16 lipca
wtorek
Mariki, Benity, Eustachego
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Nie ma zgody na deprawację dzieci

Ocena: 0
248

Potrzebne jest jednoznaczne, oficjalne stanowisko MEN w tej sprawie - mówi Mikołaj Pawlak, rzecznik praw dziecka, w rozmowie z Ireną Świerdzewską.

Fot. Michał Wojtysiak / Biuro RPD

Starł się Pan ostatnio z rzecznikiem praw obywatelskich. O co?

Poprosiłem Adama Bodnara, aby wsparł mnie w obronie praw polskich dzieci. Chodziło o podpisaną przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego deklarację LGBT+, przewidującą wprowadzenie do szkół „seksedukatorów”, co w mojej ocenie byłoby złamaniem prawa. Ku mojemu zdumieniu, rzecznik praw obywatelskich, który ślubował obronę konstytucyjnych praw wszystkich obywateli, nie tylko nie chce ich bronić, ale żąda zmian w polskim prawie, które będą pogwałceniem konstytucji. A przecież sam Europejski Trybunał Praw Człowieka zastrzegł, że „państwo nie może realizować celu indoktrynacji, który może być rozumiany jako brak respektowania religijnych lub filozoficznych przekonań rodziców”.

Adam Bodnar zaproponował wprowadzenie do szkół obowiązkowej edukacji seksualnej dzieci, powołując się na zalecenia Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Oskarżył przy tym polskich rodziców o brak umiejętności wychowania własnych dzieci. Przypomnę, że RPO mówił w 2015 r., iż w przypadku decydowania w sprawach światopoglądowych musi być szeroka ogólnopolska dyskusja z udziałem ekspertów. A teraz bez żadnych rozmów czy badań chce wprowadzać standardy WHO i zmuszać do nich dzieci. Na to nie ma i nigdy nie będzie mojej zgody.

Rzecznik praw obywatelskich mówi o „korzyściach” wczesnej edukacji seksualnej dzieci potwierdzonych właśnie badaniami…

Tyle że powołuje się na badania, których chyba nie doczytał do końca. Sprawdziliśmy te dane dokładnie i są to np. badania, które przeprowadzono tylko na mieszkankach Ameryki Południowej, Austrii i Wielkiej Brytanii. Nie w Polsce. My dotarliśmy do badań, które wskazują na coś przeciwnego. W Polsce, gdzie prowadzona jest edukacja dotycząca wstrzemięźliwości seksualnej, współżycie zaczyna co dziesiąta piętnastolatka. W Wielkiej Brytanii czy Szwecji, gdzie prowadzona jest edukacja seksualna – co trzecia. Nieprawdą jest też twierdzenie RPO o zmniejszeniu się skali aborcji po wprowadzeniu edukacji seksualnej. W Polsce na sto legalnych aborcji trzy wykonują nastolatki, a w Wielkiej Brytanii – aż dwadzieścia. Te dane potwierdzają, że Adam Bodnar nie ma racji. Podobnie jeśli chodzi o twierdzenie, że edukacja seksualna zmniejsza poziom homofobii. Takie chwytliwe tezy powtarza np. telewizja TVN. Proszę pokazać badania, które to potwierdzają. Przykro to mówić, ale ostatnie wypowiedzi Adama Bodnara to hasła polityczne, a nie opinie poparte rzetelną wiedzą.

Co Pan zamierza zrobić?

Tłumaczyć, rozmawiać, wyjaśniać... Aby uświadomić rodziców, jakie mają prawa. Po to, by nikt nie mógł tylnymi drzwiami wprowadzić do szkół, gdzie chodzą ich dzieci, „seksedukatorów”. Samo zresztą określenie „seksedukatorzy” to nowomowa, w prawie oświatowym bowiem takie pojęcie nie istnieje. Za edukację szkolną mają odpowiadać nauczyciele, pedagodzy, organy prowadzące, MEN. Będę o tym rozmawiał z samorządami, które, owszem, odgrywają bardzo ważną rolę w systemie edukacji, ale jest to rola administracyjna: zarządzanie infrastrukturą, dbanie o budynki szkolne i zapewnienie dzieciom miejsc w szkołach. Samorząd musi się zająć takimi oto sprawami, a nie wpływaniem na treści, jakie przekazuje szkoła. To domena organu centralnego, czyli MEN. Zwrócę się do ministra edukacji z pytaniem, czy przewiduje wprowadzenie do szkół obowiązkowej edukacji seksualnej, czego domaga się RPO.

Nowy minister edukacji zapowiedział, że będzie żądał zgłoszeń i wyjaśnień od placówek, które takie zajęcia przeprowadziły, ale to przecież o godzinę za późno...

Z ministrem Dariuszem Piątkowskim mamy najwyraźniej podobne poglądy. Jednak potrzebne jest jednoznaczne, oficjalne stanowisko ministerstwa w tej sprawie. Sama opinia wygłoszona w wywiadzie nie wystarczy.

Czy nie potrzeba zmian legislacyjnych, choćby takich, jakie proponuje Fundacja Mamy i Taty, by na każde zajęcia poza programem szkolnym potrzebna była zgoda rodziców?

Znam ten projekt. Doprecyzowanie przepisów może być konieczne, zważywszy na działania władz Warszawy czy wypowiedzi Adama Bodnara. Dlatego będę się starał włączyć aktywnie w ścieżkę legislacyjną. Przypomnę, że mamy już przepisy mówiące, iż na zajęcia wykraczające poza program nauczania musi być aktywna zgoda rodziców. Czyli rodzice najpierw muszą być zapytani o zgodę. Zajęcia z edukacji seksualnej nie mogą się także odbywać w ramach godzin lekcyjnych.

Czy kiedy dzieci wrócą po wakacjach do szkół i przedszkoli, będą bezpieczne?

Do tego zmierzają moje działania. Mija pół roku mojej kadencji. Były czarne i tęczowe marsze z hasłami: „Precz od naszych ciał”, „Precz od naszych łóżek”. Ja dorzucam hasło: „Precz od naszych dzieci”. Nie ma mojej zgody na deprawację dzieci.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Dziennikarka, absolwentka SGGW i UW. Współpracowała z "Tygodnikiem Solidarność". W redakcji "Idziemy" od początku, czyli od 2005 r. Wyróżniona przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich w 2013 i 2014 r.

DUCHOWY NIEZBĘDNIK - 16 lipca

" Ziemi sodomskiej lżej będzie w dzień sądu niż tobie "

Dziś w Kościele: wtorek, XIV tydzień zwykły
+ wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel
+ Czytania liturgiczne (rok C, I): Wj 2, 1-15a; Ps 69; Mt 11, 20-24
+ komentarze Bractwa Słowa Bożego do czytań

Lato z SalveNet - na okres wakacji proponujemy formację duchową w przystępnej formie: codziennie jeden kilkuminutowy film z cyklów prezentowanych na portalu SalveNet.



Najwyżej oceniane artykuły

PATRONUJEMY

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -