29 maja
piątek
Magdaleny, Bogumily, Urszuli
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Więźniowie do pracy

Ocena: 0
2194

Że to podatnik utrzymuje więźniów – trzy tysiące złotych miesięcznie za jednego – wszyscy wiemy. Ale że 70 proc. osadzonych nie pracuje? Czy można temu zaradzić?

Statystyczny więzień to mężczyzna około 34 lat. Najczęściej siedzi za kradzieże z włamaniem lub rozboje – czyli jest młody, silny, wysportowany. W 2015 r. na 19 tys. przypadków braku pracy dla więźniów tylko w 3,6 tys. przypadków była ona spowodowana niezdolnością do niej osadzonego.

– Problem bezrobocia wśród więźniów nie wynika z ich niechęci do pracy, ale z braku miejsc pracy – mówi wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki. – Koszty utrzymania więźniów są wysokie, a stworzenie miejsc pracy wymaga dodatkowych inwestycji, dlatego chcemy, by osadzeni sami je ponieśli.

– Jeśli ktoś trafia do więzienia, bo nie płacił alimentów, to my go utrzymujemy i płacimy jego alimenty, a on całymi dniami gra w karty i jego rodzina nadal nie ma pieniędzy. Powinien choć zarobić na swoje utrzymanie – twierdzi Marek Łagodziński, prezes Fundacji „Sławek”, która pomaga więźniom wrócić do rodziny i społeczeństwa.

 

Ochota na pracę

– Więźniowie chcą pracować – mówi kpt. Bartłomiej Turbiarz z biura rzecznika prasowego Służby Więziennej. – Nie mają jednak nawyku pracy, więc w więzieniu mogliby go sobie wyrobić i przygotować się do samodzielności. Pracować mogą na terenie zakładu karnego – w bibliotece, radiowęźle, w kuchni, warsztacie – lub poza nim, odpłatnie lub nieodpłatnie. Praca przywraca poczucie godności. Pozwala też „odpracować” winę. Sam byłem świadkiem mentalnej zmiany chłopaka, który żył z okradania staruszek. Gdy zaczął pracować w hospicjum, zrozumiał swoją winę. No i praca zabija nudę.

– W ZK uczą się żyć według zasad tam panujących i się desocjalizują. Jeśli wyjdą po 20 latach, trafiają do zupełnie innego świata. A praca na zewnątrz pozwala przystosowywać się do zmieniających się warunków – podkreśla Marek Łagodziński.

Praca to pierwszy z elementów oddziaływania na więźnia – ma charakter resocjalizujący. Kapitan Turbiarz przyznaje, że zakłady karne starają się wysyłać do pracy zwłaszcza tych kończących odsiadkę lub z lżejszymi wyrokami, by umożliwić im miękkie lądowanie na wolności. Zwłaszcza że pracodawcy nie mają uwag do ich efektywności. – Więzień jest dyspozycyjny, zawsze trzeźwy i pracuje sumiennie, bo wie, że jest obserwowany i za złe zachowanie zostanie wydalony z pracy – przytacza opinie pracodawców kpt. Turbiarz.

Marek Łagodziński, choć jest zwolennikiem pracy dla więźniów, przedstawia ją już w mniej różowych barwach. – Na skazanych nie zawsze można liczyć: jeśli jest w trakcie czynności procesowych, pracodawca z dnia na dzień dowiaduje się o jego nieobecności. Jeśli wypadnie mu okresowa komisja kwalifikacyjna lub podpadnie w ZK, też nie idzie do pracy – zauważa.

Obrazowo przedstawia to Dariusz Loranty, były negocjator policyjny: – Obserwowałem kiedyś, jak więźniowie mieli współpracować z robotnikami ogrodowymi. Pograbili i po półtorej godziny zniknęli. Pozostali poczuli się zdemoralizowani – bo oni musieli wykonać tę pracę, by zarobić. Więzień pracuje, kiedy ma ochotę.

 

Więzienne kanary

Zgodnie z kodeksem karnym wykonawczym skazanemu należy zapewnić „w miarę możliwości świadczenie pracy”. Pierwszeństwo w kolejce do niej mają więźniowie w trudnej sytuacji materialnej i rodzinnej oraz mający zobowiązania dłużne.

Pracujących więźniów obowiązują składki – oprócz emerytalnych i rentowych – na Fundusz Pomocy Postpenitencjarnej i na Fundusz Aktywizacji Zawodowej Skazanych oraz Rozwoju Przywięziennych Zakładów Pracy. Pomoc postpenitencjarna należy się więźniom, ich rodzinom oraz ich ofiarom wraz z rodzinami. – Dodatkowo z wypłaty więźnia odkładana jest suma do „żelaznej kasy”, która zostanie mu przekazana w dniu wyjścia na wolność; podczas pobytu w zakładzie karnym osadzony nie dostaje pieniędzy do ręki – mówi kpt. Bartłomiej Turbiarz. – Więzień zarabia niedużo: po potrąceniu świadczeń to ok. 700 zł, a jeśli ma do spłacenia alimenty – ok. 300 zł na rękę, ale w więzieniu za to nie płaci się za wikt, opierunek i lekarstwa. Oprócz pieniędzy skazani mają też benefity, np. prawo do urlopu (14 dni) – mówi kpt. Turbiarz. Na Kanary nie polecą, ale mają więcej przywilejów w ZK.

Aby osadzony mógł rozpocząć pracę, opinię na jego temat muszą wyrazić lekarz, wychowawca, psycholog, kierownik działu ochrony oraz inspektor ds. zatrudnienia. Ostateczną decyzję podejmuje dyrektor ZK. – Pracować może każdy. Jednak do pracy poza zakładem karnym nie kierujemy tych, którzy nie przeszli programu terapeutycznego, bo zależy nam na bezpieczeństwie pozostałych osób – mówi kpt. Turbiarz.

W 2011 r. weszła w życie nowelizacja kodeksu karnego wykonawczego. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że wynagrodzenie więźnia pracującego w pełnym wymiarze musi wynosić minimum najniższą krajową. Przedsiębiorcom przestało się opłacać ich zatrudniać – za tę samą stawkę woleli pracownika bez więziennej historii. Do listopada 2010 r. liczba pracujących więźniów stale rosła. Od grudnia tego roku zaczęła topnieć – co ciekawe, pracujący odpłatnie zasilili szeregi pracujących nieodpłatnie.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -
- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 29 maja

Piątek, VII Tydzień Wielkanocny
+ Wspomnienie św. Urszuli Ledóchowskiej, dziewicy
Błogosław, duszo moja, Pana *
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Dz 25,13-21;Ps 103,1b-2.11-12.19-20b;J 21,15-19
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter