18 stycznia
poniedziałek
Piotra, Małgorzaty
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Parówka z benzenem

Ocena: 3.84
3330

Produkty spożywcze nafaszerowane są niezliczonymi środkami, które nie służą naszemu zdrowiu. Nad ich stosowaniem brakuje nadzoru – alarmuje NIK.

fot. ks. Henryk Zieliński/Idziemy

Ponad dwa kilogramy dodatków do żywności oznaczonych symbolami „E” spożywa przeciętny konsument w ciągu roku – oceniają specjaliści w raporcie Najwyższej Izby Kontroli. Są to m.in. konserwanty, barwniki, wzmacniacze smaku, przeciwutleniacze, emulgatory, stabilizatory, substancje wypełniające, substancje słodzące. Odkryto, że producenci dla osiągnięcia tego samego efektu dodawali nawet kilka środków, np. jeden produkt mógł zawierał osiem konserwantów i pięć przeciwutleniaczy. Spośród skontrolowanych 501 powszechnie dostępnych wyrobów tylko 54 (11 proc.) nie miało w składzie – podanym na etykiecie – substancji dodatkowych. W pozostałych znalazły się aż 132 rodzaje substancji „E”; jeden produkt przeciętnie zawierał pięć substancji. Rekordową liczbę – dziewiętnaście! – stwierdzono w kiełbasie wieprzowo-drobiowej oraz – dwanaście! – w sałatce warzywnej ze śledziem i groszkiem.

E-polepszacze żywności są niemal w każdym przetworzonym produkcie. W jednej z partii parówek stwierdzono 16 substancji dodatkowych: cztery stabilizatory, trzy regulatory kwasowości, trzy substancje konserwujące, dwie substancje zagęszczające, jeden barwnik, jeden przeciwutleniacz. W diecie jednodniowej możemy zjadać nawet 85 (!) różnych substancji dodatkowych, i to przy załóżeniu, że zupę i drugie danie przygotowaliśmy samodzielnie w domu.

 

Wstrząs po sałatce

Lista produktów bez E-dodatków jest krótka. Znajdują się na niej m.in. żywność nieprzetworzona, miód, masło, mleko pasteryzowane i sterylizowane, naturalna woda mineralna, kawa, herbata liściasta. Za to dodatków dopuszczonych do stosowania w żywności jest ponad 330 – mają pełnić w produktach spożywczych 27 różnych funkcji technologicznych. Na stosowanie substancji dodatkowych na tak dużą skalę pozwala zarówno obowiązujące prawo polskie, jak i prawo Unii Europejskiej. Aby dana substancja dodatkowa została dopuszczona do stosowania w żywności, musi mieć ocenę bezpieczeństwa dla zdrowia, za co odpowiada Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA).

– Przepisy są współtworzone przez przedstawicieli ze wszystkich krajów UE, ustalone są bezpieczne, wyśrubowane normy, które ciągle się zaostrza. Czy klient kupi wędlinę za 11 zł, czy za 40 zł, obie są bezpieczne. Natomiast każdy konsument powinien wiedzieć, że im żywność bardziej przetworzona, tym jej wartość dla naszego organizmu i dla zdrowia jest mniejsza. Dotyczy to zwłaszcza żywienia dzieci – mówi Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS), odpowiadającego za bezpieczeństwo żywności w Polsce.

Inną ocenę dodatkom do żywności wystawia NIK, który zarzuca służbom sanitarnym brak właściwej kontroli nad stosowaniem E-substancji. Raport NIK przytacza, że coraz więcej jest publikacji i dowodów wskazujących na szkodliwość niektórych dodatków do żywności. W zleconej przez NIK ekspertyzie wśród dodatków, które mogą wywoływać alergie, wymieniono barwniki spożywcze, szczególnie te syntetyczne, jak E 123, E 110, E 122, a także konserwanty z grupy siarczynów. Wskazano również obecność barwników, m.in. E 120 (koszenila), E 124 (czerwień koszenilowa) i E 129 (czerwień Allura), które mogą powodować groźny dla życia wstrząs anafilaktyczny. Tych substancji często używa się w produkcji wędlin, napojów, sałatek. Szczególnie szkodzą dzieciom i osobom uczulonym na salicylany. Jako dodatki o wysokim potencjale sprzyjającym rozwojowi nowotworów wymieniono konserwanty: kwas benzoesowy (E 210) i jego pochodne oraz azotyny i azotany (E 249, E 250, E 251, E 252).

Podważając bezpieczeństwo spożywania E-dodatków, NIK powołuje się także na Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności. EFSA potwierdziła związek azotynów w diecie z nowotworami żołądka oraz azotynów i azotanów z przetworzonego mięsa z nowotworami jelita grubego.

 

Rakotwórczy grill

W zleconej ekspertyzie NIK stwierdzono też rakotwórcze N-nitrozoaminy, które powstają m.in. podczas termicznej obróbki żywności zawierającej te substancje, czyli np. podczas podgrzewania kiełbas. Nitrozoaminy mogą być też niebezpieczne dla kobiet w ciąży. W analizowanych przez NIK 501 produktach żywnościowych azotyn sodu (E 250) występował aż w 130 produktach żywnościowych, szkodliwe dla zdrowia barwniki żywności wystąpiły w 53 produktach żywnościowych, a kwas benzoesowy i jego pochodne – w 36 produktach. W ekspertyzie stwierdzono w 96 produktach kwas askorbinowy E 300, którego częste spożywanie – choć jest to po prostu chemicznie otrzymana witamina C – prowadzi do przekroczenia normy i może przyczyniać się do nadkwasoty i kamieni nerkowych. Z kolei przy reakcji E 300 z benzoesanem sodu E 211 uwalnia się rakotwórczy benzen.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

Zapowiedź nowego nru tygodnika Idziemy

+ Tygodnik Idziemy na 17 stycznia - dlaczego warto sięgnąć po najnowszy numer?

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 18 stycznia

Poniedziałek, II Tydzień zwykły
+ Dzień Powszedni
Żywe jest słowo Boże i skuteczne,
zdolne osądzić pragnienia i myśli serca

+ Czytania liturgiczne (rok B, I): Hbr 5,1-10; Ps 110,b-4; Mk 2,18-22
+ Komentarz do czytań (Bractwo Słowa Bożego)

ZAPOWIADAMY, ZAPRASZAMY



E-WYDANIE


Zachęcamy do prenumeraty e-wydań tygodnika Idziemy



Najwyżej oceniane artykuły

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -



Newsletter