21 listopada
czwartek
Alberta, Janusza, Konrada
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Piję, i co mi zrobicie?

Ocena: 0
678

Na parkowych ławkach i trawnikach roi się od pijących alkohol – od nastolatków po panie i panów w słusznym wieku. Czy jest na to rada?

fot. Monika Odrobińska/Idziemy

Znowelizowana w 2018 r. ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi z 1982 r. rozszerzyła zakaz picia alkoholu z placów, parków i ulic na wszystkie miejsca publiczne, z wyjątkiem miejsc do tego przeznaczonych, np. ogródków restauracyjnych i kawiarnianych. Ustawa zezwala gminom na ustalanie miejsc publicznych, w których zakaz nie obowiązuje. W Warszawie są to tylko bulwary wiślane i plaża Poniatówka. Mimo to w czasie spacerku po Polu Mokotowskim czy w parku Morskie Oko miniemy wiele grupek ludzi pociągających z puszek i butelek, które potem walają się po ulicy.


 

PRAWO I OBYWATEL

Ci, którym takie zachowania przeszkadzają, mają za sobą prawo. – Należy wezwać straż miejską – mówi Jerzy Jabraszko z biura prasowego stołecznej straży miejskiej. – Trzeba jednak liczyć się z tym, że nie każde takie wezwanie potraktowane będzie priorytetowo: czym innym jest „grzeczne” picie na ławeczce, a czym innym libacja w parku. W sytuacji zagrożenia życia patrol ma obowiązek zjawić się w ciągu 20 minut, w innym przypadku czas ten może się wydłużyć, dlatego kiedy patrol nadjedzie, biesiadników może już nie być.

Jeśli stróżom prawa uda się dotrzeć na miejsce i na czas, mandat 100 zł wręczą zarówno tym, którzy faktycznie piją, jak i tym, którzy usiłują spożyć alkohol, czyli np. trzymają w ręku butelkę z piwem. W świetle przepisów może im być ona odebrana. Jeśli popijają z pojemnika owiniętego w torebkę papierową, strażnicy mają prawo poprosić o pokazanie jej zawartości. Jeśli delikwent odmawia, wzywana jest policja.

Od 1 lipca do 11 sierpnia tego roku w sprawie picia pod chmurką stołeczni strażnicy wezwani zostali 241 razy. W 116 przypadkach wezwanie się nie potwierdziło, bo hałasujący nie pili albo pijących już nie było. W dziewięciu przypadkach strażnicy udzielili pouczeń, tyle samo wystawili mandatów, a 24 razy wystosowali ostrzeżenia. – Nie jesteśmy w stanie postawić strażnika na każdym rogu ulicy, ale liczymy na wsparcie obywateli – mówi Jerzy Jabraszko. – Gdyby ludzie na każdy przypadek takiego łamania prawa reagowali wezwaniem straży miejskiej czy policji, wielu popijających w miejscach niedozwolonych by się do tego zniechęciło. Brak reakcji rodzi poczucie bezkarności.

Ustawa mówi, że jeśli w ciągu sześciu miesięcy w miejscu sprzedaży lub jego okolicy co najmniej dwukrotnie dojdzie do zakłócenia porządku publicznego, takiemu punktowi na dwa lata zostanie cofnięta koncesja, o ile prowadzący punkt sam nie powiadomi organów porządkowych. Prawo jest dobre, ale jak mówi prof. Krzysztof Wojcieszek, jest mało respektowane. – Znam przypadek sprzedaży alkoholu nieletniemu, który potem targnął się na swoje życie. Sprawę umorzono – mówi profesor. Zdarza się też, że sprzedawca żąda dowodu osobistego, a inni klienci bronią małolata lub sami dla niego alkohol kupują, albo odwrotnie: klient sam wymusza na sprzedawcy żądania od małoletniego dowodu.

Sytuacja znacznie się za to poprawiła w kwestii zgromadzeń typu pikniki rodzinne. Pozwolenie na sprzedaż i spożycie alkoholu obowiązuje tam w wyznaczonych strefach.

 


PO SZKOLE NA FLSZKĘ

Prawo nie reguluje liczby punktów dystrybucji alkoholu – tu działa ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Limitowane są zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Maksymalną liczbę zezwoleń ustala rada gminy w drodze uchwał. Jak podaje Marta Plasota z biura prasowego Urzędu Miasta st. Warszawy, w marcu tego roku rada miasta uchwaliła limit prawie 16 tys. pozwoleń zarówno w sklepach, jak i w gastronomii: 6 tys. na sprzedaż alkoholu do 4,5 proc. i piwa, 5,5 tys. na alkohol od 4,5 do 18 proc. (z wyjątkiem piwa) i 4,5 tys. na alkohol powyżej 18 proc.

W stolicy zezwolenia wydaje prezydent miasta. Ich limit nie jest ustalany w przeliczeniu na liczbę mieszkańców. Szacuje się jednak, że w Polsce jeden punkt dystrybucji alkoholu przypada na trzystu mieszkańców. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by nie było to mniej niż 1-1,5 tys. osób. Do najbliższego takiego punktu mamy statystycznie zaledwie 350 metrów. W Warszawie jest blisko 6 tys. punktów, w których można zaopatrzyć się w alkohol. Oprócz ustalonej na minimum 50 metrów odległości od szkół i kościołów nie ma ograniczeń co do zagęszczenia ich występowania na terenie miasta.

Na granicy warszawskich dzielnic Wola i Centrum, gdzie mieszkam, uczniowie pobliskiej podstawówki w promieniu od 140 do 500 metrów miną co najmniej 12 sklepów z alkoholem. W okolicach tych sklepów, na skwerkach, pod trzepakami napotkają podchmielonych konsumentów. Ci na próbę zwrócenia uwagi, że zachowują się w sposób niedozwolony, odpowiadają: „U siebie jestem”.

Zakaz rozprowadzania alkoholu w odległości mniejszej niż 50 metrów nie dotyczy już w Warszawie np. przedszkoli i żłobków. Są w mieście miejsca wręcz usiane różnymi „pogotowiami alkoholowymi” i „światami alkoholi”. W drodze do przedszkola dzieci widzą efekty nocnego spożycia: butelki, odchody. Dozorcy nie nadążają ze sprzątaniem, straż miejska przyjedzie i odjedzie, spółdzielnia umywa ręce, a urzędnicy je zacierają na myśl o zysku z kolejnych pozwoleń na sprzedaż alkoholu. Ich limit wszak ustalają sami.

Gminy mają obowiązek prowadzenia programów profilaktyki problemów związanych z alkoholem. Jednak co dzieci usłyszą w czasie szkolnych pogadanek, po wyjściu ze szkoły zniweczy widok skwerków z pijakami.

Z każdym rokiem Polacy piją coraz więcej. W 2018 r. na jednego obywatela przypadło 12 litrów czystego alkoholu. Według WHO, powyżej tej granicy zaczyna się proces degradacji społecznej. Każdy więc powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, jak reaguje na picie pod chmurką.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Absolwentka polonistyki i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, mężatka, matka dwóch córek. W "Idziemy" opublikowała kilkaset reportaży i wywiadów.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 21 listopada

Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,
lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

Dziś w Kościele:
+ czwartek, XXXIII tydzień zwykły, wspomnienie Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): 1 Mch 2,15-29; Ps 50 (49),1b-2.5-6.14-15; Łk 19,41-44
+ Komentarz Bractwa Słowa Bożego do czytań

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



Najczęściej czytane artykuły



Najwyżej oceniane artykuły

Nasze patronaty

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -