18 grudnia
wtorek
Gracjana, Bogusława, Laurencji
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Porno to nie zabawa

Ocena: 0
612

Gdy Stefanowi popsuł się samochód, poszedł do domu odprężyć się przy filmach pornograficznych. Tak nauczył się odreagowywać stres. Ma 33 lata, treści pornograficzne ogląda od 12. roku życia.

Stefan jest prawnikiem. Podjął terapię, bo zdiagnozowano u niego uzależnienie od pornografii. Ogląda porno w Internecie masturbując się, uprawia seks przez telefon z użyciem kamery internetowej, wysyła swoje intymne zdjęcia, umawia się z przypadkowymi partnerkami, podgląda sąsiadkę, uprawia seks w miejscach publicznych. Podnieca go brutalność i wulgarność. Pociągają go pięćdziesięciolatki, ale ma kontakty seksualne także z piętnastolatkami. Zaniedbuje obowiązki służbowe. – Jest wycofany, małomówny, nie znosi poznawać nowych ludzi – mówi seksuolog Bogdan Stelmach, jego terapeuta. – Terapię jednak przerwał.

 

Randka ze świerszczykiem

Robert miał więcej szczęścia, czy bardziej świadomych rodziców. Ma dziś 19 lat. Przyszedł do Bogdana Stelmacha jako szesnastolatek z zawrotami głowy, zaburzeniami pamięci i widzenia, niemającymi potwierdzenia w badaniach somatycznych. Przyprowadzili go rodzice, którzy przyłapali go na masturbacji przy filmie pornograficznym. – Pierwszy kontakt z tego typu treściami miał jako dziesieciolatek, dwa lata później oglądał je regularnie, a od 16. roku życia – codziennie. Zmęczony i nieprzygotowany szedł do szkoły, miał zaburzoną percepcję i pamięć, przestał się uczyć, popadł w konflikt z nauczycielami, wagarował. Stał się samotnikiem, nie wychodził z domu – mówi Bogdan Stelmach, który wyciągał go z tego 3,5 roku. – Terapia zakończyła się pozytywnie, rodzice umieli stawiać mu granice. Teraz ma już narzeczoną.

Mówimy tu o nadużywaniu przez dzieci pornografii. A problemem jest już samo jej używanie i dostępność. „Jak dziecko zobaczy sobie akt seksualny w telewizji, nic mu się nie stanie. Nie odmawiajmy mu przyjemności rozwoju seksualnego” – słychać czasem. – Złoszczę się na taką postawę – mówi Bogdan Stelmach – bo wiem, do jakich cierpień może prowadzić taki jeden „niewinny” raz.

 

Czytaj dalej w e-wydaniu lub wydaniu papierowym
Idziemy nr 49 (687), 9 grudnia 2018 r.
Artykuł w całości ukaże się na stronie po 26 grudnia 2018 r.

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

 

Najwyżej oceniane artykuły



Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -