7 grudnia
sobota
Marcina, Ambrożego, Teodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

To Polacy uratowali Europę

Ocena: 0
839

Część polityków zachodnich wcale nie witała z satysfakcją odrodzenia Polski – mówi Robert Kostro, dyrektor Muzeum Historii Polski, w rozmowie z Piotrem Kościńskim.

fot. arch. MHP

W jaki sposób bitwa warszawska 1920 r., nazywana „Cudem nad Wisłą”, powstrzymała bolszewików przed zajęciem Polski i opanowaniem Europy?

W tamtym okresie Niemcy znajdowały się w stanie kompletnego rozkładu. Panowały w nich tendencje komunistyczne, a Komunistyczna Partia Niemiec była bardzo silna. Gdyby Rosja sowiecka przebiła przez Polskę „korytarz” do Niemiec, to najprawdopodobniej wybuchłaby tam rewolucja. Zresztą w wielu krajach europejskich lewica rosła w siłę. W wyniku rozpadu monarchii austro-węgierskiej do rewolucji doszło na Węgrzech, gdzie w 1919 r. funkcjonowała Węgierska Republika Rad, czyli faktycznie dyktatura jej przywódcy, Béli Kuna. Upadek Polski tylko wzmocniłby te tendencje.

Tymczasowy Komitet Rewolucyjny Polski z Julianem Marchlewskim, Feliksem Dzierżyńskim i Feliksem Konem dotarł aż do Wyszkowa. Gdyby Sowieci wygrali, to…?

Bolszewikom zależało na utrzymaniu Polski bolszewickiej, na pewno w granicach znacznie skromniejszych niż II Rzeczpospolita, prawdopodobnie w kształcie niewiele większym od dawnego Królestwa Polskiego. Tak czy owak, znaleźlibyśmy się w Rosji sowieckiej, a później doświadczylibyśmy tego wszystkiego, co dotknęło wszystkich obywateli ZSRR, zgodnie z logiką państwa totalitarnego. W Związku Sowieckim likwidowano wszystkie grupy społeczne, które mogły okazać się niezależne. Najpierw uległo zniszczeniu ziemiaństwo i burżuazja, potem rzemieślnicy i bogaci chłopi, czyli tzw. kułacy. W latach 30. represje dotknęły członków partii bolszewickiej. Był to mechanizm uruchomiony przez Lenina i Dzierżyńskiego i rozmontowany dopiero po śmierci Stalina, wcześniej spowolniony na okres wojny, w latach 1941-1945.

Spory polityczne wokół tego, kto faktycznie był autorem zwycięstwa, nie są już istotne. Ale czy historycy są w tej kwestii zgodni?

Oczywiście, są tacy, którzy z powodu nadmiernych emocji dowodzą, iż wojnę polsko-bolszewicką wygrał sam Józef Piłsudski, i odmawiają udziału w tym zwycięstwie innym, np. gen. Tadeuszowi Rozwadowskiemu, ówczesnemu szefowi polskiego Sztabu Generalnego. Są również tacy, którzy usiłują dowodzić, że zwycięzcą wcale nie był Piłsudski. Jednak zapewne około 90 proc. historyków przyjmuje, że zasadniczą rolę w odniesieniu zwycięstwa w bitwie warszawskiej miał właśnie Piłsudski. To on był naczelnym wodzem i to on dobierał sobie współpracowników, w tym gen. Rozwadowskiego, którego roli nie można nie dostrzegać. To jednak Piłsudski podjął strategiczną decyzję, zatwierdzając plan działania.

Oczywiście, wódz nie funkcjonuje sam – nie byłoby polskiego zwycięstwa bez setek tysięcy dzielnych oficerów i żołnierzy, a także bez skutecznych działań na zapleczu. Po ulicach miast chodziły patrole kobiet, które zatrzymywały ubranych po cywilnemu młodych ludzi i pytały ich, dlaczego nie są w wojsku. Była też wielka mobilizacja polityczna. Na czele rządu stał ludowiec, Wincenty Witos. To on razem z PSL nawoływał chłopów do zaciągania się do armii ochotniczej. A w tym czasie świadomość narodowa chłopów nie była w Polsce wysoka. PPS mobilizowała robotników, narodowa demokracja zaś – klasy średnie i ziemian. Wielką rolę odegrał Kościół. Naprawdę, zaangażowani w tą wojnę byli wszyscy.

Za miesiąc mamy 80. rocznicę 17 września 1939 r. Czy Sowieci i sam Stalin rzeczywiście chcieli się zemścić na Polakach za klęskę 1920 r.?

Rosji bolszewickiej wreszcie udało się zadać cios „bękartowi traktatu wersalskiego”. Moskwa uważała Polskę za kraj, który jest niepotrzebny i nie ma racji bytu. A jeśli już, to nie powinien wychodzić poza granice ściśle etnograficzne. Kwestia zemsty mogła w większym stopniu zaostrzać chęć dokonania rozbioru Polski i wpływać na decyzję o zbrodni katyńskiej. Ale w tym też była bolszewicka logika postępowania. Mówiłem o likwidowaniu całych grup społecznych w ZSRR. Jeśli przed II wojną światową represje dotknęły czołowych oficerów Armii Czerwonej, np. Michaiła Tuchaczewskiego, podczas wojny polsko-bolszewickiej dowódcy Frontu Zachodniego [Tuchaczewski został w 1937 r. skazany na śmierć za rzekome szpiegostwo na rzecz Niemiec – przyp. red.], tym bardziej wymordowano polskich oficerów, reprezentantów nie tylko wrogiego, burżuazyjnego państwa, ale i wrogich klas społecznych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 7 grudnia

Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie".
Dziś w Kościele:
+ czwartek, I tydzień Adwentu, wspomnienie św. Ambrożego, biskupa i doktora Kościoła
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Iz 30,19-21.23-26; Ps 147,1-6; Mt 9,35-10,1.5.6-8
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -