25 kwietnia
czwartek
Marka, Jaroslawa, Wasyla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zima stulecia

Ocena: 5
584

W dwudziestowiecznej Polsce „zimą stulecia” nie zostały ogłoszone zimy najzimniejsze ani najbardziej śnieżne, ale ta, która urosła do rangi symbolu – z przełomu 1978 i 1979 r.

fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Klęska wyjątkowo surowej zimy nawiedzała Polskę wcześniej wiele razy. Najostrzejsza była zapewne pierwsza zima w czasie II wojny światowej. W okresie II Rzeczypospolitej zanotowano 40-stopniowe mrozy w 1929 r., a w PRL życie zostało sparaliżowane przez zimę w styczniu i lutym 1963 r. Z wcześniejszych wieków zachowały się wspomnienia mrozów naprawdę śmiercionośnych. Ofiary zimy 1709 r., która ogarnęła zachodnią Europę, liczy się w setkach tysięcy. Zimę w 1830 r. Julian Ursyn Niemcewicz tak opisywał: „Już trzy miesiące, dzisiaj 5 lutego, jak trwają nieprzerwane mrozy (…). Co za niedola dla ludzi ubogich. Jakoż ustawicznie znajdują ich pomarzłych na ulicach. (…) wszędzie ludzie i bydło, i ptactwo ginie, a wilki rozdzierają podróżnych”.

Zima 1978/1979 także miała swoje ofiary, ale zapisała się głęboko w pamięci Polaków z innego względu: klęska żywiołowa zbiegła się wtedy ze schyłkiem PRL. Wpisała się w ciąg wydarzeń poprzedzających transformację ustrojową i w ten sposób zdobyła sobie miejsce na kartach historii.

 


KATASTROFA

Mróz zaatakował nagle, tuż po Bożym Narodzeniu. We wspomnieniach najczęściej pojawia się noc sylwestrowa, która zasypała cały kraj śniegiem. Sylwestrowy nastrój pomógł przeżyć tę noc z humorem. Wiele osób zapamiętało z tej zimy głównie wesołe przygody w rodzaju jazdy biegówkami przez centrum Warszawy czy wykopywanie parkingowych jam w śniegu. Większości nie było jednak do śmiechu. „Miasto wyglądało upiornie zupełnie – wspominał wygląd Wrocławia podczas zimy stulecia mieszkający tam student. – Szło się ciemnymi ulicami (…) widać było za niektórymi szybami światła świec, które ludzie zapalali w domach (…) Największe wrażenie na mnie zrobiły porzucone pojazdy, samochody, które utknęły gdzieś w zaspach. (…) to wyglądało, jakby nagle mieszkańcy porzucili to miasto całe”.

Drogi i tory stały się nieprzejezdne. Do sklepów nie dojeżdżało zaopatrzenie, a do elektrowni węgiel. Władze miały świadomość, że w niektórych miejscach sytuacja staje się dramatyczna. Stanisław Ciosek, w 1979 r. wysoko postawiony członek PZPR, wspominał telefon swojej szwagierki, mieszkającej w warszawskiej kamienicy: „Opowiadała rzeczy straszne. Najpierw wysiadło ogrzewanie (…), więc ludzie zaczęli grzać gazem (…), po jakimś czasie słabł ten gaz i gasł. Więc kto miał grzejniki elektryczne, podłączali się – również i prąd siadł, nie wytrzymał tego obciążenia. A na dworze minus dwadzieścia kilka stopni. Oni się gromadzili na korytarzach, szukając nawzajem w kupie ratunku. Doszło do tego, że zrywali parkiet, żeby się ogrzać. (…) Śmiertelna historia, to już nie była zabawa”.

 


SOLIDARNOŚĆ

Zima stulecia była uciążliwa nie tylko dla wielkich miast. O ile główne drogi starano się odśnieżać w ciągu kilku dni, o tyle mniejsze miejscowości mogły być znacznie dłużej odcięte od świata. Wojciech Hernik wspominał, jak na wsi radził sobie jego ojciec, który niedawno przeprowadził się tam z Warszawy: „Jak ojciec rano się obudził, to myślał, że jeszcze za wcześnie się obudził, bo śnieg przysypał równo drzwi, równo okna, wszystko było przysypane. (…) Zaczął przekopywać się w stronę tej chałupy najbliższych sąsiadów. Ojciec z jednej strony, a ci sąsiedzi z drugiej, bo też wpadli na pomysł, że będzie trzeba temu sąsiadowi-mieszczuchowi pomóc. No i w jednym miejscu się spotkali”.

Doświadczenie bezinteresownej pomocy często pojawia się we wspomnieniach tej zimy. „Doszedłem na pętlę tramwajową, na której stał jeden tramwaj – opowiadał pewien wrocławianin. – To już było właściwie poza rozkładem, po godzinach (…). Poza mną było tam jeszcze kilka osób (…) i motorniczy zachował się w sposób zupełnie nieprzewidziany oraz cudowny dla nas, mianowicie zapytał wszystkich po kolei, dokąd chcą jechać, i powiedział: «To ja was rozwiozę». I dokładnie tak jak taksówka (…) rozwiózł po Wrocławiu, tam gdzie mógł najbliżej”.

Część tej energii udało się wykorzystać władzom PRL, które zorganizowały prace społeczne na wielką skalę, angażując w nie kilkaset tysięcy osób. Ale w pamięci ludzi zapisała się głównie spontaniczna pomoc w codziennych sytuacjach. „Polacy jakoś sobie radzili i to jest też ważne, jeśli chodzi o solidarność społeczną – komentował to historyk prof. Marcin Zaremba. – Przed Solidarnością przez duże S starali się sobie jakoś pomóc”.

 


SYMBOL

Niektórzy historycy w kryzysie wywołanym klęską żywiołową widzą element, który poważnie zwiększył niezadowolenie społeczne. Koniec lat 70. – dekady rządów Edwarda Gierka – był już i tak bardzo napięty. Nadchodził poważny kryzys gospodarczy, działały organizacje opozycyjne wywodzące się ze środowisk Komitetu Obrony Robotników i Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela, kwitł drugi obieg czasopism. Na dwa miesiące przed nadejściem zimy stulecia Karol Wojtyła został wybrany na papieża. Był to czas politycznego przełomu; trudności związane z ciężką zimą nieuchronnie musiały wpisać się w ten kontekst.

Oczywiście cała wina za klęskę żywiołową spadła na rządzących, mimo że prawdopodobnie z tak ostrym atakiem zimy problemy miałyby również władze krajów znacznie bardziej rozwiniętych. Po Polsce zaczęły krążyć dowcipy o Polskiej Rzeczypospolitej Lodowej i wierszyki w rodzaju: „Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery”. Jednak nawet jeśli trudno obwiniać komunistów o mróz, to bez wątpienia było winą peerelowskich władz, że paraliżująca zima tak jednoznacznie kojarzyła się Polakom z rządzącym systemem. Jak w wierszu Stanisława Barańczaka z tego okresu, w którym nie wiadomo, czy chodzi o zimę, czy o komunistyczną rzeczywistość:

I znowu się udało. Znów, zimo, niedoczekanie
(…) i każ się wypchać, śniegu,
Szuflami poza chodnik; przeżyłem was raz jeszcze
”.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest historykiem, pracownikiem Centrum Myśli Jana Pawła II

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 25 kwietnia

Czwartek, IV Tydzień wielkanocny
Święto św. Marka, ewangelisty
My głosimy Chrystusa ukrzyżowanego,
który jest mocą i mądrością Bożą.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 16, 15-20
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)


ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz



Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter