21 października
środa
Urszuli, Hilarego, Jakuba
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

To kiedy?

Ocena: 0
829

Przychodzi w życiu mamy oczekującej dziecka taka chwila, że właściwie każda z nią rozmowa zaczyna się od słów: „To kiedy?”.

Pyta rodzina, przyjaciele, znajomi, szatniarka w szkole i sprzedawczyni w sklepie mięsnym, i wiele innych częściej, rzadziej lub sporadycznie spotykanych osób, z którymi do tej pory nie było jakoś tematu do pogawędki. Miłe bywa to zainteresowanie. Ale też oddycha się z ulgą, gdy najbliżsi przestają w końcu codziennie w najlepszej wierze dzwonić i dziwić się: „Jeszcze nie? To kiedy?”. Czyż nie wystarczy, że mama sama skłonna jest zadręczać się tym pytaniem?

No bo jak ma go sobie nie zadawać? Z dnia na dzień czuje się oraz bardziej jak słoń w składzie porcelany. Dawno już spakowała torbę do szpitala. Całe ciało mówi jej, że wielki finał blisko, coraz bliżej. Najbardziej wychodzi jej teraz leżenie – przynajmniej do czasu, kiedy nie trzeba przewrócić się na drugi bok, bo wtedy może być kłopot. Ta mała istota, taka bliska, że bliżej być trudno, nierzadko już nazywana po imieniu, a nadal nieznajoma, z powodu postępującej ciasnoty w brzuchu rodzicielki traci aktywność i trzeba teraz skrupulatnie liczyć jej ruchy. A jeżeli się mało rusza – to co to znaczy? A jeśli się rusza za bardzo? Pojawiające się raz po raz, o różnych porach dnia i nocy skurcze – tylko przepowiadają czy są oznaką, że się rozpoczęło? Już czy jeszcze nie? Jechać, nie jechać? Oto dylematy spędzające sen z powiek! Tymczasem znana od trzydziestu ośmiu tygodni data rozwiązania staje się coraz wyraźniejsza, czasami mija – i nic. Wiadomo: dwa tygodnie przed terminem i dwa po terminie to poród w terminie. Ba, ale ileż czasu da się wytrwać w wewnętrznym rozdarciu: niechże się to już skończy – och, byle to jeszcze nie było to!?

Pomimo zaznaczonej w kalendarzu daty jest jasne, że tak naprawdę „nie znacie dnia ani godziny”. Cóż za niekomfortowa sytuacja w czasach, kiedy tak lubimy wszystko mieć z góry zaplanowane i zgodnie z tymże planem zrealizowane! Jakże zrozumiałe i nasycone treścią staje się teraz stwierdzenie, że „dzień ów przyjdzie jak złodziej” albo... „jak bóle na rodzącą”!

Czy przypadkowe jest to zawarte w biblijnym porównaniu podobieństwo śmierci i narodzin? Bo przecież na razie, do czasu, niepewność, kiedy owa chwila nadejdzie, jest równie pewna, co pewność, że wreszcie nastąpi. A wtedy nie ukryje mnie żadne stanowisko, wyobrażenie o sobie ani makijaż. Przeżyję to sama. I gdzieś pomiędzy czystą fizjologią a podmuchem mistyki narodzi się nowy człowiek.

 

***
Felietony publikowane w cyklu "Obrazki na Adwent" znajdziesz pod tagiem "Obrazki na Adwent" i na stronie głównej w sekcji "Rodzina i życie".

Obrazki rodzinne na Adwent

Dać się znaleźć

Zaskoczenie

Cuda grudniowe

Choinka w ogniu

Chlebem niezbędnym...

Obieranie pomarańczy

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Redaktorka i felietonistka "Idziemy". Autorka książek "Cudownie być mamą" i "Pierwsza Biblia mojego dziecka". Wraz z mężem wieloletnia animatorka Spotkań Małżeńskich. Mama dwóch córek i czterech synów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 października

Środa, XXIX Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
«Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie».
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Ef 3,2-12; Ps (Iz 12,2.3 i 4bcd-6); Łk 12,39-48
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)



Najczęściej czytane artykuły

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najczęściej czytane komentarze



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter