3 sierpnia
poniedziałek
Lidii, Augusta, Nikodema
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Zapomniany obóz zagłady

Ocena: 0
1327

Kiedy 1 września 1939 r. Niemcy napadły na Polskę, uznały Kościół „za najbardziej niebezpiecznego dla Niemiec ze wszystkich przeciwników”. Dlatego polskie duchowieństwo przeznaczono do całkowitej zagłady. W sposób najbardziej wyrafinowany nienawiść do wiary ukazywała się w obozach.

fot. Łukasz Węglewski/Radio Olsztyn

Dawne koszary w Działdowie, gdzie mieścił się niemiecki obóz koncentracyjny

„Najmniej znanym obozem śmierci na polskiej ziemi jest obóz w Działdowie” – pisał w 1966 r. dr Wincenty Mieczyński. Przetrwała opinia, jakoby w Działdowie tylko segregowano ludność do pracy w Niemczech lub na wyjazd do Generalnej Guberni. Rzeczywiście, na uboczu miasta Niemcy zrobili taką sortownię. Jednak w rzeczywistości działał tu w latach 1939-1945 obóz przeznaczony do eksterminacji polskiej inteligencji i duchowieństwa. Został utworzony w jedynym mieście na Warmii, które na mocy traktatu wersalskiego znalazło się w granicach II Rzeczypospolitej. Wojna rozpoczęła się tu 2 września 1939 r. Niemcy po wkroczeniu zmienili nazwę Działdowa na Soldau. W tutejszym obozie śmierć ponieśli m.in. polscy kapłani diecezjalni i zakonni oraz siostry zakonne z diecezji płockiej, ciechanowskiej, łomżyńskiej, włocławskiej i warszawskiej.

Obóz mieścił się w koszarach 32. Pułku Piechoty Wojska Polskiego przy ul. Grunwaldzkiej. Chociaż w dokumentacji niemieckiej nie zaliczał się do koncentracyjnych, warunki w nim panujące uzasadniają stosowanie tego terminu: głód, ciasnota, brak sanitariatów. Pierwsi więźniowie przybyli tu jeszcze we wrześniu 1939 r.

 


WROGI ELEMENT

Polscy duchowni w obozie Soldau tworzyli specjalną grupę więźniów, nad którą znęcano się w wyjątkowo wyrafinowany sposób. Zaliczono ich do „najbardziej niebezpiecznego i wrogiego elementu”. Dostawali mniejsze porcje jedzenia. Nawet w największej tajemnicy nie mogli odprawiać Mszy Świętej. Oprócz fizycznego i moralnego znęcania się nad nimi, głodu i ciągłego lęku byli skazani na wyczerpującą bezczynność. Zmuszani byli do siedzenia całymi dniami z rękoma wyciągniętymi na kolanach, z tułowiem wyprostowanym i przywartym do ściany, lub stania z rękoma wzniesionymi i opartymi o ścianę, do której byli zwróceni twarzą.

O niemieckim bestialstwie w Soldau świadczy śmierć ks. Piotra Dmochowskiego z diecezji płockiej. „Do Działdowa przyjechaliśmy pod wieczór 17 lutego 1941 r. Wypędzono nas do baraku, a raczej do stajni, gdzie pod ścianą leżało trochę barłogu z końską mierzwą. (…). Na drugi dzień 18 lutego znalazłem śp. ks. Dmochowskiego pod końskim korytem, zupełnie wyczerpanego z sił. Leżał tak, jak go przywieziono, w czarnym palcie. Podnieść się już nie miał sił. (…) Modlił się. Nie miał przy sobie nic i nikogo. Prawdopodobnie już drugi dzień był bez posiłku. Podałem mu trochę sucharów, ale jeść już nie mógł. Po południu tego dnia odwiedziłem go ponownie. Zaopiekowało się nim już wtedy dwóch salezjanów. Podtrzymywali go bezwładnego, za co zostali zbici i sponiewierani przez gestapowców. Ks. prałat Dmochowski umarł 18 lutego 1941 r. Okazało się, że do stajni przyszedł lekarz SS z sanitariuszem i dał mu śmiertelny zastrzyk” – wspominał ks. Mieczyński, który, wywieziony do KL Dachau, doczekał wyzwolenia.

Proboszcz parafii Czarna Wieś na Białostocczyźnie ks. Stanisław Werenik wspominał Soldau: „Wreszcie auto stanęło. Szofer zaanonsował: Hotel für polnische Schweine. (...) Ustawiono nas w dwa rzędy i tak staliśmy, bez czapek w chłodną kwietniową noc, gdy SS-mani przyglądali się nam, targali, kopali i znęcali się nad nami. Po paru godzinach odprowadzili nas do koszar, lokując pod oknami po kilkadziesiąt osób w sali (…). Przy mnie na podłodze leżał ks. Mieczysław Makowski, proboszcz w Czarni. Chory na serce, starszy człowiek (…). Ogłoszono, że tylko trzy razy dziennie będziemy wyprowadzani – i kazano udać się do rowów zastępujących ustępy, do których nam wstęp był zabroniony. Na nasze szczęście spadł tej nocy śnieg i mogliśmy umyć się, bo wody w koszarach nie było. (…) Kiedy przyjeżdżał komendant, puszczał w ruch swój bat. Szczególnie niełaskaw był na księży w sutannach. (…) Tych ciężkich, beznadziejnych dni było dziesięć. Ułożyliśmy sobie porządek dnia, rano i wieczorem wszyscy odmawialiśmy pacierze, we dnie odprawialiśmy różaniec”.

Inny więzień, ks. Henryk Biłkoziewicz, pisał: „W styczniu 1941 r. znalazłem się w przybytku śmierci, tzn. w obozie przejściowym w Działdowie. Wstęp do tej jaskini zbrodni kosztował mnie 80 batów, a potem następował pięciokrotny wymarsz na plac, gdzie bito ludzi i znęcano się nad nimi. Spało się na ziemi, pchły, wszy, pluskwy, niszczało ciało od ran. Z braku wody, misek do jedzenia trzeba było szybko chłeptać, chlipiąc wrzącą niekiedy zupę. Ja codziennie dostawałem razy podczas spaceru. Początkowo nie wiedziałem, dlaczego, dopiero współwięźniowie doradzili mi, żebym zdjął sutannę. Ale już następnego dnia oprawca eskortujący nas na ćwiczenia wrzasnął: gdzie jest klecha? Zapamiętał numer na mojej koszuli i co dzień dawał upust swemu bestialstwu, bijąc mnie na każdym spacerze. Zlitował się nade mną agronom z Przasnysza i kilka razy włożył moją koszulę. Nie mogłem długo przyjmować takiej ofiary. (…) Po dwóch miesiącach wezwany zostałem do kancelarii. Odczytano mi wyrok. Oświadczono mi, że jestem wrogiem Trzeciej Rzeszy i skazano mnie na dożywotni obóz w Dachau”.

Wśród więźniów Soldau byli też księża z parafii św. Wojciecha w Działdowie: proboszcz ks. dr Aleksander Łubieński i wikariusz ks. Alfred Skowroński; obaj zmarli w KL Dachau.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 3 sierpnia

Poniedziałek, XVIII Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!»
+ Czytania liturgiczne (rok A, II):Jr 28,1-17; Ps 119,29.43.79-80.95.102 ; Mt 14,13-21
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter