10 lipca
piątek
Sylwany, Witalisa, Antoniego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Rodzina sama w domu

Ocena: 0
646

Jednym ze skutków zamknięcia rodzin w domach podczas stanu wojennego był wyż demograficzny. Czy można się go spodziewać także po pandemii koronawirusa?

fot.pixabay.com/CC0

To jest tak naprawdę pytanie o kondycję polskiej rodziny w trudnej sytuacji, w jakiej postawiło nas zagrożenie epidemiologiczne i konieczność izolacji ograniczonej do najbliższej rodziny.

 


PATCHWORKI I SINGLE

W monitoringu rodzinnym, który Fundacja Mamy i Taty prowadzi od dwóch miesięcy, na częstsze uprawianie seksu wskazuje tylko 5 proc. badanych. Czy świadczy to o tym, że i bez pandemii małżonkowie wiedzą, jak korzystać z bliskości, czy może odwrotnie – po przebywaniu razem 24 godziny na dobę ostatnie, o czym myślą, to dzielenie łoża? – Na to pytanie odpowiedź przyjdzie za kilka miesięcy – komentuje z przymrużeniem oka prezes Fundacji Marek Grabowski.

Mniej wątpliwości dostarczają inne części badania, odzwierciedlające nasze odczucia względem izolacji, restrykcji i związanych z tym utrudnień w rodzinach. W Chinach, gdzie epidemia już wygasa, odnotowuje się wzrost rozwodów i przemocy domowej. – U nas za wcześnie na takie wnioski – mówi Marek Grabowski. – W obu seriach naszych badań widać, że rzeczywiście pandemia wydobywa na wierzch podskórne dotychczas konflikty w rodzinach. Z drugiej strony społeczeństwo czuje, że gdzie rodzina trzyma się razem, tam przejście przez pandemię jest prostsze. Mechanizmy rodzinne powoli „naoliwiają się” do funkcjonowania w nowej, nie do końca normalnej rzeczywistości.

Co ciekawe, za konflikty rodzinne i problemy wychowawcze obecną sytuację odpowiedzialnością obarcza zaledwie – odpowiednio – 6 i 4 proc. To zastanawiające o tyle, że gdy rząd ogłosił zamknięcie placówek opiekuńczo-wychowawczych i edukacyjnych, podniosły się głosy oburzenia, że oto cały ciężar opieki nad dziećmi (własnymi!) spada na rodziców. Widać jednak, że głosy te były w mniejszości; reszta dostrzegła w tym spełnianie swojego obowiązku, a część być może nawet szansę lepszego poznania rodziny. Nagle niektórzy rodzice poznali imiona przyjaciół swoich dzieci, dowiedzieli się, czego te obecnie się uczą, czego potrzebują – nie tylko w sytuacji epidemii, ale w ogóle. Okazało się, że dziecko, zamiast biegać z zajęć na zajęcia, woli pobyć w domu, i nie oznacza to, że będzie od tego mniej rozwinięte.

Marek Grabowski zauważa, że w mediach nie słyszy się już tak dużo o singlach i tworach patchworkowych. – Tak zwane rodziny patchworkowe to rzadko zgrane komuny, a w obliczu pandemii ich członkowie musieli zdecydować, który związek i które dzieci są dla nich ważniejsze. Okazało się też, że bycie „koronasinglem” w czasie epidemii nie niesie tyle korzyści, co bycie w rodzinie. Jeśli nawet pojedyncze rodziny stracą na pandemii i rozpadną się szybciej niż bez niej, w społecznym rozrachunku wizerunek rodziny zyskuje.

 


OSTRE RYSY RELACJI

Lepiej zdają się też radzić sobie rodziny z dwójką i więcej dzieci. – Tam braki towarzyskie uzupełnia rodzeństwo – mówi Marek Grabowski. – Starsze dzieci pomagają młodszym w lekcjach, a młodsze starszym dostarczą „rozrywki”.

W wielu rodzinach rodzice prowadzą regularny nauczanie domowe pod dyktando nauczycielskich wskazówek z Librusa. Dopiero po południu siadają do własnej pracy, ale i z tego mogą być pożytki. Zaglądające przez ramię programującemu tacie dzieci znajomych doprowadziły do tego, że wtajemniczył on je w arkana programowania. Ośmiolatka i czterolatek odkryli nowe zainteresowanie. Jedenastoletnia koleżanka mojej córki po półtoragodzinnym spacerze z tatą dokonała odkrycia: „Z tobą można naprawdę fajnie pogadać!”.

Nie we wszystkich rodzinach spełniają się więc wieszczenia naszej najświeższej noblistki na portalu Oko.press, że w czasie pandemicznej izolacji dzieci denerwują, małżonka nie da się znieść, a pracy tak naprawdę nienawidzimy. W badaniach Ipsos dla tego samego portalu jeszcze pod koniec kwietnia, czyli w czasie największych restrykcji, wyszło, że relacje w rodzinach przesunęły się w kierunku wzajemnej troski, odżycia miłości i serdeczności oraz odkrywania siebie na nowo. O znudzeniu, koszmarze i konfliktach wspominało zaledwie 5-6 proc. badanych.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 10 lipca

Piątek, XIV Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Oto Ja was posyłam jak owce między wilki
+ Czytania liturgiczne (rok A, II): Oz 14,2-10; Ps 51,3-4.8-9.12-14.17; Mt 10,16-23
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy


- Reklama -


Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter