19 lipca
piątek
Wincentego, Wodzislawa, Marcina
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Odbudujemy katedrę naszej wiary

Ocena: 4.13333
1518

– Jestem przekonany, że większość Francuzów zrozumiała potęgę symbolu upadku naszej katedry, że podczas Wielkiego Tygodnia przeżywali głębiej ból ukrzyżowania – mówi Bernard Margueritt.

fot. Radek Molenda/Idziemy

Z Bernardem Margueritte’em, francuskim dziennikarzem, wieloletnim korespondentem paryskiej prasy w Polsce, rozmawia Radek Molenda

 

Czy wie Pan, że – w odpowiedzi na apel przewodniczącego polskiego episkopatu – podczas liturgii Wielkiego Czwartku w wielu kościołach odbyły się zbiórki pieniędzy na odbudowę katedry Notre-Dame?

Oczywiście. Wasza solidarność, by użyć tego iście polskiego słowa, jest wspaniała. Byłem wzruszony, kiedy dzwony polskich katedr zabrzmiały jednocześnie jako znak udziału w bólu francuskich katolików. Z drugiej strony taka reakcja w Polsce nie jest dla mnie żadnym zaskoczeniem. Katedra Notre-Dame jest symbolem chrześcijańskiej, czyli jedynej prawdziwej Europy, która jest żywa w sercach Polaków. Z wizją takiej Europy Polska, jak żaden inny kraj, się utożsamia. Więcej nawet: Polska, która – jak wiele razy mówił i pisał św. Jan Paweł  II – w odróżnieniu od Europy Zachodniej zachowała swoją tożsamość, jest gwarantem naszej wierności Europie chrześcijańskiej. Ten papież przypomniał, że obowiązkiem Polaków jest pomóc Europie odnaleźć jej zagubioną duszę.

W obrazie palącej się „duszy Francji” – jak nazwał Notre-Dame metropolita Paryża abp Michel Aupetit – wielu ludzi odnajduje słowa Jana Pawła II: „Francjo, co zrobiłaś ze swoim chrztem?”. Podziela Pan tę refleksję?

To ważne pytanie do „najstarszej córki Kościoła”. Co się z nami stało? Dlaczego tylu Francuzów uznaje za znak postępu zabijanie życia poczętego czy propagowanie różnych dewiacji seksualnych? Dlaczego odrzuca wartości rodzinne i hołduje cywilizacji śmierci? Quo vadis Galia? Nie wszystko jeszcze stracone. Są we Francji oazy żywej wiary, ośrodki skupiające zwłaszcza młodych ludzi wiernych katolickim korzeniom. Zachód jednak zapadł w ciężki kryzys, przede wszystkim duchowy, kryzys wartości. Nie ma już ideałów, wizji, perspektyw. Nasz europejski humanizm przestał istnieć. Odczuwamy tego konsekwencje w życiu politycznym, ekonomicznym i politycznym. Nie ma też sprawiedliwości społecznej, bo jak mogłaby zaistnieć tam, gdzie nie jest szanowana godność osoby ludzkiej? Upadek Francji, i Zachodu w ogóle, pokazuje, że kiedy się zagubią wartości duchowe i moralne, wszystko wcześniej czy później upada, rozwój gospodarczy, jakość życia, spójność społeczna, głębokość kultury. Dlatego też bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy Polski.

Gdy płonął dach katedry, spotykały się na ulicy na wspólnej modlitwie setki osób. A z drugiej strony na okładce najnowszego „Charlie Hebdo” są szydercze rysunki na ten temat.

Oczywiście, widzimy próby zniszczenia na różne sposoby siły symbolu dramatu z Notre-Dame. Pojawiają się np. propozycje, by odbudować zupełnie inną Notre-Dame, „unowocześnioną”, zrobić z niej szklany dom „turysty międzynarodowego”, albo – o zgrozo – centrum kultury wszystkich wspólnot. Bardziej umiarkowani upierają się, że płonął nie symbol wiary chrześcijańskiej, ale pomnik historii Francji: zarówno religijnej i laickiej! A być może jutro ktoś zaproponuje, aby przekształcić katedrę na muzeum ateizmu, tak ongiś stało się w Związku Radzieckim! To potwierdza przy okazji, że materializm kapitalizmu nie jest lepszy od materializmu komunizmu.

Te próby jednak, moim zdaniem, nie powiodą się. Tamtej nocy wdziałem tych stojących godzinami, modlących się i śpiewających pieśni religijne Francuzów. W sercu Paryża! Jestem przekonany, że większość Francuzów zrozumiała potęgę symbolu upadku naszej katedry, że podczas Wielkiego Tygodnia przeżywali głębiej ból ukrzyżowania. Ale wiedzieli również, że zmartwychwstanie przed nimi. Uświadomili sobie też siłę innego symbolu: spłonął dach Notre-Dame, ale dużo wcześniej u każdej i każdego z nas spłonęła, w katedrach naszych serc, łaska żywej wiary. I w tym sensie każdy jest współwinny tragedii Notre-Dame. Ta świadomość mobilizuje. Po tym dramacie jest czas odbudowy, ale najpierw i przede wszystkim odbudowy naszej wiary. Ufam, że moi rodacy to wyczuli.

Były i konkretne znaki. Rektor Notre-Dame bp Patrick Chauvet przywołuje m.in. fakt, że w kogucie na katedralnej iglicy, która runęła na ziemię, umieszczone były trzy relikwie. I kogut, i relikwie pozostały nienaruszone.

To wspaniały, wielowymiarowy symbol. Dramat był potężny, szkody są znaczne, ale nic naprawdę wartościowego czy ważnego dla konstrukcji świątyni nie zostało zniszczone. Tak jest z wiarą Francuzów: nadwerężoną, ale nie zniszczoną. Potrzebowaliśmy takiego szoku na obudzenie. Drogi Opatrzności są niezbadane, skomplikowane, ale skuteczne. Mieliśmy szok głębokiego kryzysu Zachodu. Mamy szok zniszczenia symbolu Europy chrześcijańskiej. Od tego dna możemy tylko się odbić.

Podczas dyskusji w telewizjach francuskich słyszałem nawet dziennikarza, który sugerował, aby Paryżanie wzięli przykład z Polaków, i przypomniał, jak warszawiacy umieli po wojnie wspaniale odbudować katedrę św. Jana. Myślę, że jeśli Francuzi zaczynają patrzyć na Polskę jako model i inspirację, to dobry znak. W rzeczy samej możemy patrzyć na przyszłość z optymizmem. Nadszedł czas Zmartwychwstania i Odnowy!

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Katolik, mąż, absolwent polonistyki UW, dziennikarz. W „Idziemy” od pierwszego numeru tygodnika. Od lutego 2017 r. członek Rady Programowej Polskiego Radia S.A.
Od kwietnia 2019 r. redaktor naczelny portalu idziemy.pl
radoslaw.molenda@idziemy.com.pl

 

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 19 lipca



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -