21 września
piątek
Jonasza, Mateusza, Hipolita
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pomoc czy deprawacja?

Ocena: 0
1881

Zagrożenie dzieci wulgarną edukacją seksualną zmalało, ale wcale nie minęło. W lutym feministki spod czarnych parasolek, wsparte przez grupę posłów opozycji, przedstawiły w sejmie projekt ustawy wdrażającej obowiązkowe zajęcia z edukacji seksualnej od piątego roku życia.

fot. PAP/EPA/Patrick Huerlimann

W punkcie szóstym projekt przewiduje wprowadzenie do programów nauczania w klasach 0-3 przedmiotu przygotowanie do życia w rodzinie i w społeczeństwie w wymiarze nie mniej niż godzina lekcyjna tygodniowo. Od klasy czwartej przybyłaby także nie mniej niż godzina tygodniowo przedmiotu wiedza o seksualności człowieka. Dzieci od piątego roku życia zaznajamiałyby się z budową anatomiczną człowieka, bronieniem się przed przemocą oraz podstawowymi koncepcjami dotyczącymi różnorodności społecznej i tolerancji, a także – co nas najbardziej tu interesuje – „edukacją równościową”. Starsze dzieci uświadamiane miałyby być na temat seksualności człowieka i praw reprodukcyjnych, w tym: metod i środków zapobiegania ciąży oraz sposobów zabezpieczania się przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Według wnioskodawców – posłów z Nowoczesnej, PSL i Unii Europejskich Demokratów – uczyć mogłyby osoby z przygotowaniem pedagogicznym po studiach wyższych, których zakres obejmował wspomniane zagadnienia.

Według Instytutu na Rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, który w ostatnich 10 miesiącach sprawdził sytuację w 500 szkołach, wiele organizacji zapraszanych do pracy z uczniami prowadziło zajęcia z edukacji seksualnej bez zgody rodziców. „Działania antydyskryminacyjne” były często były instrumentalnie wykorzystywane przez aktywistów lobby homoseksualnego.

Poniżej przytaczamy list psycholog klinicznej, a prywatnie matki dorosłego geja, w którym uzasadnia ona, dlaczego „edukacja antydyskryminacyjna” jest szkodliwa dla osób o orientacji zarówno homoseksualnej, jak i heteroseksualnej.
 

Orientacja omija prawdę

Jako matka geja stanowczo przeciwstawiam się wprowadzeniu tzw. edukacji antydyskryminacyjnej do szkół. Jako psycholog kliniczny twierdzę, że jest to pseudowiedza, niepoparta prawdą naukową, biologiczną czy psychologiczną.

Zachęca ona m.in. do swobodnego kształtowania preferencji seksualnych. Jako ta, która wychowała osobę homoseksualną, wiem, że o takim kształtowaniu nie ma mowy. Wielu gejów nie chciało nimi być, a nie są w stanie od tego uciec – wskutek zaszczepianego im myślenia o swobodnym kształtowaniu preferencji nie dostaną pomocy i wsparcia opartego na prawdzie. Jako specjalista dodam, że sami psychologowie i seksuolodzy nie są zgodni co do determinant orientacji seksualnych. Jak więc jasno o nich nauczać?

Chronimy geja nie dlatego, że jest gejem,
ale dlatego, że jest dla nas cenny jako człowiek.

Przy okazji reszta młodzieży dostanie zielone światło do eksperymentów seksualnych, z których być może już nigdy nie wrócą. W słowie „swobodne kształtowanie” istnieje bowiem oferta: „spróbuj wszystkiego”. Dodatkowo zachodnia seksuologia wysunęła ostatnio propozycję wyróżnienia orientacji autoerotycznej, aseksualnej i pornograficznej, która jako bzdura jawi się nawet laikowi. Nie ma powodu, aby szkoła stała się miejscem dla takich dywagacji.

Tymczasem prawda biologiczna i psychologiczna mówiąca o tym, co determinuje bycie gejem, nie narusza niczyjej godności – przeciwnie: pozwala rozumieć siebie.
 

Nie szkoła, ale poradnia

W imię czego chronić mamy środowiska LGBT, a innej młodzieży już nie? Nie ma i nie będzie paragrafu na ściganie dyskryminacji osób otyłych czy chodzących w gorszych ciuchach. Ochrona przed przemocą fizyczną lub psychiczną w szkole należy się każdemu. Aktywiści LGBT lubią powtarzać, że nie ma miejsca w szkole dla homofobii. A ja mówię: każdy ma prawo nie akceptować homoseksualizmu, ale nie wolno mu z tego tytułu nikogo dotknąć palcem. Każdy ma prawo do poglądów i chronienia swoich granic. Jako mama geja twierdzę, że chronimy geja nie dlatego, że jest gejem, ale dlatego, że jest dla nas cenny jako człowiek.

Miejscem wsparcia do osób LGBT, tak jak dla zmagających się z depresją, alkoholizmem, autyzmem, nie powinna być szkoła, ale poradnia terapeutyczna. Sama tzw. edukacja antydyskryminacyjna to typowe działanie zastępcze, uspokajające sumienie. Tymczasem to przerzucenie odpowiedzialności za osoby wymagające troski na ich kolegów. Jako psycholog kliniczny wiem, że sama edukacja nie zmienia utrwalonych postaw, nawyków czy trudności emocjonalnych.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI