21 lipca
niedziela
Daniela, Diany, Wawrzynca
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

W przygodzie moc

Ocena: 4.8
337

Trop wilka, ryk jelenia, spotkanie z salamandrą, spacer w morzu chmur… Po dziką przygodę nie trzeba jechać na drugi koniec świata. Niezapomnianych wrażeń może dostarczyć odkrywanie z rodziną polskich parków narodowych.

fot. arch. Dzikiej Odysei

Podczas pięciu ekspedycji podróżnik Krystian Tyrański odkrywał parki narodowe Tanzanii. Oprócz wspomnień przywiózł z podróży… marzenie, które rychło zrealizował.

W październiku 2015 r. wyruszył nie po Afryce, lecz po… Polsce. W ciągu 23 miesięcy odwiedził 23 parki narodowe, przemierzywszy 18 tys. km. Zbierał materiały do słuchowiska dla dzieci. Obok radiowej superprodukcji powstało coś jeszcze. Dzika Odyseja – tak Krystian nazwał ogólnopolską kampanię edukacyjną, która inspiruje rodziny do eskapad po polskich parkach narodowych. Te, które ukończą wyzwanie, otrzymują medalion. Ale nie on jest najważniejszy. Cenniejsze jest to, co zyskuje każdy uczestnik wyprawy: wiedza, relacje, wspomnienia.

 


NA LWIEJ ZIEMI

Lwią Ziemią Krystian nazywa miasto Jasień, z którego pochodzi, a w którego godle widnieje król zwierząt. Jako chłopiec wybiegał z domu i przepadał w przytulonym do jego domu świecie przyrody. Las, rzeka i łąka były najlepszym placem zabaw. Rodzice nie organizowali wówczas dzieciom czasu, posyłając je na zajęcia dodatkowe. Dzieci mogły eksplorować świat na własnych zasadach. – Na wielogodzinne wyprawy zabierałem słoik na koniki polne i trzmiele oraz sitko do łowienia ryb – wspomina Krystian. Nie przypuszczał, że dziecięca miłość do eksplorowania lokalnej przyrody przerodzi się w zawód podróżnika i twórcy programów edukacyjnych dla dzieci. Ani że połączenie jednego i drugiego stanie się jego życiową misją.

Jako chłopak był świadkiem przemiany społecznej, jaka nastąpiła w latach 90. w wyniku upowszechnienia się komputerów. – Nagle na podwórkach zapanowała cisza. Ze smutkiem obserwowałem, jak koledzy znikają w swoich czterech ścianach – wspomina. Dzika Odyseja powstała również po to, by choć na chwilę cofnąć się do czasów, kiedy dzieciństwo smakowało przygodą. Aby pokazać dzieciom, że bycie on live może być ekscytujące. A elektronika może służyć dokumentowaniu wypraw, co zresztą jest jednym z warunków zdobycia medalionu Dzikiej Odysei.

 


ON LIVE

W rodzinie Cieślińskich, która na szlaku Dzikiej Odysei była w latach 2019–2021, za nagrywanie relacji, robienie zdjęć i spisywanie wspomnień odpowiadało troje najstarszych dzieci. To nic, że nie udało się zmontować materiału ze wszystkich parków. Doświadczenia wyryły się w pamięci.

– To nie był przypadek, że usłyszeliśmy o tym pomyśle na rodzinną eskapadę, lecz część Bożego planu wobec naszej rodziny – mówi Dorota Cieślińska, żona Tomasza i mama siedmiorga dzieci. – Byliśmy zmęczeni rutyną, spragnieni przygód. Wspólne wycieczki zintegrowały nas, nauczyły działania zespołowego i odpowiedzialności za siebie nawzajem. Dzieci szybko zrozumiały, że dotarcie do zaplanowanego celu jest możliwe tylko wtedy, gdy współpracujemy. Że albo zrobimy to wszyscy razem, albo w ogóle.

Rodziców wzruszał widok starszaków, które młodszemu rodzeństwu podawały wodę, zagrzewały je do wędrówki, a w razie potrzeby nosiły na barana. Czasem trzeba było wymyślać zagadki i opowieści odciągające uwagę od zmęczenia. W połowie ekspedycji brakowało już zapału do planowania kolejnych wypraw. Wtedy wkraczał tata, mobilizując resztę.

– Ważne, by na czas wyprawy rodzina przeobraziła się w profesjonalny zespół, o którego sukcesie lub porażce przesądza współpraca lub jej brak – mówi Krystian.

 


NAOCZNI ŚWIADKOWIE

Kilkulatka zaciekawi nawet gramolący się po ścieżce żuk, ale już pozyskanie uwagi starszaka bywa nie lada wyzwaniem. Jest i na to sposób. Rozłożona w czasie prawie dwuletnia eskapada pozwala doświadczać przyrody o każdej porze roku. Udając się gdzieś w odpowiednim czasie, można stać się świadkiem fascynujących wydarzeń: spotkać łosia, który szuka żony, oglądać sztorm, owocowanie wełnianek i wylot dzikich gęsi, wytropić ślady rysia. To przekona do wyprawy nawet największego nastoletniego malkontenta. Mobilizację wzmacnia prowadzenie dziennika ekspedycyjnego lub kolekcjonowanie pieczątek czy maskotek z każdego parku.

U Cieślińskich każde dziecko wspomina coś innego. Mateusz – wschód słońca, który ukazał się jego oczom po wdrapaniu się na szczyt Szczelińca. Małgosia – spotkanie z popielicami w Roztoczańskim Parku Narodowym i z tatrzańskimi kozicami. Maks – szukanie wydry. Michał – żółwie błotne i walczące na bieszczadzkim szlaku salamandry. Michał też, jako jedyny z rodzeństwa, stojąc na szczycie Trzech Koron, podziwiał rzadkie zjawisko pogodowe: morze chmur. Były też chwile grozy: oblodzony szlak, gwałtowny wiatr – fen, spotkanie z sieciarzem jaskiniowym, jadowitym pająkiem. – To wspomnienia, do których wraca się latami – mówi Krystian. – Coś, co scala rodzinę już na zawsze.

 


TEN NIESAMOWITY ŚWIAT

Wyprawa ma też nieocenioną wartość edukacyjną: rozbudza w dziecku zainteresowanie światem, zaszczepia wartościowe formy spędzania wolnego czasu. Szlakiem Dzikiej Odysei można wyruszyć w dowolnym momencie, na własną rękę lub dołączając do organizowanej raz na dwa lata przez Krystiana Ekspedycji Odkrywców. Aktualna rozpoczęła się w lutym. Uczestnicy zwiedzili już parki: słowiński, wigierski, biebrzański i Bory Tucholskie, a 6 lipca wyruszają do drawieńskiego. Cieślińscy większość parków poznawali samodzielnie, ale też uczestniczyli w wyprawach Krystiana. – Dzieci do dziś wspominają wieczory z ogniskiem, gitarą i opowieściami o dzikiej Afryce. Duże wrażenie zrobiły na nas spotkania ze Służbą Parków Narodowych – ludźmi, którzy z pasją opowiadali o borsukach, niebieskich motylach i sposobach na zwabienie popielic.

– Jest jeszcze jeden powód, dla którego warto – mówi podróżnik. – Każda taka wyprawa to okazja do obcowania z dziką przyrodą, która jest dziełem samego Boga. Trudno o bliższe spotkanie ze Stwórcą niż to w samym sercu czegoś, co On tak niesamowicie skomponował. Tu rodzi się szczególny rodzaj wdzięczności: ten niesamowity świat powstał dla nas i z wielkiej miłości do nas.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka tygodnika „Idziemy”, fotografka, absolwentka dziennikarstwa w Wyższej Szkole Dziennikarstwa im. M. Wańkowicza


magda.prokop@idziemy.com.pl

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 21 lipca

XVI Niedziela zwykła
Moje owce słuchają mego głosu,
Ja znam je, a one idą za Mną.

+ Czytania liturgiczne (rok B, II): Mk 6, 30-34
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego) 
+ Komentarz „Idziemy” - Stwórz się na nowo
Nowenna do św. Anny 17-25 lipca
+ Nowenna do św. Szarbela 19-27 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

Blog - Ksiądz z Warszawskiego Blokowiska

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter