9 kwietnia
czwartek
Marii, Dymitra, Heliodora
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Powstańcy czasu pokoju

Ocena: 0
742

Ta nagroda bardziej niż laureatom potrzebna jest nam – ludziom z ich otoczenia: przywraca wiarę w dobro i altruizm, zachęca do naśladowania. Rozejrzyjmy się, na pewno znamy kogoś, kogo można do niej nominować.

fot. archiwum MPW

Paweł Grabowski jest lekarzem. Kilka lat temu pracę w Warszawie zamienił na służbę chorym w podlaskich wioskach w ramach założonego przez siebie Hospicjum Domowego Proroka Eliasza w Nowej Woli. – Z naszymi lekarzami, pielęgniarkami, fizjoterapeutami i wolontariuszami robimy rzeczy do granic możliwości potrzebne i do granic możliwości trudne – przyznaje. – Dziś ludzie szukają wygodnego życia, łatwej pracy za duże pieniądze, najlepiej blisko domu. A my godzinę lub dłużej dojeżdżamy do pacjenta, by uśmierzyć jego ból, ale także z nim pobyć; najczęściej to ludzie żyjący samotnie.

Heroizmem można nazwać taką pracę, bez kontraktu z NFZ, wyłącznie z datków – a tak hospicjum funkcjonowało pierwszych pięć lat. Teraz kontrakt już jest, ale i tak 2/3 pacjentów nie jest objętych dofinansowaniem, NFZ przydziela je bowiem chorującym terminalnie tylko na wybrane jednostki chorobowe. – Mimo wszystko warto; cieszy widok ludzi, których życie bez bólu nabiera pełni – mówi lekarz.

Wręczana od ośmiu lat przez Muzeum Powstania Warszawskiego Nagroda im. Jana Rodowicza „Anody” zaskoczyła go i choć sprawiła mu przyjemność, to przyznaje, że przydałoby się więcej wsparcia dla tych, którzy zajmują się mieszkającymi na wyludnionych wioseczkach umierającymi starcami, ale i młodymi nieuleczalnie chorymi; do których PKS dojeżdża raz na kilka dni, a sklep obwoźny wcale, nie mówiąc o dostępie do stacjonarnego. Ubywa zapaleńców, którzy zajmują się nimi za liche wynagrodzenie. – Może powstałaby Rodzina Nagrody „Anody”, w ramach której byśmy się spotykali i nawzajem od siebie czerpali, by dalej móc dawać? – proponuje Paweł Grabowski.

Członkowie tej rodziny są w różnym wieku, pochodzą z różnych środowisk, w życiu robią najróżniejsze rzeczy, ale mają wspólny gen: dostrzeganie drugiego człowieka. Pomysłodawcy nagrody nazywają ich „powstańcami czasu pokoju”. – Kapituła zawsze ma problem z wyłonieniem laureatów spośród 80-100 kandydatów, bo wszyscy są fenomenalni – mówi Jan Rodowicz, stryjeczny bratanek patrona nagrody. – Dlatego nagrodę przyznajemy w trzech kategoriach: całokształt dokonań, akcja społeczna i wyjątkowy czyn. Jej ideą jest, by ludzie w swoim środowisku zauważyli społeczników, bo nie zawsze dostrzegane są ich altruistyczne intencje.

Jan Rodowicz zapamiętał Ewę Gawryś, która w czasach wysokiego bezrobocia nie załamała się, ale założyła osiedlową świetlicę, do której zaprosiła okoliczną młodzież i – co nie mniej ważne – znalazła naśladowców. – „Anoda” zawsze myślał o innych, pomagał im, czuł się odpowiedzialny za drugiego człowieka, a przy tym robił to metodycznie – mówi Jan Rodowicz. – Przełożyło się to na akcje Szarych Szeregów, które zawsze perfekcyjnie przygotowywał. Jego zorganizowanie, metodyczność i nastawienie na drugiego człowieka promujemy w laureatach nagrody, a wszystkim innym stawiamy za wzór.

W kapitule zasiadają m.in. szef GOPR i były oficer GROM, którzy pomagają rozstrzygnąć sytuacje bohaterstwa, które nie powinno przekraczać pewnych granic. – Ono także musi być profesjonalne i nie narażać innych – mówi Jan Rodowicz. – Pamiętam dwunastoletniego Maurycego Kuleszę: udzielił profesjonalnej pomocy starszemu, zakrwawionemu mężczyźnie, który zasłabł. Jeżdżąc na rowerze, zawsze ma przy sobie apteczkę. Na tym jego profesjonalizm się jednak nie skończył: po opatrzeniu rany wezwał pomocnika. Okazało się, że pomógł cierpiącemu na chorobę Alzheimera osiemdziesięciolatkowi, którego od paru godzin poszukiwała rodzina.

W poprzedniej edycji wyróżnienie zdobył m.in. 24-letni Adrian Beściak, który w ramach akcji „The Best Trip. W drodze po pomoc” podróżuje na wózku inwalidzkim po Europie i zbiera pieniądze na cele charytatywne. Wyróżniono też Mirosławę Gruszczyk, która przyjęła pod swój dach nieznajome siostry z Ukrainy poszkodowane w wypadku samochodowym i opiekowała się nimi przez pół roku. Nominowany do nagrody Bogusław Magrel, alpinista z Żor, zrezygnował ze zdobycia szczytu Pik Pobiedy (7439 m), by z narażeniem życia ratować rosyjskich alpinistów porwanych przez lawinę. Siostra Michaela Rak zorganizowała od podstaw pierwsze stacjonarne hospicjum na Litwie. Wśród nominowanych był także Janusz Wardak, współzałożyciel i moderator Akademii Familijnej. Jak widać, nie brakuje w życiu okazji otworzenia się na drugiego człowieka.

– Powstańcy, jak mój stryj, nie byli straceńcami – mówi Jan Rodowicz. – Oni walczyli o wolność i godność. Jeśli idea Nagrody „Anody” się upowszechni, upowszechnią się także wzorce postaw godnych naśladowania. Ta nagroda rodzi dobro.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

- Reklama -
- Reklama -

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 9 kwietnia


Daję wam przykazanie nowe, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem.

Dziś w Kościele: Wielki Czwartek
Czytania liturgiczne (rok A, II): Wj 12,1-8.11-14; Ps 116B,12-13.15-18; 1 Kor 11,23-26; J 13,34
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań
+ "Ziarna Słowa" Jana Pawła II

E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy

- Reklama -

- Reklama -

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter