17 listopada
niedziela
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pułapki globalizacji

Ocena: 0
9333
– Owszem, potrzebujemy zbioru respektowanych przez wszystkich praw człowieka. Jednak terminowi „prawa człowieka” nie można dzisiaj ufać. To wielki problem dzisiejszego świata – mówi Marguerite Peeters, dyrektor brukselskiego Instytutu na rzecz Dynamiki Dialogu Międzykulturowego, w rozmowie z Radkiem Molendą.
Jakie obawy, a jakie nadzieje winniśmy wiązać z globalizacją? Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate pisze, że a priori nie jest ona ani dobra, ani zła…

Globalizacja jest zjawiskiem tak starym jak sama ludzkość, wciąż rozwijającym się w historii. Problem w tym, że od 30 lat globalizacja nieustannie przyspiesza, doprowadzając do swoistej rewolucji kulturowej, która obecnie sięga punktu schyłkowego, bez precedensu w dziejach cywilizacji Zachodu, do dekadencji moralnej i politycznej, do zeświecczenia. I – patrząc realnie – globalizacja sprawia, że inne kultury, konfrontując się ze światem zachodnim, zatracają swój charakter. Także te kultury zaczyna dotykać dekadencja Zachodu.

Ale globalizacja może także posłużyć do tendencji odwrotnej – wymiany kulturowej i przede wszystkim do rozprzestrzeniania się cywilizacji miłości. Bóg ma swój projekt dla człowieka realizowany w historii świata – i diabeł ma swój. Tak więc wszystko zależy od tego, do realizacji którego projektu globalizację wykorzystamy. Dlatego tak ważna jest aktywna postawa chrześcijan wobec globalizacji i ich świadectwo.


W swojej książce „Globalizacja zachodniej rewolucji kulturowej. Kluczowe pojęcia, mechanizmy działania” koncentruje się Pani jednak na zagrożeniach, jakie niesie „nowa etyka globalna”. Czyli globalizację lepiej wykorzystują przeciwnicy Boga?


To prawda, że rewolucja feministyczna, seksualna, mówiąc ogólnie „kulturowa”, która swój przełom miała w 1968 roku, ale od tamtego czasu jeszcze przyspieszyła, osiągnęła większość swoich celów. Wypromowała ją zachodnia inteligencja tak, że w efekcie możemy mówić o „nowej etyce”. Postmodernizm rozwinął się bardzo na Zachodzie, przeniknął strukturę tamtejszych społeczeństw i z wolna, ale nieubłaganie staje się częścią kultury światowej. Jego przedstawiciele stali się dysydentami w ONZ, która od lat 60. do lat 90. de facto była światowym rządem. Ci specjaliści od zachodniej rewolucji ustanowili nowe normy polityki światowej, oparte na konsensusie czy też konformizmie, które uznano za wartości nadrzędne. Ta ogólnoświatowa zgoda tworzona była na dziewięciu wielkich konferencjach międzynarodowych organizowanych przez ONZ w latach 1990-96.


Co się wtedy dokonywało?

Dla przykładu: na tzw. Konferencji Ludnościowej w Kairze w 1994 roku niemal wszystkie zagadnienia dotyczące rewolucji seksualnej z jawną polityką proaborcyjną na czele stały się zasadami normatywnymi dla zdrowia, prawa, seksualności czy prokreacji. Konferencja, posługując się wzniosłymi hasłami, posłużyła do wypracowania w tych właśnie kwestiach konsensusu.

Inny przykład: w Polsce coraz więcej mówi się o ideologii gender, dla której – w imię działań na rzecz równości i zwiększenia udziału kobiet w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym – starano się o konsensus w czasie Konferencji Pekińskiej w 1995 roku.


Jesteśmy w Polsce skazani na złe skutki globalizacji?

Raczej tak. Te skutki przyjdą, jeśli już nie przychodzą. Nie sposób temu zapobiec. Globalizację zachodniej rewolucji kulturowej przynoszą media, głównie internet, które są poza wszelką kontrolą. Konfrontują młodych ludzi z trendami „nowej etyki światowej”, bardzo napastliwymi, pełnymi przemocy, które odciągają nas od więzi z rodzicami i z innymi ludźmi. Także edukacja zaadaptowała nowe znaczenia, terminy charakterystyczne dla tej nowej rewolucji kulturowej.


A może szansą dla Polski jest nasze opóźnienie w stosunku do Zachodu?

To szansa, ale i niebezpieczeństwo. Hiszpania swoją „rewolucję ‘68” miała 20 lat później, ale była to rewolucja o wiele bardziej drastyczna, szybsza i radykalniejsza. Być może z powodu komunizmu poznaliście tę rewolucję później, ale to nie znaczy, że nie spotka was to, co Hiszpanów. Musicie być ostrożni, czujni.


W Polsce wraca kwestia przyjęcia Karty Praw Podstawowych, od której Polska odżegnała się, przyjmując w 2007 roku Traktat Lizboński wraz z protokołem brytyjskim. Jak Pani ocenia Kartę?

Operuje się w niej szczytnymi hasłami, ale trzeba być realistą – prawa człowieka są dziś celowo i fałszywie reinterpretowane, wręcz ze sobą sprzeczne.

W 1948 roku ONZ uchwaliła Powszechną Deklarację Praw Człowieka, której interpretacja jest zgodna z etyką i tradycją judeochrześcijańską. Okazało się jednak, że protagoniści zachodniej rewolucji seksualnej, feministycznej i kulturowej chcieli innych, swoich praw człowieka. Zaczęli je promować i domagać się konsensusu wobec prawa do aborcji, refundowanej antykoncepcji i in vitro, prawa do eutanazji, praw dla homoseksualistów itd. Te postulaty pojawiły się już po 1948 roku; mają swoją historię, wydają się w tym sensie naturalne i słuszne. Jednak w ujęciu nowej etyki globalnej pojęcie „prawa człowieka” stało się ambiwalentne. Owszem, potrzebujemy zbioru respektowanych przez wszystkich praw człowieka. Jednak terminowi „prawa człowieka” nie można dziś ufać. To wielki problem dzisiejszego świata.


PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

NIEDZIELNY DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 17 XI

Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie.
Dziś w Kościele:
niedziela XXXIII tygodnia zwykłego
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Ml 3,19-20a; Ps 98 (97),5-9; 2Tes 3,7-12; Łk 21,5-19
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ Komentarz tygodnika Idziemy

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -