13 kwietnia
sobota
Przemyslawa, Hermenegildy, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zdalne lekcje w latach 60.? O zimach z przeszłości...

Ocena: 0
155

To, że zimy są cieplejsze niż kiedyś, nie jest żadną tajemnicą, ale mało kto, zwłaszcza z młodszych pokoleń, zdaje sobie sprawę, jak bardzo różniło się codzienne życie w tym okresie roku od tego, co mamy dzisiaj. 

Fot. Facebook/Kiedyś było jakoś fajniej

Seniorzy zaprzyjaźnieni ze Stowarzyszeniem Mali Bracia Ubogich i Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Seniorów opowiedzieli o swoich doświadczeniach na temat zim sprzed dekad.

Kulig, lodowisko na każdym podwórku, tunele między blokami, bitwy na śnieżki, sanki w dowolny dzień zimy… wydaje się, że te zabawy pozostaną doświadczeniem starszego pokolenia Polaków, którzy opowiadają o magii i bajkowości zim z czasów ich młodości.

Dane są jednoznaczne – zmiany klimatu zmieniają polskie zimy. Rośnie średnia temperatura w okresie zimowym, zmniejsza się liczba dni, w których termometry wskazują poniżej 0 st. C, pokrywa lodowa rzek, jezior i morza jest cieńsza, mamy coraz mniej śniegu, co zresztą sprawia, że latem zmagamy się z suszami. To wszystko można znaleźć w drobiazgowej bazie danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej oraz pracach klimatologów. A co pamiętają ludzie, którzy przeżyli dawne zimy i mają okazję obserwować teraźniejsze? Seniorzy zaprzyjaźnieni ze Stowarzyszeniem Mali Bracia Ubogich i Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Seniorów opowiedzieli o swoich doświadczeniach.

 „Dawne zimy to były zimy”

Pamiętam jak w latach 1960-1964 były straszne mrozy, nawet temperatura dochodziła do -28 stopni. Pamiętam, że wówczas zamykano szkoły i instytucje. Wsie i miasteczka odcięte były od świata, bo drogi nieprzejezdne

– mówi pan Zygmunt z Bydgoszczy, któremu wtóruje pan Tadeusz:

W dawnych czasach to były inne zimy. Dajmy na to zima stulecia 1978/79. Śnieżyca i mróz powodowały, że drogi były nieprzejezdne, wysiadało ogrzewanie, bo nie działały grzejniki (częste awarie). Obecnie mamy lżejsze zimy chociaż dzieci byłyby zadowolone gdyby było trochę śniegu.

Pani Teresa, lat 75, z Lublina nie ma wątpliwości.

Dawne zimy to były zimy. Jak w grudniu zima się zaczęła, to dopiero w marcu odpuszczała. Był taki rok, że tak nasypało śniegu, że robiliśmy tunele między blokami i domami. Specjalne wózki robiły tunele, żeby przejść z domu do domu, zaspy były wysokie na ponad metr. Autobusy też nie kursowały, bo te drogi były tak zasypane, że to było naprawdę coś strasznego. To było w latach 70. Do Ogrodu Saskiego chodziło się na sanki na górkę. Czechowa jeszcze nie było, były Górki Czechowskie, ja mieszkałam na Kołłątaja w centrum, to się chodziło tam na sanki. W lecie na dole na Wieniawskiej był basen odkryty, a w zimie zamarzał i się jeździło na łyżwach

– mówi.

Jeszcze w dawnych czasach każda kamienica miała dozorcę. Jak śnieg był mały, to nasza dozorczyni dawała na kupę, ale jak spadł większy, nie dawała rady i mieszkańcy musieli jej pomagać

– dodaje.

Hokej i lekcje przez radio

Kto widział w XXI w. w polskim mieście lodowisko do hokeja z bandami na podwórku? Kilka dekad temu nie było to rzadkie zjawisko.

Pamiętam z dzieciństwa, że jak zima się zaczynała, to był cały czas śnieg. Mieszkałam w takiej dzielnicy, że mieliśmy piękną górkę do zjeżdżania na sankach (…) szkoły oczywiście były zamykane. W tamtych czasach nie było kaloryferów, tylko piece i pan woźny nie nadążał grzać. Śnieg utrzymywał się do lutego, marca. Pamiętam zimę stulecia, gdy tylko nieliczni dojechali do pracy, bo nie było poodśnieżane, takie były zaspy. W tym czasie mój kuzyn z lubelskiego wyjechał i nie mógł wrócić do Bydgoszczy, nie jeździły pociągi. Część mężczyzn z mojego zakładu pojechało odśnieżać tory kolejowe (…). Od lutego do grudnia było biało, śnieg nie topniał tak szybko jak teraz. My mieliśmy takiego pana, który nam pod blokiem wybudował wielkie lodowisko z bandami, przebieralniami, grano tam w hokeja

– opowiada Pani Teresa z Bydgoszczy.

Pan Andrzej, 71-latek z Łodzi, wspomina również zdalne lekcje na ponad pół wieku przed epidemią koronawirusa!

Zimy były zupełnie inne 50-60 lat temu. Nie takie jak teraz mamy, że 5 st. C i słońce w lutym. Takich zim kiedyś w ogóle nie było. Nie pamiętam, żeby w lutym nie było mrozów – zawsze temperatura była ujemna. Na początku lat 60., kiedy chodziłem do szkoły podstawowej, lekcje były zadawane przez radio, bo szkoły były zamknięte przez 2-3 tygodnie. Trochę żeśmy wagarowali z tych „zdalnych” radiowych lekcji

– mówi.

* * *

Stowarzyszenie Mali Bracia Ubogich pozwala wolontariuszom, pracownikom i darczyńcom dzielić i przeżywać fundamentalne wartości. Mali Bracia Ubogich towarzyszą osobom cierpiącym z powodu samotności, ubóstwa i tym, którzy znajdują się w trudnej sytuacji życiowej. Priorytetem dla Małych Braci Ubogich jest niesienie pomocy osamotnionym osobom starszym powyżej 60 roku życia. Działa od 2002 r. 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 13 kwietnia

Sobota, II Tydzień wielkanocny
Zmartwychwstał Chrystus, który wszystko stworzył
i zlitował się nad ludźmi.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): J 6, 16-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz
Blisko nas
chcesz dodać swoją informację - napisz

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter