25 kwietnia
wtorek
Marka, Jaroslawa, Wasyla
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Smog szkodzi układowi krążenia

Ocena: 0
116

Pyłowe i gazowe zanieczyszczenia powietrza tworzące smog szkodzą układowi krążenia, również osób młodych i zdrowych – potwierdzają polskie badania. To zwiększa ryzyko rozwoju miażdżycy naczyń i choroby wieńcowej serca oraz powoduje wzrost liczby zawałów i udarów.

fot. PAP/Jacek Bednarczyk

– Smog szkodzi każdemu układowi organizmu, nie tylko oddechowemu, ale też np. układowi krążenia. Nasze badania wykazały, że na wpływ smogu wrażliwy jest układ krążenia nie tylko osób starszych, mających różne czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, ale też osób młodych, zwłaszcza kobiet – powiedziała PAP dr med. Barbara Jasiewicz-Honkisz z Katedry Chorób Wewnętrznych i Medycyny Wsi Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Szpitala Specjalistycznego im. J Dietla w Krakowie.

Zespół naukowców UJ analizował, jak na śródbłonek naczyń krwionośnych (czyli tkankę wyścielającą naczynia) wpływają dwie składowe smogu, tj. zanieczyszczenia pyłowe – pyły zawieszone PM2,5 i PM10, a także zanieczyszczenia gazowe, takie jak tlenki siarki, dwutlenek i tlenek azotu oraz dwutlenek węgla. Porównywano funkcję naczyń w okresach o różnym stopniu zanieczyszczenia. Badania prowadzono wśród osób zdrowych w wieku 19-45 lat, a dodatkowo wśród osób starszych, u których często występują czynniki ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość.

Czynność śródbłonka oceniano na podstawie zdolności tętnic do rozkurczania się w odpowiedzi na przepływ krwi przywrócony po ciasnym założeniu mankietu od ciśnieniomierza. Wykorzystano w tym celu badanie ultrasonograficzne. – Gdy śródbłonek działa prawidłowo, to po rozluźnieniu mankietu dochodzi do dużego rozkurczu naczynia. Ale jeżeli funkcja śródbłonka jest zaburzona, to rozkurcz jest znacznie mniejszy niż możemy oczekiwać – tłumaczyła dr Jasiewicz-Honkisz.

Okazało się, że naczynia krwionośne zdrowych, młodych osób – zwłaszcza kobiet – są bardzo wrażliwe na negatywny wpływ smogu. Pod wpływem dużych zanieczyszczeń powietrza rozkurczały się one w znacznie mniejszym stopniu niż powinny.

– Składowe smogu, w tym pyły zawieszone, a szczególnie PM2,5 pogarszają czynność śródbłonka naczyń najprawdopodobniej przez to, że wywołują tzw. stres oksydacyjny (nadmiar wolnych rodników, które mogą uszkadzać komórki – PAP), a co za tym idzie, stan zapalny w układzie krwionośnym. To może być niezależnym czynnikiem ryzyka zwiększającym predyspozycje do rozwoju miażdżycy naczyń, a co za tym idzie choroby wieńcowej, zawałów serca czy udarów mózgu – skomentowała dr Jasiewicz-Honkisz.

Potwierdzeniem szkodliwego wpływu smogu na układ krążenia młodych osób są także wcześniejsze badania prowadzone przez studentów Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego pod kierunkiem prof. Tomasza J. Guzika z UJ oraz prof. Andrzeja Wysokińskiego z Lublina, a prezentowane podczas sesji specjalnej Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) w 2015 r. Sfinansowano je z grantu “Generacja Przyszłości” Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Przebadano grupę młodych (wiek 16-22 lata) mieszkańców Krakowa i Lublina. Kraków należy do czołówki najbardziej zanieczyszczonych miast europejskich, natomiast Lublin jest jednym z najmniej zanieczyszczonych miast w Polsce.

