22 kwietnia
niedziela
Kai, Leonii, Sotera
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Król Kamil

Ocena: 0
2214

Jeśli ktokolwiek miał jeszcze wątpliwości, on rozwiał je w tym roku. I to dokładnie w święto Trzech Króli. Właśnie 6 stycznia Kamil Stoch został absolutnym królem polskich skoków i przeszedł do historii tej dyscypliny sportu.

fot. PAP/Grzegorz Momot

Oczywiście, mają rację wszyscy, którzy myślą, że przecież on miejsce w tej historii już miał. I to miejsce poczesne. Pełna zgoda. Jednak Kamil Stoch po wyczynie na Turnieju Czterech Skoczni już nic nie musi. Jest mistrzem absolutnym – i basta. Na pewno wyzwań mu nie zabraknie. Chciałbym jednak, żebyśmy odpuścili nakręcanie tej spirali oczekiwań. Bo, owszem, za chwilę igrzyska olimpijskie, po drodze walka o Puchar Świata, a za rok okazja, by zostać pierwszym Polakiem w historii, który wygra Turniej Czterech Skoczni po raz trzeci z rzędu. I tak można by w nieskończoność. Dlatego powtórzę: ten sportowiec zrobił już wszystko. A każdy nowy wyczyn i sukces będzie tylko potwierdzeniem jego niezwykłości.

Musimy jednak zejść na ziemię. Zwrócił mi na to uwagę jeden z ludzi z otoczenia Kamila. Znający go z innej strony, mniej sportowej, bardziej ludzkiej, związanej z pomocą potrzebującym, z akcjami charytatywnymi, z codziennym życiem. Ten znajomy mistrza zaapelował, by nie robić z Kamila maszyny do wygrywania. Bo Kamil Stoch to człowiek z krwi i kości. W jego życie też wpisane są trudniejsze chwile czy porażki. Pamiętajmy o tym. Dawniej król, żeby doceniła go historia, musiał być wyjątkowy. I mam wrażenie, że nasz najlepszy skoczek kimś takim jest. Należy mu się więc szacunek. A ten okazywać można podczas zawodów na skoczni, ale przede wszystkim w sytuacjach niezwiązanych ze sportem. Chodzi o to, by nie zaglądać mu do portfela, sypialni i Bóg jeden wie, gdzie jeszcze. Kamil Stoch potrzebuje też odpoczynku, oddechu, normalności. Pamiętajmy o tym! Bo stochomania już kiedyś wybuchła, teraz czeka nas jej kolejna odsłona. A w takich okolicznościach przyrody łatwo o konflikty. Dajmy więc królowi żyć.

O tym, że Kamil Stoch potrzebuje wsparcia i odcięcia od świata zewnętrznego, doskonale wiedzą Stefan Horngacher i Adam Małysz. Trener kadry i dyrektor związku narciarskiego wykonali w ostatnich tygodniach wielką pracę. Głównie w sferze medialnej i mentalnej. Zadbali o atmosferę w kadrze i wokół niej. Kiedy był odpowiedni czas, Stoch był do dyspozycji dziennikarzy. Gdy trzeba było postawić veto w sprawie wywiadów – oni to robili. Bez pracy i mądrości duetu Horngacher-Małysz nie bylibyśmy dziś tak bardzo dumni z polskiego króla skoków narciarskich.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły