17 czerwca
poniedziałek
Laury, Marcjana, Alberta
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Sto lat temu

Ocena: 0
1373

– I Piłsudski, i Dmowski twierdzili, że Polska musi być duża, inaczej nie utrzyma się między Niemcami i Rosją – mówi prof. Andrzej Nowak.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Z prof. dr. hab. Andrzejem Nowakiem, historykiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego i Polskiej Akademii Nauk, rozmawia Piotr Kościński

 

Przyjęliśmy datę 11 listopada jako dzień odrodzenia niepodległej Polski w 1918 r. Ale przecież wcześniej niepodległość ogłosiła Rada Regencyjna, a w różnych miastach Polski – Krakowie, Lublinie, Lwowie, Cieszynie i innych – Polacy przejmowali władzę niezależnie od wydarzeń tego dnia. Czy wybrana została właściwa data? I na ile nasza dzisiejsza wizja tamtych wydarzeń jest prawdziwa?

Jeśli ktoś uważa, że 11 listopada nie jest właściwą datą, niech zaproponuje inną. Monarchiści, a tacy również są w Polsce obecni, twierdzą, że kluczowy jest 7 października 1918 r., kiedy to Rada Regencyjna zadeklarowała dążenie do niepodległości i powołanie rządu z udziałem wszystkich sił politycznych i bez konsultacji z niemieckimi siłami okupacyjnymi. Ale gabinet Józefa Świerzyńskiego nie reprezentował całego polskiego społeczeństwa, a Rada Regencyjna była izolowana od kontaktów ze zwycięskimi w I wojnie światowej mocarstwami i traktowana jako przedłużenie władzy państw centralnych. Za PRL lansowano datę 6 listopada i powołanie w Lublinie rządu Ignacego Daszyńskiego. Jednak ten rząd reprezentował jedynie PPS i część zwolenników Józefa Piłsudskiego, a więc mógł liczyć na poparcie kilkunastu, może 20 proc. społeczeństwa – i nie miał szans na poparcie grupy kluczowej, bo bliskiej mocarstwom zachodnim, a kierowanej przez Romana Dmowskiego. To prawda: powstanie rządu lubelskiego pokazało, że lewica, robotnicy i chłopi, przedkładają niepodległość Polski oraz tożsamość narodową nad przywiązanie do określonych klas społecznych, a to wykluczało ich poparcie dla bolszewików. Kluczowym momentem był więc 11 listopada, bo wówczas to władza nad administracją stworzonego przez okupantów Królestwa Polskiego i nad zalążkiem Wojska Polskiego została przekazana Piłsudskiemu. On zaś, po kilkuletniej niewoli w Magdeburgu, uwolniony był od cienia kolaboracji z Niemcami. Cieszył się poparciem lewicy, dysponował tworzoną przez siebie tajną Polską Organizacją Wojskową. Dzięki temu w krótkim czasie zdołał podporządkować sobie dwa kluczowe miasta: Warszawę – stolicę okupacji niemieckiej, oraz Lublin – stolicę okupacji austro-węgierskiej; szybko też został uznany przez Kraków, trzeci ośrodek kluczowy dla odradzającego się Państwa Polskiego.

Jednak nie byłoby niepodległej Polski bez wielomiesięcznych, a może i kilkuletnich przygotowań prowadzonych przez Radę Regencyjną i rząd powołanego przez Niemcy i Austro-Węgry Królestwa Polskiego?

Zasługą Rady Regencyjnej, działającej przecież w warunkach braku suwerenności, było budowanie zrębów administracji państwowej. A jeszcze większą okazało się przekazanie – i to w sposób budzący podziw – swej władzy człowiekowi, który mógł odegrać rolę spajającą różne siły polityczne i nie orientował się na państwa centralne. Takim człowiekiem był właśnie Piłsudski.

11 listopada w Warszawie spontanicznie rozbrajano Niemców. Są relacje, że dochodziło do starć, ale też inne, mówiące, że istniała konieczność porozumienia się z Niemcami, choćby oddziałami stacjonującymi na warszawskiej Cytadeli, bo groził z ich strony zbrojny opór. Jak wyglądały tamte wydarzenia?

Piłsudski potrafił się porozumieć z obecnymi w Warszawie silnymi oddziałami niemieckimi w sprawie ich ewakuacji. W mieście stacjonowało 20 tys. żołnierzy niemieckich, czyli więcej niż wszystkie oddziały podporządkowane Radzie Regencyjnej oraz cała Polska Organizacja Wojskowa razem wzięte! Pamiętajmy, że 11 listopada Niemcy podpisały w Compiègne we Francji układ rozejmowy, a faktycznie kapitulację przed mocarstwami zachodnimi. Ale ten układ dotyczył wyłącznie frontu zachodniego. Na wschodzie wciąż stacjonowało kilkaset tysięcy żołnierzy niemieckich, a dla tych stacjonujących na terenach Białorusi i Ukrainy główny szlak do Niemiec wiódł właśnie przez ziemie polskie. Piłsudski poradził sobie z tym problemem. Owszem, od końca października dochodziło do rozbrajania Niemców w różnych miejscowościach Polski przez lokalne oddziały POW, a te działania nasiliły się właśnie 11 listopada. Ale potrzebny był układ z Niemcami, bo polskie siły nie miały szans na zwycięstwo, gdyby doszło do otwartej walki. Tak naprawdę, w tym momencie właśnie ta sprawa była najważniejsza.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarz, politolog, analityk, działacz społeczny. W przeszłości związany z "Tygodnikiem Demokratycznym", "Kurierem Polskim" i "Rzeczpospolitą". Specjalizuje się w tematyce wschodniej.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 czerwca

Słyszeliście, że powiedziano: „Oko za oko i ząb za ząb!” A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu.

Dziś w Kościele: poniedziałek XI tydzień zwykły
+ wspomnienie św. brata Alberta Chmielowskiego, zakonnika
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 2 Kor 6,1-10; Ps 98 (97),1bcde. 2-3b.3c-4; Mt 5,38-42.
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -

JAN PAWEŁ II MÓWIŁ DO NAS

Pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II w czerwcu 1979 roku do Polski zmieniła trwale naszą ojczyznę i nas samych. Co wtedy papież chciał nam przekazać? Co zapamiętaliśmy?
+ 2 czerwca: Warszawa - Okęcie i Plac Zwycięstwa (1)
+ 3 czerwca: Warszawa i Gniezno (2)
+ 4 czerwca: Czestochowa (3)
+ 5 czerwca: Czestochowa (4)
+ 6 czerwca: ostatni dzień w Częstochowie i Kraków (5)
+ 7 czerwca: Kalwaria Zebrzydowska, Wadowice, Oświęcim-Brzezinka (6)
+ 8 czerwca: Nowy Targ, Kraków (7)
+ 9 czerwca: Kraków, Nowa Huta, Kraków (8)
+ 10 czerwca: Kraków i pożegnanie z ojczyzną (9)