– U młodych mieszkańców Krakowa stwierdziliśmy istotnie podwyższone stężenia związków świadczących o rozwoju stanu zapalnego w organizmie, takich jak białko C reaktywne – CRP, które oddziałując bezpośrednio na śródbłonek może powodować upośledzenie funkcji naczyń – powiedział PAP prof. Guzik. Sugeruje to, że wdychanie zanieczyszczonego powietrza, zwłaszcza długotrwałe, sprzyja powstawaniu stanu zapalnego, który jest punktem wyjścia do rozwoju chorób układu krążenia. Co ważne, zanieczyszczenia znacznie bardziej pogarszały funkcję naczyń krwionośnych u osób z nadwagą lub otyłością.

Te wyniki skłoniły naukowców do podjęcia pomiarów funkcji naczyń w okresach znacząco różniących się średnim zanieczyszczeniem powietrza. Okazało się, że w okresach o znacznie przekroczonych normach – zwłaszcza pyłów PM2, 5 – naczynia badanych funkcjonowały gorzej. – Sytuację naszych naczyń krwionośnych w okresie szczególnego zanieczyszczenia można wręcz porównać do sytuacji jak podczas palenia papierosa – skomentował prof. Guzik.

Specjalista przypomniał, że dostępne dane epidemiologiczne wskazują, iż osoby z chorobami sercowo-naczyniowymi są jeszcze bardziej niż ludzie zdrowi wrażliwe na złą jakość powietrza. – Duże badania epidemiologiczne z USA, Chin, Europy, w tym badania polskie, pokazują, iż szereg schorzeń sercowo-naczyniowych ulega zaostrzeniu w okresie znacznego zanieczyszczenia powietrza – przypomniał.

Najczęściej ma to związek z pyłem zawieszonym PM2,5 lub łącznym działaniem pyłów PM2,5 oraz PM10. – Badacze amerykańscy, lokalizując swoje laboratoria przy autostradzie i wykorzystując odpowiednie filtry, dowiedli, że poszczególne elementy zanieczyszczeń powietrza docierają do śródbłonka naczyniowego i zmieniają jego ochronne własności – zaznaczył prof. Guzik.

Pył zawieszony składa się z mieszaniny cząstek stałych pochodzenia organicznego i nieorganicznego, w tym bardzo toksycznych wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, metali ciężkich, dioksyn, furanów.

Stężenia tych pyłów bardzo często są przekroczone w polskich miastach. W ostatni weekend poziom PM10 był przekroczony w wielu miastach w Polsce o 1000 proc. (Rybnik, Kielce) lub 1500 proc. (Częstochowa, Sosnowiec).

– Istnieje wiele danych w literaturze naukowej potwierdzających, iż ostre incydenty naczyniowe (w tym zawały serca i udary mózgu) występują częściej w okresach o zwiększonym zanieczyszczeniu powietrza pyłami. Amerykańscy badacze obliczyli na przykład, że w okresie ostrego narażenia na wysokie stężenie PM2,5 ryzyko poważnych incydentów sercowo-naczyniowych wzrastało nawet o 69 proc, dlatego starania o poprawę jakości powietrza, jakim oddychamy, musi być naszym priorytetem – powiedział prof. Guzik.

Z badań naukowców ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu wynika z kolei, że stan kliniczny pacjentów, którzy trafiają z powodu zawału serca do szpitala w dni o wysokim poziomie zanieczyszczeń tlenkiem węgla, ozonem i tlenkami azotu jest znacznie gorszy niż pacjentów, którzy przyjmowani są w dni o niższym poziomie zanieczyszczeń. Również wyniki inwazyjnego leczenia zawału są najgorsze w dni o najwyższym zanieczyszczeniu.

Zdaniem autorów tego badania, może to mieć związek zarówno ze stanami zapalnymi w organizmie, powodowanymi przez zanieczyszczenia powietrza, jak i z tym, że tlenek węgla wiąże się nieodwracalnie z hemoglobiną, co zaburza transport tlenu we krwi. Związane z tym niedotlenienie również może pogarszać stan chorych.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uważa zanieczyszczenie środowiska za jedną z głównych przyczyn zgonów, której możemy zapobiegać. Oddychanie zanieczyszczonym powietrzem powiązano nie tylko z wyższą śmiertelnością z powodu chorób oddechowych czy układu krążenia, ale też chorób nowotworowych.

Joanna Morga (PAP)

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:
- Reklama -


SALON DZIENNIKARSKI


- Reklama -