23 lipca
poniedziałek
Stwosza, Bogny, Brygidy
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rodzina u steru

Ocena: 0
1411

– Zmierzamy śladami świętych. Każdemu spotkaniu towarzyszy święty i dopasowana tematycznie agapa. Kiedy mówiliśmy o ostatniej wieczerzy, przygotowaliśmy posiłki, jakie wówczas jadano. Furorę zrobił charoset – przysmak ze startych jabłek, daktyli i innych słodkich owoców zmieszanych z winem. Na zajęciach przeważa drama, zabawy, zagadki. Dzieci to kochają. Szukają listów, odgrywają scenki o tym, co święty miał na myśli albo co powiedział. Robiliśmy też wspólne zielniki, a nawet warsztaty z bandażowania – na spotkaniu z Matką Teresą z Kalkuty, było też wspólne eksperymentowanie ze św. Andrzejem, co podważyło istnienie magii w dziecięcych oczach. Jedna z mam trzy noce przygotowywała pokazy, udowadniające, że niezwykłe efekty to skutek odpowiedniego wykorzystania zjawisk fizycznych. Widzimy jak święci nas prowadzą – opowiada Magda.

Postać Matki Teresy zainspirowała ich do włączenia się w działania na rzecz podopiecznych w Domu Matysiaków. – Kolędowaliśmy w tym domu, a przed Wielkanocą dzieci razem ze starszymi wykonywały palmy. Praca zespołowa daje dużo radości – opowiada Magda. Spotkania połączone są z zabawą. Wspólnota świetnie bawiła się na balu karnawałowym „Śladami jaskiniowców”.

Trzy razy w roku dla całej parafii Nawrócenia św. Pawła na Grochowie Projekt Rodzina organizuje wieczory chwały i uwielbienia. – Ostatni wieczór był wspomnieniem błogosławionych małżonków Quattrocchich. Małżonkowie z naszej wspólnoty spontanicznie do mikrofonu dziękowali sobie nawzajem za piękne chwile wspólnego życia, wracając wspomnieniami do pierwszych spotkań. I byli zaskoczeni wyznaniami, którymi wcześniej się nie dzielili – opowiada Katarzyna.

Raz w miesiącu rodziny zbierają się na Mszy Świętej z udziałem dzieci. Dzieci nauczyły się pięknej modlitwy spontanicznej. – Są urocze i rozbrajające w swoich wezwaniach: „Proszę Cię, Panie Jezu, żebym więcej nie zazdrościła koleżankom, kiedy dostaną lepszą ocenę”. Ta dziecięca szczerość otwiera nas, dorosłych, na modlitwę – mówi Katarzyna.

Potrzeby dzieci rosną i zaczęły domagać się utworzenia zespołu. – Były już na muzycznym przeglądzie, ale wcześniej przygotowaliśmy je odpowiednio: „Świetnie, że jedziemy, ale nie musimy wygrać. To nie jest najważniejsze”. Akurat wtedy przerabialiśmy pedagogikę św. Jana Bosko, mówiliśmy o świętości opartej na dwóch filarach: radości i sumiennym wypełnianiu obowiązków – opowiada Magda. Po czterech latach istnienia Projekt Rodzina ma dziecięcy zespół teatralny.

 

Naleśniki i uwielbienie

– Lubię tu przychodzić, bo mam dużo przyjaciół. Kiedyś w czapkach zwierząt szukaliśmy listów, w których było napisane, co mówi do nas św. Jan Bosko. Mogę tu śpiewać dla Pana Boga i Maryi. Podoba mi się, jak wszyscy razem się modlimy. Mogę wtedy rozmawiać z Maryją – mówi siedmioletni Piotrek Zembrzuski.

– Lubię swoją wspólnotę, ponieważ spotykam się tu z przyjaciółmi. Rozwijam swoje talenty dla Pana Boga. Jest fajna atmosfera, mogę być sobą. Pamiętam, jak mieliśmy konkurs na jedzenie naleśników na czas. To było super! Podobały mi się eksperymenty i to, jak pisaliśmy list do Pana Boga – wymienia dziewięcioletni Wojtek Zembrzuski.

Michasia Janowska, lat dziewięć, zwraca uwagę na relacje z rówieśnikami. – We wspólnocie mam prawdziwych przyjaciół, z którymi uczę się uwielbiać Pana Jezusa śpiewem. No i super, że jestem tam z rodzicami i z braćmi. I jeszcze rodzice uczą nas takiej modlitwy, że mówię do Pana Jezusa, co czuję i co chcę i wiem, że On mnie słyszy. Ostatnio modliliśmy się za naszego braciszka, który miał gorączkę i kaszel i na drugi dzień Franio już nie gorączkował – mówi Michasia. – Chodzę na wspólnotę, bo to lubi Pan Jezus – dodaje jej pięcioletni brat Mikołaj.

Ojcowie razem z dziećmi
uczą się odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła.

– Ta wspólnota rozwija wszystkie osoby w naszych rodzinach – podkreślają Katarzyna i Magda. – Ojcowie uczą się odpowiedzialności za wspólnotę Kościoła, począwszy od podejmowania najprostszych zadań, jak ustawianie krzeseł czy rozłożenie dywanu. Ważne, żebyśmy organizowali się całymi rodzinami, żeby tata był obecny, prowadził dziecko za rękę – mówi Magda.

– Zawsze byłem blisko Kościoła, służyłem jako ministrant. Chciałem, żeby moje dzieci były podobnie kształtowane. Ta wspólnota pomaga mnie i dzieciom wzrastać razem – mówi Mariusz Janowski o zaletach Projektu Rodzina.

Mimo konsumpcyjnego stylu życia ludzie mają w sobie potrzebę duchowości.

– Jesteśmy otwarci i zapraszamy do nas, ale też zachęcamy do tworzenia takich grup, w czym możemy pomóc. Na początek wystarczy mała salka, trzy, cztery rodziny. Nie potrzeba szczególnych charyzmatów. Jesteśmy zwyczajnymi ludźmi – mówi Katarzyna.

– Poprzez wspólną modlitwę doświadczamy w życiu codziennym wielu łask, wewnętrznego pokoju. I widzimy, jak wzmacniają się nasze rodziny – podsumowuje Magda.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

 

Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI