18 sierpnia
sobota
Ilony, Bronislawa, Heleny
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Święta spędzamy razem

Ocena: 4.95
1223

Zaczyna się od czytania Pisma Świętego. Wspominamy zmarłych rodziców i osoby, które odeszły w ostatnim roku, podobnie jak i przy Wigilii Bożego Narodzenia. – mówi Jan Duda.

fot. xhz

Z prof. Janem Dudą rozmawia Irena Świerdzewska

 

Wielkanoc będą Państwo świętować razem z synem, prezydentem Andrzejem Dudą?

Święta wielkanocne zwykle spędzamy rodzinnie. Przy wielkanocnym stole zasiadają zazwyczaj trzy pokolenia, dwie córki, syn, ich współmałżonkowie i pięcioro wnuków. Nie znamy planów syna, ale mamy nadzieję, że w tym roku uda nam się spotkać w pierwszy dzień świąt, tak jak zawsze.

 

Jak w Państwa rodzinie obchodzone są te święta?

Całe Triduum Paschalne traktujemy jako należące do świąt. W Wielki Czwartek uczestniczymy w Mszy Wieczerzy Pańskiej. W Wielki Piątek idziemy rano na jutrznię, a wieczorem na nabożeństwo Męki Pańskiej. W Wielką Sobotę rano na jutrznię, potem na święcenie pokarmów. A wieczorem na Mszę Wigilii Paschalnej, połączoną z rezurekcją, która ma miejsce w nocy. W niedzielę o 10-11 rano spotykamy się na śniadaniu i pogawędkach rodzinnych.

Cały Wielki Post staramy się przeżywać w duchu paschalnym. To dla nas okres, kiedy człowiek więcej czasu poświęca na modlitwę. Uczestniczymy w Gorzkich Żalach. Drogę Krzyżową odprawiamy w domu. To jest taki czas refleksji nad sensem życia, nad wielkością ofiary Pana Jezusa. Jest to niewątpliwie okazja do przemyślenia wielu spraw. Uczestniczymy też w rekolekcjach. Wszystko razem stanowi całość, której uwieńczeniem jest dzień Zmartwychwstania Pańskiego.

W naszej rodzinie zawsze tak wyglądało przeżywanie Wielkiego Postu i Wielkanocy. Kontynuujemy tradycję wyniesioną przez żonę i mnie z domów rodzinnych. Corocznie z dziećmi chodziliśmy na Triduum Paschalne. Kiedy były małe, podczas długiej liturgii w Wielką Sobotę trudno było im wytrzymać. Dlatego potem najpierw je uprzedzaliśmy, przygotowywaliśmy – i wytrzymywały. Żona i dzieci podejmowały różnego rodzaju postanowienia wielkopostne, ja również, ale nie była to z mojej strony wielka asceza. Uważam, że pewne formy rozsądnej ascezy powinny być praktykowane na co dzień przez cały rok.

 

A jak przebiega rodzinne śniadanie wielkanocne?

Zaczyna się od czytania Pisma Świętego. Wspominamy zmarłych rodziców i osoby, które odeszły w ostatnim roku, podobnie jak i przy Wigilii Bożego Narodzenia. Składamy sobie życzenia świąteczne, takie proste, bez wielkich słów. To okazja, żeby się uściskać. Podczas posiłku jest czas na pogawędki, na ogół na tematy duchowe, religijne, omawianie spraw rodzinnych, dzielenie się rodzinnymi wydarzeniami. Wspominamy, jak się obchodziło w naszych domach święta. Komentujemy sytuację społeczną, w znaczeniu troski o dobro wspólne. Przy stole nie rozmawiamy o polityce – także o decyzjach syna. Wyznajemy zasadę, że dom powinien być domem. Tutaj Andrzej jest po prostu naszym synem.

 

Nie ma doradzania, komentowania decyzji pana prezydenta. A jak Państwo wspomagają syna?

Przyjęliśmy zasadę, że nie wypowiadamy się w sprawie decyzji politycznych syna, ponieważ nie znamy wszystkich informacji w danym temacie. Mamy pełne zaufanie, że on realizuje misję, wie, jakie są oczekiwania wobec prezydenta. Jego zadaniem jest budowanie wspólnoty narodowej – tego nie trzeba mu przypominać.

Modlimy się za niego i prosimy o modlitwę, kogo tylko możemy. Zapewniamy syna, że szerokie grono ludzi otacza go modlitwą, co daje mu duże wsparcie. Raz w miesiącu, zawsze w innym kościele w Krakowie albo w okolicach, grupa naszych przyjaciół organizuje Mszę Świętą w jego intencji. W naszej parafii także raz w miesiącu jest Msza w intencji prezydenta Polski – parafianina. Modlą się zgromadzenia zakonne, m.in. siostry w Łagiewnikach podczas Koronki do Miłosierdzia Bożego. Mamy nadzieję, że syn przez taką normalną religijność wniesie nowego ducha w życie społeczne. A my prosimy o potrzebne łaski w podejmowaniu przez niego decyzji.

 

Zawsze Państwo tworzyli religijną rodzinę?

Jesteśmy ludźmi wierzącymi, ale nie w sposób fanatyczny. Ideałem dla nas była i jest Święta Rodzina. Nie wyobrażamy sobie niedzieli bez Eucharystii. Od kilkunastu lat z żoną staramy się bywać na Mszy Świętej również w tygodniu. Szczególnie w soboty, w dniu poświęconym Najświętszej Maryi Pannie. Ale także w środy, ponieważ jesteśmy czcicielami św. Józefa, który jest patronem miasta Krakowa i któremu nasza rodzina wiele zawdzięcza. Potem zawsze rezerwuję czas i idziemy z żoną na kawę i na zakupy. Nasze życie religijne przeplata się z naszymi codziennymi zajęciami. Wszystko, co robię, odnoszę do Pana Boga.

Z żoną uczestniczymy w spotkaniach grupy posynodalnej. W gronie 12-15 osób dyskutujemy na temat encyklik, dokumentów, Katechizmu Kościoła Katolickiego, w kontekście bieżących wydarzeń w świecie i w Polsce.

 

Czego chciałby Pan życzyć Polakom na święta?

Święty Augustyn powiedział, że niespokojne jest serce człowieka, póki nie spocznie w Panu. Życzę, by w sercach Polaków zagościł z tego powodu pokój. Na co dzień życzę Polakom, żeby nie ulegali presji pogłębiania podziałów. Uważam, że owe nagłaśniane podziały są płytkie, a są kreowane przez media zainteresowane konfliktami i przez niektórych polityków. Mamy mnóstwo wspólnych dążeń, chociaż różne poglądy, ale im bardziej jesteśmy wspólnotą, czyli im bardziej widzimy wspólny interes, tym szybciej postępujemy do przodu w osiąganiu dobrobytu materialnego i duchowego komfortu życia. Podziały między nami są w istocie dość płytkie. Jestem o tym przekonany i chciałbym, aby świadomość tego była powszechna.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI