17 listopada
sobota
Salomei, Grzegorza, Elzbiety
Dziś Jutro Pojutrze
     
°/° °/° °/°

Narcystyczny przywódca

Ocena: 0
1570

Jeśli idzie dobrze, zasługa należy do niego. Jeśli nie, zawsze winni są inni.

fot. Pixabay, CC0

Narcyz był przystojnym młodzieńcem. Miał jedną wielką wadę: kochał tylko siebie samego. Pewnego gorącego dnia zbliżył się do strumienia. Kiedy zobaczył swe piękne odbicie w krystalicznych wodach, zafascynował się wizją własnej postaci. Został tak nią pochłonięty, że nie mógł odejść od tafli wody. Zakochany w sobie, wpadł w bezruch, który doprowadził go do śmierci. Tyle mitologia grecka.

Pewien rodzaj przywództwa przypomina tę starą historię. Ktoś patologicznie zatroskany o własną popularność podporządkowuje działanie całej instytucji tej swojej słabości. Jeśli coś idzie dobrze, wyjaśnia, że zasługa należy do niego. Gdy coś jest nie tak, winni są zawsze inni. Osoba taka zamartwia się każdą uwagą, bo w istocie martwi się o siebie. To, co dzieje się w organizacji, którą ma kierować, de facto nie ma znaczenia.

Narcyz jest przekonany o własnej wyjątkowości. Gromadzi takich podwładnych, z którymi zaspokoi własne potrzeby pochwały i dominacji. Ma skłonność do traktowania swoich szefów za pomocą pochlebstw i stara się zachować nietykalność swojego terytorium. Jest manipulacyjny i złośliwy. Lubi gromadzić informacje, aby zdyskredytować innych, gdy zajdzie taka potrzeba.

Instytucjom, w których wyniki nie są właściwie oceniane – a taki w wielkiej mierze jest Kościół i wiele organizacji społecznych – trudno pomóc w poprawie. Narcyzowie czują się swobodni tam, gdzie istnieje zła organizacja, niewielka kontrola lub strach przed zmianą. Dlatego ważne jest, aby ustanowić jasne sposoby rozliczania się z tego, co robimy. A ci, którzy uważają, że to brak zaufania, być może najbardziej potrzebują takiej kontroli.

To naturalne, że chcemy czuć się kochani i dbamy o własny wizerunek. Faktem jest, że wszyscy w jakimś stopniu nosimy wewnątrz siebie Narcyza. Warto mieć sposoby, aby umniejszać jego wzrost. Można powiedzieć, że istnieją „zrównoważeni narcyzi”, którzy są w stanie normalnie funkcjonować. Ale są też tacy, których moglibyśmy nazwać „zakamuflowanymi narcyzami”. Próbują ukryć tę słabość, a nawet uchodzą za pokornych. Jednak zawsze starają się stworzyć wokół siebie kontrolowane otoczenie, usuwając ewentualnych rywali.

Na szczęście samo życie wymienia pokolenia. Układy mijają, nikt nie jest wieczny, a mit o Narcyzie kończy się jego śmiercią i przemienienie w piękny kwiat. Podobnie jak historie wielu mitycznych bohaterów… Prawdziwi bohaterowie Kościoła wyróżniali się autentyczną pokorą.

PODZIEL SIĘ:
OCEŃ:

Autor jest duchownym Prałatury Opus Dei w Warszawie



Najczęściej czytane artykuły



Najczęściej czytane komentarze

- Reklama -


Najwyżej oceniane artykuły

SALON DZIENNIKARSKI

Reklama

Miejsce na Twoją reklamę
W tym miejscu może wyświetlać się reklama Twoich usług i produktów. Zapraszamy do kontaktu.
- Materiał partnera serwisu -