22 maja
niedziela
Heleny, Wieslawy, Ryty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Pieniądze uratują dzietność?

Ocena: 0.833333
1015

Potrzebujemy gruntownej formacji ludzi do tworzenia trwałych związków. - mówi dr. Marcin Kędzierski, główny ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, w rozmowie z Ireną Świerdzewską

fot. arch. M. Kędzierskiego

Dr Marcin Kędzierski (1984) – doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Kolegium Gospodarki i Administracji Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, w latach 2012-2015 prezes Klubu Jagiellońskiego, w latach 2015-2018 dyrektor programowy think-tanku Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego, od 2018 r. główny ekspert tej instytucji. Prywatnie mąż i ojciec piątki dzieci.


Jak Pan ocenia rządowy projekt „Strategia Demograficzna 2040”? Przełoży się na poprawę wskaźników dzietności?

Raport wskazuje, że młode Polki mają orientację prorodzinną. Natomiast w moim przekonaniu to się mocno zmienia. Orientacja prorodzinna jest wciąż dominująca w „starszym pokoleniu” rodziców, czyli wśród ludzi mających obecnie powyżej 30 lat. W ich przypadku rozwiązania takie jak żłobki, wprowadzenie elastycznego czas pracy itd. mogą jeszcze zachęcić Polki do podjęcia decyzji o kolejnym dziecku. Tak zresztą stało się w ciągu pierwszych dwóch lat funkcjonowania programu 500+. Dotacje spowodowały, że urodziło się kilkadziesiąt tysięcy dzieci, głównie dlatego, że kobiety z wyżu demograficznego z przełomu lat 70. i 80. zdecydowały się na trzecie dziecko. Program nie przełożył się jednak na zwiększenie dzietności u kobiet młodszych. 

W odniesieniu do „Strategii Demograficznej 2040” moja hipoteza jest taka: możliwe, że trzydziesto-, trzydziestopięcio-, czterdziestolatki faktycznie wciąż kierują się orientacją prorodzinną. Jeżeli stworzy się im warunki, to istnieje szansa, że zdecydują się na kolejne dziecko. Natomiast dwudziesto- czy dwudziestopięciolatki są raczej zorientowane na karierę zawodową i niezależnie od tego, jakie warunki zostaną im zapewnione, nie będą chciały mieć dzieci w ogóle, a jeśli już, to maksymalnie jedno. W tej grupie bodźce ekonomiczne będą zdecydowanie mniej skuteczne. Biorąc jednak pod uwagę, że w perspektywie kilku najbliższych lat ta grupa będzie stanowiła już większość kobiet w wieku rozrodczym, można zaryzykować stwierdzenie, że współczynnik dzietności może nam spaść z aktualnego poziomu 1,4 do powiedzmy 1,2 dziecka na kobietę, i to niezależnie od tego, co zrobi rząd. 

Dlatego nie wierzę w to, że do 2040 r. uda się wrócić do poziomu dzietności na poziomie 2,0, tak jak zakłada projekt Strategii. Uważam, że z przyczyn kulturowych jest to nierealne, a Strategia przyjmuje błędne założenie, że wszystkie Polki chcą mieć dzieci. Oczywiście, dobrze, że projekt powstał. Prawdopodobnie bez dodatkowych działań wskaźniki dzietności spadałyby jeszcze bardziej, ale będzie to raczej łagodzenie spadku niż wzrost. 

 

Czy przerzucenie w tym projekcie kolejnych ciężarów na pracodawców nie odbije się rykoszetem w postaci unikania zatrudniania młodych małżonków? 

Trzeba przypomnieć, że pracodawcy są uzależnieni od sytuacji na rynku pracy. Jeżeli będzie rodziło się mniej dzieci, to w przyszłości zabraknie pracowników. Dlatego pracodawcy powinni stworzyć takie warunki dla swoich pracowników, żeby mogli godzić życie rodzinne z zawodowym. Zresztą nie jest wykluczone, że wtedy będą też bardziej produktywni. Niestety, zwykle pracodawcy patrzą krótkodystansowo. Nawet dzisiaj, kiedy w kodeksie pracy są możliwości skracania czasu pracy młodym mamom czy kobietom w ciąży, to przez pracodawców jest to postrzegane negatywnie. 

Obawiam się, że jeżeli wprowadzimy zakaz zwolnienia z pracy młodego ojca czy młodej mamy, to przedsiębiorcy nie będą skłonni ich zatrudniać. Analogiczną sytuację mamy na rynku najmu, gdzie nie można eksmitować rodziny z dzieckiem do trzech lat, nawet kiedy nie może ona płacić czynszu. Dzisiaj więc wynajmujący nie chcą takich lokatorów. 

Uważam, że nacisk należałoby położyć na obecne pokolenie przedsiębiorców, by brali współodpowiedzialność za stworzenie warunków, w których młodzi pracownicy chcieliby zakładać rodziny i mieć dzieci. Jedną z głównych przyczyn, które powstrzymują ludzi przed decyzją o dziecku, jest bowiem brak bezpieczeństwa ekonomicznego. Młode kobiety pracują na umowach cywilnych, nie gwarantujących im ani urlopu macierzyńskiego, ani innych udogodnień socjalnych, które miałyby przy umowach o pracę. 

 

Podejmowanie decyzji o powiększeniu rodziny uzależnione bywa też od warunków mieszkaniowych. Czy „Strategia Demograficzna 2040” zmieni coś w tej sprawie? 

Wcześniejszy projekt „Mieszkanie+” nie udał się z różnych powodów. Obecne w Strategii propozycje zostały „przepisane” z programu „Polski Ład”. Mogą nieco poprawić sytuację mieszkaniową na prowincji, ułatwić nieco proces inwestycyjny. Ale w większych miastach spowodują tylko wzrost cen i jeszcze bardziej utrudnią dostęp do rynku mieszkaniowego. 

 

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

NIEDZIELNY NIEZBĘDNIK DUCHOWY - 22 maja

VI Niedziela Wielkanocna
Jeśli Mnie kto miłuje,
będzie zachowywał moją naukę

+ Czytania liturgiczne (rok C, II): J 14,23-29
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)
+ Odchodzi i pozostaje (komentarz "Idziemy")

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY

Co? Gdzie? Kiedy?
chcesz dodać swoje wydarzenie - napisz

- Reklama -


Najczęściej czytane artykuły



POLACY POMAGAJĄ UKRAINIE

Polecane przez "Idziemy" inicjatywy pomocy
(chcesz dodać swoją inicjatywę - napisz)



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.



Newsletter