąć. Czy ja się zmieniłem? Zmieniam się, jestem bardziej doświadczonym człowiekiem i zawodnikiem. Wydaje mi się, że jestem inny niż nawet rok temu.

Stara się Pan uczestniczyć we Mszy Świętej nawet w dzień powszedni. Dlaczego?

To nie jest do końca tak, że muszę codziennie chodzić do kościoła. Kiedy na przykład nie mogłem być w niedzielę na Mszy Świętej, to jeśli mam czas i okazję, staram się iść w tygodniu. Zostałem wychowany w wierze katolickiej, a im jestem starszy, tym bardziej pojmuję to, co się dzieje wokół mnie. Staram się zagłębiać w zagadnienia związane z naszą wiarą. Jeśli mam okazję, to czytam Ewangelię na dany dzień. Wierzę w to, że wszystko, co dzieje się wokół mnie, pochodzi od Boga. Oczywiście nie należy tego rozumieć dosłownie, bo jeśli się potknę, to nie znaczy to, że Bóg tak chciał (śmiech). Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli ktoś ciężko pracuje, to będzie mu dane cieszyć się z owoców, a co za tym idzie – także z sukcesów swojej pracy.

Zaczęliśmy adwentowe czekanie na święta Bożego Narodzenia. Do jakich wspomnień lubi Pan wracać?

Moje dzieciństwo było bardzo szczęśliwe, chociaż bardzo krótkie (śmiech). Szybko zacząłem wyjeżdżać na zgrupowania, treningi i zawody. Uważam, że miałem najpiękniejszy dom rodzinny – w każdym tego słowa znaczeniu. Każde święta Bożego Narodzenia były dla mnie błogosławieństwem, czasem odpoczynku, czasem spędzanym z najbliższymi. Był to radosny czas. I tak pozostało do dzisiaj.

Wierzy Pan w to, że dobro powraca?

Nie tylko dobro, bo zło również. Ale tak, wierzę w to, że dobro powraca. Jest to wartość, którą kieruję się w życiu.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 27 stycznia

Środa, III Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie św. Anieli Merici, dziewicy albo wspomnienie bł. Jerzego Matulewicza
Ziarnem jest słowo Boże, a siewcą jest Chrystus,
każdy, kto Go znajdzie, będzie żył na wieki.

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Mk 4,1-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko Nas (bieżące informacje)
+ Beatyfikacja kard. Stefana Wyszyńskiego
+ Transmisje Mszy świętych w TV, internecie i radiu
+ Terapia Duchowa
na czas epidemii
+ Informacje o odpustach
+ Wyślij intencję modlitewną do sióstr karmelitanek bosych na czas epidemii



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter