22 kwietnia
niedziela
Kai, Leonii, Sotera
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Kilka prawd

Ocena: 4.4
1826

Był to jego sezon, okraszony Turniejem Czterech Skoczni, olimpijskimi medalami oraz popisami w Pucharze Świata

fot. PAP/EPA/Terje Bendiks

Ksiądz Józef Tischner w „Historii filozofii po góralsku” sprawę ujął bardzo konkretnie: „Są trzy prawdy: świento prawda, tyz prawda i g...o prawda”. Przy okazji rozgrywanego na norweskich skoczniach turnieju Raw Air Kamil Stoch odleciał rywalom. Nie na metr, nie na dwa. Polak zdystansował rywali tak, jak dawniej robił to jego mistrz. Adam Małysz potrafił nokautować rywali. I chociaż Stoch już go przeskoczył w liczbie triumfów i sukcesów, to rzadko sięgał po zwycięstwa w takim stylu, jak teraz, w Norwegii. Właśnie w tych dniach przekonaliśmy się jak nasz mistrz olimpijski potrafi zachwycać. Robił to w iście Małyszowym stylu. Nieważne, z jakiej belki, nieważne, czy w kwalifikacjach, czy w konkursie. Wygrywał, jak chciał i kiedy chciał.

Słowa, że był to jego sezon, okraszony Turniejem Czterech Skoczni, olimpijskimi medalami oraz popisami w Pucharze Świata, można skwitować tylko tak: świento prawda. Idźmy dalej. Nie byłoby tylu triumfów Kamila bez pracy trenera Stefana Horngachera. Tyz prawda! Austriak wykonał niesamowitą robotę. Cała kadra skoczków zawdzięcza mu bardzo wiele. Dlatego przedłużenie umowy z Horngacherem to najlepsze, co Polski Związek Narciarski mógł zrobić. Zatrzymanie austriackiego szkoleniowca w naszym kraju jest dużym sukcesem. I powinno przynieść owoce. Bo Horngacher chce mieć jeszcze większy wpływ na polskie skoki. Chce jeszcze większego rozwoju tej dyscypliny.

Jeśli bowiem ktoś uważa, że o przyszłość martwić się nie musimy, mogę powiedzieć krótko: g...o prawda. Wystarczy jeden – dobitny – przykład: w niedawnych dwóch konkursach Pucharu Kontynentalnego w Zakopanem Polacy zdobyli w sumie 1, słownie: jeden, punkt. Dramat. Na zapleczu naszej reprezentacji sytuacja wygląda bardzo źle. Inaczej mówiąc, Kamil Stoch następcy nie ma. Kiedyś, po odejściu Adama Małysza, on sam zajął jego miejsce. Teraz będzie z tym problem. I to jest właśnie zadanie dla wszystkich, którym zależy na dobrej przyszłości skoków narciarskich. Trzeba znaleźć sposób na rozwój i na zachęcenie jeszcze większej liczby młodych ludzi do treningów. Potęgą w skokach wcale bowiem nie jesteśmy. Sukcesy kadry A to jedno, a brak następców to drugie. Za dwa, trzy lata na skoczni możemy przeżywać podobne stresy jak te, które teraz są udziałem na przykład Austriaków. I świento prawda jest taka, że wtedy nikomu do śmiechu nie będzie.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły