20 kwietnia
piątek
Czeslawa, Agnieszki, Mariana
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Bokser dziękuje Bogu

Ocena: 0
745

Obiecuję, że dam z siebie wszystko i zrobię wszystko, aby pas wrócił do Polski! – mówił Kamil Szeremeta przed walką o mistrzostwo Europy.

fot. arch. Kamila Szeremiety

I mamy kolejnego mistrza Europy w kategorii średniej. Białostocki bokser na gali w Rzymie pokonał 23 lutego faworyta gospodarzy. Alessandro Goddi (33-2-1,16 KO) nie zdołał się otrząsnąć po huraganie ciosów naszego zawodnika. Pierwsze sekundy drugiej rundy okazały się dla Włocha końcem walki. Piękne zwycięstwo i spełniona obietnica Kamila Szeremety (17-0,3 KO) to niezapomniane emocje dla kibiców.

Ale nasz mistrz wspomina też inne, swoje pierwsze, rzymskie doświadczenie: – Kiedyś byłem w Watykanie i akurat podczas audiencji papież Benedykt XVI pozdrowił Polaków. Było to niesamowite przeżycie.

Zanim doszło do walki o mistrzostwo Europy, które było marzeniem Kamila, wiele działo się na ringu w kraju. – Postawa Szeremety zachwyca tylko jego samego – mawiał prowokująco Rafał Jackiewicz, były mistrz Europy wagi półśredniej. Często swoimi wypowiedziami zachęcał Kamila Szeremetę do brutalnej wojny na słowa, ale każdy, kto zna Rafała Jackiewicza, wie, że taki on jest. Kiedy 18 kwietnia 2015 r. panowie spotkali się w ringu, obaj byli pewni, że wygrają tę wojnę. Ogromne emocje i dużo złej krwi towarzyszyło rywalom nie tylko podczas ważenia przez galą, ale i w czasie przygotowań.

 

Droga po pas

– Kim jest Szeremeta, który mówił, że się go wystraszyłem? – pytał Jackiewicz. W końcu doszło do długo wyczekiwanej walki. Szeremeta vs. Jackiewicz, Gala Wojak Boxing Night, Legionowo. Kamil Szeremeta, rocznik 1989, na punkty pokonuje Rafała Jackiewicza, rocznik 1977.

– Pomimo wieku nadal jest niezłym kocurem. Zrealizowałem plan taktyczny nakreślony przez trenera, chociaż i tak mogłoby być lepiej – powiedział po zwycięskiej walce Szeremeta. I wszystko jest już jasne: wygrywa lepszy.

– Między mną a Rafałem jest już zgoda – mówi Kamil. – Topór wojenny zakopany, a kiedy czasem widzimy się na sali w Knockout Gym, gdzie na co dzień trenujemy, to podajemy sobie rękę.

Blisko rok później, również podczas gali w Legionowie, 20 lutego 2016 r., przeciwnikiem Kamila Szeremety jest Artrem Karpets z Ukrainy. Niepokonany na zawodowych ringach, przegrywa w piątej rundzie przez techniczny nokaut, a Polak odnotowuje kolejne zwycięstwo. – Karpets jest bokserem dobrym technicznie, dość mobilnym, ale za ciężko trenowałem, aby mieć jakieś wątpliwości – komentował Kamil Szeremeta na kilka dni przed walką.

Czy zwycięstwo smakuje lepiej, kiedy wygrywa się z zawodnikiem, który dotychczas był niepokonany? – Była to walka jak każda inna – wspomina Kamil. – Dobrze się przygotowałem, dawałem z siebie sto procent, tak jak zawsze. Wygrałem przed czasem i z tego się cieszę, aczkolwiek stać mnie na dużo więcej.

 

Święto boksu

O walce o mistrzostwo Europy w wadze średniej mówiło się od dawna. Szeremeta wiele razy deklarował, że wie, czego chce. Pas był jego marzeniem, ale droga od obozu przygotowawczego w Zakopanem w 2017 r. do gali w Rzymie w lutym 2018 r. była pełna niewiadomych. Kamil znany jest z dobrego humoru, który udziela się wszystkim dookoła. Na swoim profilu na portalu społecznościowym podzielił się krótkim nagraniem z obozu, które streszczało to, co się dzieje podczas wypraw w góry. Filmik, szczególnie wśród sympatyków sportów walki, był szeroko komentowany.

– Biegi mieliśmy co drugi dzień, a moim partnerem w wyprawach w góry był Krzysztof „Diablo” Włodarczyk, tak że mieliśmy wesoło – wspomina ze śmiechem Kamil. – Obaj lubimy żarty i śmiech, a ciężkie treningi w takiej atmosferze stają się przyjemniejsze. Obóz uważam za bardzo udany, ale boks to ciężki kawałek chleba... Po obozie okazało się, że walka o mistrzostwo Europy nie odbędzie się w listopadzie, jak było to zaplanowane, ale przełożona jest na styczeń.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najczęściej czytane artykuły

- Reklama -

SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły