26 maja
wtorek
Filipa, Pauliny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Żegnamy reklamy

Ocena: 0
824

Warszawa głosem swoich radnych dołączyła 16 stycznia do grona miast, które chcą wreszcie uregulować ład reklamowy w przestrzeni publicznej.

fot. Katarzyna Kasjanowicz

Warszawa głosem swoich radnych dołączyła 16 stycznia do grona miast, które chcą wreszcie uregulować ład reklamowy w przestrzeni publicznej.

„Wyobraźmy sobie Paryż, Londyn, Nowy Jork bez reklamowych neonów, bez wielkich afiszów – a zobaczymy nagle zupełnie inne miasta: ponure, smutne i monotonne” – pisano blisko pół wieku temu (wstęp do książki Georges’a Elgozy’ego „Paradoksy reklamy” z 1973r.). W przegłosowanej niedawno uchwale krajobrazowej nie chodzi jednak o pozbawienie polskich miast charakteru, ale przeciwnie – o przywrócenie go, poprzez regulację sposobu funkcjonowania zewnętrznych nośników reklamowych. Okres przejściowy, pozwalający na dostosowanie się do wprowadzonych regulacji wyniesie dwa lata.

 


KONIEC SAMOWOLKI

– Po tylu latach chaosu ludzie są znieczuleni na estetykę – zauważa Łukasz Wizła ze Stowarzyszenia Miasto jest Nasze, które aktywnie walczyło o powrót do wizualnej normalności w Warszawie. – Chcąc odetchnąć od szarzyzny PRL-u, odeszliśmy za daleko. Cały czas byliśmy w sytuacji zatrzymanej w latach 90., kiedy reklamę postrzegano jako coś dobrego, jako rozwój gospodarczy, cywilizacyjny. Wtedy można było robić wszystko. Do dziś można powiesić taką reklamę na płocie, budynku czy w oknie.

Zgodnie z zapisami uchwały krajobrazowej miasto zostało podzielone na cztery strefy. W strefie śródmiejskiej dopuszczono reklamy wyłącznie na przeznaczonych do tego słupach i małych nośnikach. Duże bilbordy zobaczymy tylko przy największych ciągach komunikacyjnych, za to nie ujrzymy już instalacji reklamowych na dachach. Mieszkańcy budynków nie będą musieli bać się siatek wielkoformatowych – ich wieszanie uchwała dopuszcza jedynie na ścianach bez okien. Możliwe będzie za to instalowanie siatek na rusztowaniach, ale tylko na okres do dziewięciu miesięcy i nie częściej niż co pięć lat. Ograniczono instalowanie wyświetlaczy, a szyldy reklamowe mogą zostać umieszczone najwyżej na wysokości parteru. Nie mogą migać ani zasłaniać detali architektonicznych. Kary za nielegalne reklamy będą zależne od powierzchni nośnika – wyniosą od 100 zł do 1000 zł dziennie.

 


POWIDOKI MINIONEGO

Po epoce przełomu ustrojowego pozostał nam już tylko chaos wizualny w postaci reklam. Z placów polskich miast znikły łóżka polowe i tzw. szczęki. Targowiska rolnicze i przemysłowe uporządkowano już wiele lat temu. To samo dotyczy chodników, gdzie swego czasu każdy, kto chciał, rozkładał własne stoisko na kocu lub stoliku turystycznym. Ustanowiono bezdyskusyjne normy, które gorliwie egzekwowała straż miejska, i zorganizowano przestrzenie, w których legalnie mógł toczyć się handel. Najwyraźniej zapomniano o reklamach, które bezkompromisowo rywalizowały z każdym kawałkiem miasta i pomiędzy sobą. Warstwami narastały na ogrodzeniach, zasłaniały budynki mieszkalne, pozbawiając mieszkańców światła, rosły na słupach przy ciągach komunikacyjnych i w środku osiedli. Często z przekazem nieadekwatnym do produktu czy usługi, które reklamowały, niekiedy naruszając normy obyczajowe – ostatecznie stały się częścią stylu życia Polaka XXI w. Dziś są coraz mniej zauważalne przez potencjalnych odbiorców.

 


LARUM BRANŻY

Nic dziwnego, skoro reklamy bombardują nas na każdym kroku. Dźwiękiem – z radia czy telewizora; obrazem – na monitorze komputera lub kartce wysuwającej się wraz z korespondencją ze skrzynki pocztowej; rozmiarem – jako płachta zasłaniająca pół budynku albo bilbord usytuowany wedle fantazji reklamodawcy. A jednak, kiedy 16 stycznia br. radni Warszawy jednogłośnie przegłosowali uchwałę regulującą ład reklamowy w stolicy, przedstawiciele branży reklamowej podnieśli wielki krzyk sprzeciwu.

Przedstawiciele branży reklamowej twierdzą, że zapisy uchwały są zbyt rygorystyczne i mogą doprowadzić do zaniku wielu form reklamy zewnętrznej. Czy jednak statystyczny konsument faktycznie odczuje tę stratę? Joanna Hutnik, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Reklamy Wielkoformatowej (OIGRW), krytycznie podchodzi do uchwały, chociaż działania nad uporządkowaniem chaosu reklamowego rozpoczęto już wiele lat temu.

– Inicjatywa powstała jeszcze za prezydentury Bronisława Komorowskiego – przypomina Łukasz Wizła. – Głosowanie było odkładane bardzo długo. Przez kilka lat trwały konsultacje. Ciekawe, że mimo rządów PO w Warszawie uchwała była wciąż zamrażana – zauważa. – Ale wynika to z potężnej siły branży reklamowej.

– Zgodnie z założeniami uchwały, praktycznie ma zniknąć z przestrzeni publicznej reklama wielkoformatowa. Nie zostało wzięte pod uwagę, że częstokroć jej umieszczenie wiąże się z zapewnieniem możliwości sfinansowania remontów budynków – stwierdza Joanna Hutnik.

Wiadomo jednak, że w wielu przypadkach takie reklamy wisiały na elewacjach latami, kurząc się i szpecąc przestrzeń, a rzeczonego remontu nie było.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 26 maja, Dzień Matki

Wtorek, VII Tydzień Wielkanocny
+ wspomnienie św. Filipa Nereusza, prezbitera
Objawiłem imię Twoje ludziom,
których Mi dałeś ze świata

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 20,17-27; Ps 68,10-11.20-21; J 17,1-11a
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter