12 grudnia
wtorek
Dagmary, Aleksandra, Ady
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Z miłości do życia

Ocena: 4.7
762

Dzięki niemu istnieją w Polsce szkoły rodzenia, a ojcowie asystują przy narodzinach. W czasach, gdy co druga ciąża kończyła się aborcją, on na karcie zdrowia pisał: „Jako człowiek odmawiam”. Mija stulecie urodzin prof. Włodzimierza Fijałkowskiego

fot. archiwum rodzinne

Swój zawód ginekologa położnika traktował jako powołanie. Był orędownikiem ekologii płciowości i prokreacji. Promował porody domowe i karmienie piersią. Mówił: „Płynę pod prąd, bo tylko tak mogę budować cywilizację życia”. Za to, że niestrudzenie bronił życia nienarodzonych, spotkały go szykany i kilkuletnia degradacja zawodowa na łódzkiej Akademii Medycznej. Napisał wiele książek i artykułów poświęconych tematyce rodzicielstwa, naturalnego planowania rodziny i rozwoju dziecka w okresie prenatalnym. Czwartego czerwca minęła setna rocznica urodzin profesora. Zmarł w Łodzi 15 lutego 2003 r.

– Jednego się brzydził: poglądów – mówi syn wybitnego położnika, Paweł Fijałkowski. – Uważał że pogląd to największy wróg prawdy. Prawda była dla niego najważniejsza. Szczególnie prawda o ludzkim życiu, jego początkach. Podkreślał, że bez względu na to, jakie kto wyznaje wartości, prawda jest niekwestionowalna, stoi ponad podziałami.

– Bardzo imponowało mi to, w jaki sposób traktował ludzi o odmiennych przekonaniach – przyznaje prof. Dorota Kornas-Biela, psycholog i pedagog, wykładowca na KUL-u, autorka książki „Świadek prawdy. Włodzimierz Fijałkowski” (Gaudium, Lublin 2013). – Wiele razy byłam z nim na konferencjach, widziałam, jak dystansowano się od niego lub wręcz wyśmiewano jego wypowiedzi na temat antykoncepcji, aborcji czy sztucznego zapłodnienia. Zawsze jednak był opanowany i uprzejmy. Potrafił jednać ludzi ze sobą.

Dorota Kornas-Biela zaznacza, że Włodzimierz Fijałkowski, mimo iż głęboko wierzący, nie obnosił się ze swoją wiarą ani nie używał argumentów religijnych, by przeciągnąć oponentów na swoją stronę. – Nawiązywał do uniwersalnych, ogólnoludzkich wartości, do prawa naturalnego, natury ludzkiej, wspólnoty ludzkich doświadczeń – zwraca uwagę.

fot. arch. rodzinne

Jak podkreśla Ewa Kowalewska, prezes Forum Kobiet Polskich, stowarzyszenia, które działa m.in. na rzecz ochrony życia poczętego, prof. Fijałkowski całkowicie zrewolucjonizował w polskiej medycynie podejście do kobiet oczekujących dziecka. – Kiedy na świat przychodziła dwójka moich starszych dzieci, nie można było rodzić z mężem, nie do pomyślenia były porody w domu. W szpitalach fundowano matkom ogromny stres, często odzierano je z poczucia godności, zabierano dzieci zaraz po porodzie – mówi. – A pan profesor uświadamiał nam, że poród jest zadaniem, że nie musi być koszmarem. Dzięki niemu mogłyśmy się przygotowywać do tego wydarzenia. Książkę „Dar rodzenia” znałam na pamięć – wspomina.

Pacjentkom i uczestnikom swoich wykładów Włodzimierz Fijałkowski mówił o wartości macierzyństwa i ojcostwa, o więzi rodzicielskiej. – Uczył nas naturalnego planowania rodziny. Przyjeżdżał do domów, tłumaczył. Był ogromnie cierpliwy – dodaje przewodnicząca Forum Kobiet Polskich.

Włodzimierz Fijałkowski przeszedł przez obozy koncentracyjne w Auschwitz-Birkenau i Dautmergen. Po latach wyjaśniał: „Widziałem takie sytuacje zagrożenia życia, że ślubowałem sobie i Panu Bogu, że zrobię wszystko, żeby ratować każde życie. Ja nie mogę się zgodzić na zabicie dziecka w łonie matki, jeżeli widziałem zabijane dzieci w Auschwitz”.

– Przerwanie kariery naukowej musiało być dla ojca ciosem, ale nie miał o to do nikogo żalu. Nie uprawiał męczennictwa, potrafił cieszyć się z życia i z tego, co robił. On naprawdę kochał życie, kochał ludzi – mówi Paweł Fijałkowski. – Był człowiekiem autentycznie radosnym. Patrząc na niego, uświadomiłem sobie, że młodość jest cechą ducha. On był zawsze młody i młody przeszedł na tamtą stronę.

– Był przeniknięty Bogiem. Codziennie uczestniczył we Mszy Świętej, był aktywnym członkiem ruchu Focolare. Przebywając z nim, czuło się tę jego promieniującą świętość. Miał Boże światło w oczach. W każdym szukał dobra, do końca zachował w sobie dziecięcą ufność wobec świata, zadziwiającą prostoduszność. Był człowiekiem o bardzo dojrzałej, zintegrowanej osobowości – wspomina Dorota Kornas-Biela.

Przyjaciółka wybitnego lekarza dokumentuje świadectwa związane z jego postacią. – Po cichu liczę na to, że moja praca przyczyni się kiedyś do rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego – mówi prof. Kornas-Biela. Zachęca, by za wstawiennictwem śp. Włodzimierza Fijałkowskiego wypraszać u Boga potrzebne łaski. – Szczególnie polecam to parom, które mają problem z niepłodnością czy z komplikacjami ciążowo-porodowymi. Słyszałam, że kilku osobom już pomógł – dodaje.

 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


SALON DZIENNIKARSKI



Najwyżej oceniane artykuły