30 października
piątek
Zenobii, Przemyslawa, Edmunda
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Walka z pedofilią, czy walka pedofilią?

Ocena: 1.48
1187

Homoseksualizmu nie należy utożsamiać z pedofilią, ale jest prawdą, że prowadzi on często do czynów seksualnych wobec nieletnich, choć fizycznie dojrzałych już chłopców.

fot. PAP/Leszek Szymański

Zamieszanie pojawia się już na poziomie samego pojęcia pedofilii. Nazywa się bowiem często pedofilią to, co nią nie jest. Tymczasem adekwatne nazywanie rzeczy jest potrzebne, by skutecznie walczyć ze złem i bronić niewinnych.

 


NIE WSZYSTKO JEST PEDOFILIĄ

Pedofilia jest terminem medycznym, a nie prawnym. W Kodeksie karnym nie ma słowa „pedofilia”. W artykule 200 czytamy: „Kto obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej lub doprowadza ją do poddania się takim czynnościom albo do ich wykonania, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”. Prawo kościelne jest tutaj bardziej radykalne, gdy mówi o przestępstwach seksualnych duchownych wobec małoletnich aż do 18 roku życia.

Trzeba podkreślić, że nie każde przestępstwo seksualne wobec małoletniego stanowi przejaw pedofilii. W sensie medycznym pedofil to ktoś, kto osiąga satysfakcję seksualną poprzez kontakt z dziećmi przed okresem pokwitania. Natomiast seksualną preferencję osób dorosłych do młodocianych w późnym okresie dojrzewania określa się słowem „efebofilia”. Zachowania efebofilskie mogą być przestępstwem albo nie, w zależności od tego, co określa prawo stanowione. W starożytnej Grecji to właśnie efebofilia, a nie pedofilia, była dość rozpowszechniona. Rozróżnia się ponadto pedofilię preferencyjną, czyli właściwą, oraz pedofilię niepreferencyjną, czyli zastępczą. W pierwszym przypadku dziecko jest jedynym albo zdecydowanie najbardziej atrakcyjnym przedmiotem pożądania. W drugim natomiast może dojść do czynu pedofilskiego np. pod wpływem zdemoralizowania, alkoholu, narkotyków, czy też błędnego wzięcia osoby według prawa małoletniej za pełnoletnią. A zatem ktoś może popełnić czyn pedofilski nie będąc jednak pedofilem.

Powyższe rozróżnienia są istotne miedzy innymi z punktu widzenia bezpieczeństwa dzieci. Pedofilii w sensie ścisłym nie można bowiem, jak się wydaje, wyleczyć. Terapia może jedynie do pewnego stopnia pomóc pedofilom w panowaniu nad sobą, by nie ulegali swym pożądaniom. Dlatego też pedofil, również po odbyciu kary i stosownych terapii, nie przestaje stanowić zagrożenia dla dzieci, bez względu na to, gdzie się znajduje. Stąd pytanie, jak traktować ludzi o skłonnościach pedofilskich, którzy żyją w społeczeństwie? Inną sytuacją jest przypadek, w którym ktoś dopuścił się przestępstwa wobec osoby małoletniej, ale nie jest pedofilem. Taka bowiem osoba może się zmienić i wrócić do normalnego, pozytywnego funkcjonowania w społeczeństwie.

 


OBŁUDA PANSEKSUALIZMU

Świat niby walczy z pedofilią, a jednocześnie rośnie liczba stron pedofilskich w internecie. Rośnie też turystyka pedofilska lub efebofilska. Kim są tysiące jej amatorów? Pedofile lub po prostu tyleż zepsuci, co bogaci, obywatele mają swoje raje szczególnie w ubogich krajach Azji, Afryki i Ameryki Południowej. Turystyka seksualna trwa i rozwija się często za cichym przyzwoleniem władz tych krajów, które po prostu na tym zarabiają. Znany jest przypadek abpa Józefa Wesołowskiego oskarżonego o czyny pedofilskie na Dominikanie. Do Watykanu przyjechali prezydent i prokurator generalny tego państwa, okazując zatroskanie o dzieci, o czym informowały wszystkie światowe media. Tyle że Dominikana była rajem dla pedofilów przed Wesołowskim i pozostaje nim po śmierci Wesołowskiego. Czy jacyś politycy i dziennikarze interesują się teraz losem prostytuujących się na Dominikanie dzieci?

Media podejmują szeroko temat pedofilii, ale nietrudno odnieść wrażenie, że robią to jedynie wówczas, gdy sprawa dotyczy w jakiejś mierze Kościoła katolickiego. Inne przypadki pedofilii są niezauważane lub traktowane zdawkowo. Ponadto w tych samych mediach mamy coraz głębszą seksualizację dzieci i młodzieży. Ostatnim tego przykładem jest film „Gwiazdeczki” i jego promocja. Wyprodukowany przez Netflix opowiada o 11-letniej dziewczynce, która buntuje się przeciwko konserwatywnym rodzinnym wartościom i w zespole szkolnym tańczy tzw. twerk, którego głównym elementem jest rytmiczne potrząsanie pośladkami. Na plakacie filmu widać dziewczynki w wyzywających erotycznie pozach. I nie jest to jakiś wyjątek na polu dzisiejszej kultury, albo raczej antykultury, która wydaje się być coraz bardziej pro-pedofilska. Czy nie jest groźną hipokryzją promowanie wśród nie tylko młodzieży, ale także dzieci, swobodnego szukania doznań seksualnych, przy jednoczesnym, nader wybiórczym, oburzaniu się przypadkami pedofilii i efebofilii?

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Profesor teologii na Wydziale Teologicznym Papieskiego Uniwersytetu Gregorianum w Rzymie
dkowalczyk@jezuici.pl

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 30 października

Piątek, XXX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
"Dotknął go, uzdrowił i odprawił."
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Flp 1,1-11; Ps 111,1b-6; Łk 14,1-6
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter