4 lipca
sobota
Odona, Malwiny, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Autostrada

Ocena: 0
790

Nie ma to jak zakończyć pierwszy wiosenny weekend w dobrym nastroju. I przyczyną wcale nie jest sama tylko piękna pogoda.

fot. PAP/Bartłomiej Zborowski

Źle nie jest, ale na pikniki na zielonej trawce jeszcze musimy poczekać. Poczekamy także na awans piłkarskiej reprezentacji Polski na mistrzostwa świata. Wiele wskazuje jednak na to, że nie będziemy musieli drżeć o niego aż do ostatniego meczu eliminacji. Ba! Nie mamy żadnych powodów do obaw. A przecież tych nie brakowało przed wyjazdem do Podgoricy – na mecz z drużyną, której nigdy nie pokonaliśmy. Do Czarnogóry nie mógł pojechać kontuzjowany Grzegorz Krychowiak, czyli jeden z „generałów” drużyny Adama Nawałki. Na szczęście w piłkarskiej armii nie brakuje nam innych atutów, na czele z „marszałkiem” Robertem Lewandowskim, na co dzień napastnikiem Bayernu Monachium.

O tym, że na kapitana biało-czerwonych będzie polowanie, wiedzieliśmy. Na szczęście nic poważnego mu się nie stało, chociaż faul Stefana Savicia z pierwszej połowy wyglądał bardzo groźnie. I mógł się skończyć poważnym urazem. Lewandowski sprawia jednak wrażenie niezniszczalnego. Mało tego. Coraz bardziej przypomina, wróć – nie przypomina, lecz coraz bardziej staje się – piłkarzem kompletnym. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu, gdy brał się za wykonywanie rzutów wolnych, wychodziło to tak sobie. Czasami wręcz budziło irytację. Słyszałem na trybunie prasowej komentarze w rodzaju „po co on się za to bierze”, „to nie jego działka” itd. Nawet jeśli jego działka to nie była, to już jest. Przy rzucie wolnym w Podgoricy noga Lewemu nie zadrżała. Wykonał ten element perfekcyjnie i pokazał, że miesiące dodatkowych ćwiczeń na treningach nie poszły na marne.

Wyjazd do Czarnogóry dał nam nie tylko bardzo cenne trzy punkty. Po tym meczu na pewno głęboko odetchnął Piotr Zieliński, najbardziej utalentowany polski pomocnik w reprezentacji. No cóż, nie zawsze pokazuje wszystkie umiejętności. A ma je naprawdę niemałe. I w Podgoricy to właśnie on uruchomił pięknym podaniem Łukasza Piszczka, który zdobył zwycięską bramkę. Ta akcja powinna dać mu trochę komfortu. Bo to nasz duży skarb, który przecież najlepsze lata ma dopiero przed sobą. I jestem przekonany, że takich podań wykona jeszcze bardzo wiele. Także na mundialu.

Bo dzięki wygranej w Podgoricy Polska znalazła się na autostradzie do Rosji. Na tej drodze przeszkód jest coraz mniej i jesienią powinniśmy świętować awans na mistrzostwa świata. W grupie E nie ma lepszej drużyny niż ekipa trenera Nawałki.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest dziennikarzem TVP

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 4 lipca

Sobota, XIII Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni albo wspomnienie Najświętszej Maryi Panny w sobotę
albo wspomnienie św. Elżbiety Portugalskiej
Pan sam szczęściem obdarzy, *
a nasza ziemia wyda swój owoc.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Am 9,11-1; Ps 85,9.11-14; Mt 9,14-17
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter