8 grudnia
niedziela
Marii, Światozara, Makarego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Życie bez znieczulenia

Ocena: 5
747

Jeśli musisz się napić, bo bez tego spada ci chęć do życia, to jesteś chory - mówi brat Adam Michalski OFMCap, psychoterapeuta i dyrektor Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości w Zakroczymiu, w rozmowie z Barbarą Wiśniowską.

fot. arch. OAT w Zakroczymiu

Warto leczyć, skoro 70 proc. alkoholików po leczeniu wraca do picia?

Z tymi powrotami do picia bywa tak, że człowiek się załamie, przez tydzień pije, a później znowu jest trzeźwy przez 10 lat. Ta choroba jest podstępna, zakorzeniona głęboko w głowie. Jak chce się wrócić do picia, to powód się znajdzie: trzeba się pokłócić z żoną albo sprowokować teściową do awantury, odrzucić wspólnotę i później się tłumaczyć: no, w takiej sytuacji to naprawdę musiałem się napić. Nawroty są wliczone w koszty. Jeśli ktoś jest chory na raka, też musi się liczyć z nawrotami; wyzdrowienie to nie jest kwestia jednej chemii. Alkoholizm to choroba duszy, umysłu i ciała. Ciało łatwo odtruć, podając przez tydzień kroplówki – zostaje psychika i dusza. Życie boli, jest jakaś frustracja, jakiś krzyż nie do zniesienia, jakaś trudna relacja, i w pierwszym odruchu sięga się po substancję zmieniającą świadomość. Cała nasza praca duszpasterska polega na wytłumaczeniu, żeby przetrzymać chwilę najgorszych emocji, dać sobie czas.

Walczymy też o to, żeby w Polsce nie było za dużo całodobowych punktów sprzedaży alkoholu. Taka rozemocjonowana osoba, idąc długie kilometry do sklepu, zaczyna reflektować i wreszcie po drodze rozmyśla się, ale jeśli sklep jest blisko, nie zdąży się uspokoić i wypije. U alkoholików najtrudniejszy jest ten krótki moment zdenerwowania. Zachęcamy więc, żeby nie mieli alkoholu w domu, bo chodzi o to, żeby powróciło jasne myślenie albo pragnienie zadzwonienia do życzliwej osoby.

 

Jakie działania są podejmowane w Ośrodku Apostolstwa Trzeźwości?

Pięćdziesiąt lat temu do o. Benignusa Jana Sosnowskiego zaczęły zgłaszać się grupy proszące o rekolekcje dla trzeźwiejących alkoholików. Było ich coraz więcej. Do nich zaczęły dołączać grupy osób współuzależnionych: Al Anon, (od ang. Alcoholics Anonymous Family Group – Grupy Rodzinne Anonimowych Alkoholików), Dorosłe Dzieci Alkoholików (DDA), a ostatnio także Dorosłe Dzieci z Rodzin Dysfunkcyjnych (DDD). Przez długi czas byliśmy jedynym takim ośrodkiem, wyszkoliliśmy kolejnych duszpasterzy. Przez ośrodek przewija się ok. 3 tys. osób rocznie. Od ok. 40 lat nieprzerwanie wydajemy dwumiesięcznik „Trzeźwymi Bądźcie”.

Nie jesteśmy ośrodkiem leczenia uzależnień, nie mamy leczenia stacjonarnego, jest wsparcie i ugruntowanie trzeźwości. Aż 80 proc. z każdej grupy to osoby, które przestały pić, a chciałyby utrzymać abstynencję, pozostałe 20 proc. także są trzeźwe. Nie przyjmujemy osób pod wpływem alkoholu. Nazywam je „świeżynkami” – decyzję podjęły niedawno, ale jeszcze nie wiedzą, co ze sobą zrobić. My tutaj głosimy konferencje, rozmawiamy i spowiadamy, często to są spowiedzi po 10, 20 latach. Tłumaczymy, że sami siebie z choroby nie wyciągną, żeby dali sobie pomóc, mówimy, jak mogą rozpoznać łaskę i że powrót do Pana Boga jest stopniowy. Głosimy miłosierdzie Boże. Sprowadziłem tutaj relikwie św. Faustyny. Idziemy nie w magię czy hurraoptymizm, ale traktujemy alkoholizm jako chorobę, zachęcamy do pokory. Owszem, Jezus uzdrawia, ale dał nam rozum i medycynę po to, żeby z nich skorzystać. Mamy tutaj program 12 kroków. Kto raz przyjedzie, ten zazwyczaj wraca. Wspólnota trochę się starzeje, choć przybywają także nowi, młodzi, nawet 24-latkowie. Dziś większość młodych jednak raczej nie chce dostrzegać uzależnienia, próbują sobie poradzić sami, nie chcą do końca wchodzić do wspólnoty, chcieliby tabletkę, która wszystko szybko rozwiąże.

 

Czy do Zakroczymia przyjeżdżają także osoby z innymi nałogami?

Zdarzają się grupy uzależnionych od hazardu i od seksu. Większość sama się do nas zgłasza. Wydaje mi się, że nie ma w Polsce jeszcze grup dla uzależnionych od komputera albo od zakupów, choć takich osób jest coraz więcej. Często uzależnienia chodzą parami. Osoba uzależniona od komputera uzależni się też od alkoholu. Przyczyną nie jest substancja czy czynność, ale samotność i rozpacz. Ten temat jest już przebadany przez psychologów. Ileś procent osób jest predysponowanych genetycznie do popadania w nałogi, ale ja bym z tym nie przesadzał. Dziedziczyć tę chorobę można też przez uczenie się. Jak mama i tata nie nauczyli rozmawiać ani przebywać z drugim człowiekiem, to jesteśmy bardziej łakomi na substancję, która zmieni świadomość, doda odwagi. Obojętnie, czy rodzice byli alkoholikami czy pracoholikami, którzy dawali tylko pieniądze i zostawiali dziecko samopas. Ktoś, kto nie nauczył się być na co dzień z ludźmi, czuje potrzebę wypicia dla kurażu, aby się dobrze bawić w towarzystwie albo poprosić pannę do tańca. Alkoholizm pojawia się także, gdy młodzież nie ma perspektyw spotykania się ze sobą, brak jej funduszy na życie. Tymczasem to pułapka. Żyć bez znieczulenia jest trudniej, ale bardziej dojrzale. To grupa ma działanie terapeutyczne. U nas można spotkać się z grupą na bezpiecznym gruncie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 8 grudnia

Oto Ja służebnica Pańska,
niech Mi się stanie według twego słowa!.

Dziś w Kościele: II Niedziela Adwentu,
uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Rdz 3,9-15.20; Ps 98,1-4; Rz 15,4-9; Łk 1,26-38
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Komentarz tygodnika Idziemy

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -