21 sierpnia
środa
Joanny, Kazimiery, Piusa
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wspomnienia z matury

Ocena: 4.9
1745

Matury jednak się odbędą, choć dwunastoletni trud ucznia – i nauczyciela – nic strajkujących nie obchodzi.

fot. Pixabay, CC0

Kiedy kwitną kasztany, to już wszystko wiadomo: zaczęły się matury. Ale wtedy matura była w sierpniu, bo to był rok 1945, pierwsza matura po wyzwoleniu. Henryk Czech ze Skarżyska-Kamiennej miał dwadzieścia lat i już wyznaczony dzień na egzaminy ustne. W szkole organizowano powtórki, toteż plutonowy „Korsarz”, przełożony Heńka z niedawnej partyzantki, właśnie w szkole go odszukał i zawiadomił o akcji: „Szary”, legendarny dowódca, zbierał swoje oddzialy, aby uwolnić ludzi z sowieckiego więzienia w Kielcach. Prócz Heńka jeszcze dwóch chłopaków miało iść na akcję. Ale co z maturą?

Dyrektorką szkoły była równie legendarna Marta Bałtruszajtis, znana w Skarżysku-Kamiennej sprzed wojny i z wybitnej działalności konspiracyjnej. Chłopcy wiedzieli, że mogą jej zaufać. Przesunęła ich na koniec listy. „Tylko wróćcie cali” – powiedziała na pożegnanie.

Z tego, co o niej wiem, mogę napisać, że zapewne pomyślała: nie po to was chowałam tyle lat, żeby się teraz nie zatroszczyć o waszą maturę.

W czasie wojny tajne gimnazjum i liceum zorganizowane przez Martę Bałtruszajtis działało nie tylko w Skarżysku-Kamiennej, ale i w kilku okolicznych miejscowościach. Były tajne egzaminy maturalne, promocje do nastepnych klas, dziennik. Pani dyrektor – pozbawiona swej funkcji już w 1947 roku – do końca życia była w Skarżysku-Kamiennej autorytetem, ludzie kłaniali się jej z daleka, a mój kuzyn Henryk Czech, honorowy prezes Oddziału ŚZŻAK, lat 94, do dziś mówi o niej z najwyższym szacunkiem.

Nie wiem, czy kiedykolwiek użyłaby takiego sformułowania, ale dobro ucznia było dla niej priorytetem.

I chyba nie było ucznia, któremu nie mogłaby spojrzeć prosto w oczy.

Sięgnęłam po przykład z najwyższej półki, choć są może przykłady bardziej znane, choćby z literatury czy z historii, bardziej spektakularne. Księgi pamiątkowe starych liceów mają wykazy swoich maturzystów: rocznik 1942, 1944 czy na przykład 1956.

Ale mogę też wziąć przykład całkiem zwyczajny. Spotkaliśmy się ostatnio w dość licznym składzie naszej dawnej klasy maturalnej i zanim zasiedliśmy do wspomnień, poszliśmy na cmentarz, żeby położyć kwiaty na grobie naszej „Klementyny”, bo tak mówiliśmy o wychowawczyni. Jedni z nas uczyli się na piątki, inni na czwórki i trójki, jedni śpiewali w prowadzonym przez nią zespole, inni woleli własną muzykę – ale wszyscy byliśmy dla „Klementyny” ważni. Ona też nie użyłaby wyrażenia, że uczeń jest dla niej podmiotem. Nie musiała mówić, był nim.

Spotkanie po latach było dla niej zawsze powodem do zadowolenia, a może i satysfakcji. I niech sobie nikt nie wyobraża, że tak świetnie zarabiała!

Kwitną kasztany i już wiadomo, że matury jednak się odbędą, choć dwunastoletni trud ucznia – i nauczyciela – nic strajkujących nie obchodzi. Ci pokazują, że ich uczniowie są dla nich nieważni. Z jakim uczuciem spotkają się z nimi na szkolnym jubileuszu, jeśli taki w ogóle się odbędzie za dziesięć i dwadzieścia lat? Jak popatrzą im w oczy?

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Sekretarz redakcji tygodnika "Idziemy"

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 sierpnia

"Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli: „Bo nas nikt nie najął”.

Dziś w Kościele: środa, XX tydzień zwykły
+ wspomnienie św. Piusa X, papieża
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Sdz 9,6-15, Ps 21(20),2-7, Mt 20,1-16
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -