20 listopada
wtorek
Anatola, Sedzimira, Rafala
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Wózkiem do nieba

Ocena: 0
6420
Rozmawiają z przyjaciółmi, śmieją się, chodzą na lody. Prawie nie dostrzega się, że wśród nich są niepełnosprawni. W Brańszczyku wszyscy są sobie nawzajem potrzebni.
Kto szybciej pokona slalom, pchając podopiecznego na wózku? Albo kto nakarmi swojego opiekuna jogurtem, mając zawiązane oczy? W takich to dyscyplinach sportowych brali udział uczestnicy rekolekcji dla niepełnosprawnych w Brańszczyku podczas jednego z „pogodnych wieczorków”.

– Planujemy też bal przebierańców i nasz własny program „Mam talent” – zapowiada Hania Malinowska, wolontariuszka o ogniście czerwonych włosach, która razem z kilkoma koleżankami zajmuje się układaniem programu artystycznego. Ale na to mają czas dopiero późnym wieczorem. Wcześniej przez cały dzień towarzyszą we wszystkich czynnościach swoim podopiecznym.


TO UZALEŻNIA

Turnusy organizowane przez Zgromadzenie Księży Orionistów odbywają się już od pięćdziesięciu lat, początkowo w Łaźniewie pod Warszawą, teraz w Brańszczyku nad Bugiem. Przez całe wakacje cztery turnusy gromadzą ponad 200 osób niepełnosprawnych, chorych i starszych – i prawie tyle samo wolontariuszy. Większość uczestników wraca do tego miejsca każdego lata, żeby znów spotkać się ze starymi przyjaciółmi. – Ładuję tu akumulatory na cały rok, zawsze po powrocie czuję się silniejsza – mówi Ania, która porusza się na wózku inwalidzkim. Jej opiekunka Kasia śmieje się, że Brańszczyk uzależnia.

– Jeżdżę tu od czterech lat, coś mnie tutaj bardzo mocno przyciąga. Ta miłość, serdeczność ludzi, którymi się opiekujemy, jest ogromna.

Dzień wolontariusza zaczyna się o 7.15 poranną modlitwą. Później trzeba szybko zjeść śniadanie i towarzyszyć podopiecznym w porannej toalecie. Niektórzy potrzebują pomocy w najprostszych dla zdrowego człowieka czynnościach – myciu, ubieraniu czy przeniesieniu z łóżka na wózek, a podczas posiłku – nakarmienia. Wolontariusze, którzy są tu pierwszy raz, czasem mają trudności z pokonaniem psychicznej bariery.

– Bywa, że po pierwszym dniu mówią: „nie dam rady, chcę stąd wyjechać” – przyznaje ks. Marek Chrzanowski, orionista, który od kilkunastu lat prowadzi turnusy wczasorekolekcji. – Wtedy proszę, żeby poczekali. Modlimy się razem i po paru dniach wszystko się zmienia. Kiedy nawiązują więź z podopiecznymi i przestają na nich patrzeć przez pryzmat niepełnosprawności, to przełamują też bariery „pielęgnacyjne”.


MONIKA, NIE PĘKAJ

Po śniadaniu jest czas na strawę duchową – konferencję głoszoną przez ks. Mirosława Żłobińskiego i Mszę Świętą. Jedna z uczestniczek powoli i z trudem wypowiada słowa pierwszego czytania. Psalm śpiewa wolontariuszka w duecie z podopieczną, która nie do końca odnajduje się w melodii. Nikomu to jednak nie przeszkadza. A ksiądz Marek rozpoczyna kazanie słowami: „Genialnie przeczytane czytanie i zaśpiewany psalm, bardzo dziękuję”.

I mówi dalej o Chlebie Eucharystycznym, dającym życie, mimo wiatru wiejącego w oczy, mimo drogi pod górę. Nagle rozlega się głośny płacz. Czarnowłosa kobieta siedząca na wózku nie może powstrzymać łez.

– Monika, nie pękaj! – pociesza ją z ambony ks. Marek. – Nie pękaj, bo Pan Bóg dał ci dużo łask. Jesteś silna i wytrzymasz.

Monika ostatnio miała trudny czas. – Zmarła mi babcia i to jeszcze jest taka świeża rana. Zresztą zawsze jak ksiądz Marek mówi, to bardzo się wzruszam – wyjaśnia. Obok wózka stoi jej przyjaciel Tomasz. Mieszkają w tej samej miejscowości, razem chodzą na warsztaty terapii zajęciowej, gdzie uczą się wykonywać różne prace. – Cieszę się, że nie siedzę w czterech ścianach. I mam tam dwoje przyjaciół, którzy są dla mnie jak opoka – podkreśla.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
 

Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -